Leworęczni Strażnicy - recenzja komiksu "Lewą Ręką Spisane: Strażnicy – Początek"

Autor: Michał Misztal
Korekta: Jerzy Łanuszewski
7 czerwca 2014

www.sklep.gildia.pl
Lewą ręką spisane - 2 - Strażnicy - Początek.
Dostępność: 24h
Cena: 15,00 zł
dodaj do koszyka

Parodia Strażników Alana Moore'a i Dave'a Gibbonsa na dwudziestu kilku stronach? Serio? To w ogóle możliwe? Z jednej strony wszelkie wątpliwości są jak najbardziej uzasadnione. Z drugiej, Szymon Kaźmierczak pokazywał już wielokrotnie, że ma ciekawe i oryginalne pomysły, choćby w przypadku będącego prztyczkiem w nos dla kolekcjonerów i fetyszystów komiksów zinu Lewą Ręką Spisane albo miniaturowej historii Amazońska jazda. Może więc nawet tak bardzo karkołomny plan doczekał się pomyślnej realizacji?

Strażnicy – Początek to kolejny album spod wspomnianego szyldu Lewą Ręką Spisane, choć trzeba przyznać, że autor trochę oszukuje, bo w czasie rysowania wcale nie korzystał ze swojej rzadziej używanej kończyny. Powody takiego, a nie innego nazewnictwa tłumaczy zresztą na końcu komiksu. Parodia Strażników (co ważne, wbrew pozorom opowieść wcale nie nawiązuje do przygód bohaterów z cyklu Początek, a do głównej historii) ma jednak coś wspólnego z poprzednim zinem wchodzącym w skład "leworęcznej" serii: jest to jakość wydania. Twarda oprawa, profesjonalny wygląd, czerwone plamy na wewnętrznych stronach okładki (różne w każdym egzemplarzu), czyli rzeczy dość nietypowe dla tego rodzaju publikacji. Od zewnątrz wszystko wygląda bardzo zachęcająco, ale co z warstwą graficzną i kwestią sprostania monumentalnej fabule szalonego geniusza z Northampton?

Kaźmierczak radzi sobie z tematem bardzo sprawnie: najpierw poświęca kilka stron każdemu z bohaterów, a potem wrzuca ich w sam środek rosyjskiej inwazji. Całość to przygoda na kilka chwil i oczywiście nie będzie pretendować do miana humorystycznego albumu roku, lecz też nie o to w tym chodziło. Jest lekko, łatwo i przyjemnie, z widocznym "szaleńczym zapałem", o którym wspomina sam autor. Nie mogło naturalnie zabraknąć licznych mrugnięć okiem w kierunku czytelników mających za sobą lekturę pierwowzoru. Nie ma salw śmiechu, ale jest zabawnie, zaś przygotowane przez prawą rękę Kaźmierczaka (brzmi to tak, jakby nie chodziło tu o niego samego) plansze pokazują, zresztą nie po raz pierwszy, że stać go na coś więcej niż tylko wygłupy w postaci celowo nieudanych rysunków. Nie wszyscy mogą zdawać sobie z tego sprawę, więc warto to podkreślić. Oprócz samego komiksu w zinie znalazły się również gościnne ilustracje i szkice.

Humorystyczna odsłona Strażników raczej nie zapadnie w pamięć tak jak poprzednie, o wiele bardziej pomysłowe Lewą Ręką Spisane, jednak trzeba przyznać, że to zaskakująco udana parodia. Autor jedynie nadgryzł temat, ale właśnie dzięki temu bardzo dobrze poradził sobie z interpretacją oryginału. Problem polega na tym, że każdy, kto nie czyta komiksów tylko od święta, ma za sobą całe stosy podobnych, sympatycznych albumików, o których po czasie najzwyczajniej się zapomina. Pomimo to, warto mieć tę publikację u siebie, nie tylko ze względu na porządne wydanie.

Lewą ręką spisane - 2 - Strażnicy - Początek

Scenariusz: Szymon Kaźmierczak
Rysunek: Szymon Kaźmierczak
Wydawnictwo: Niezależne
Rok wydania polskiego: 5/2014
Liczba stron: 32
Format: A5
Oprawa: twarda
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
Wydanie: I
Cena z okładki: 15 zł


blog comments powered by Disqus