Recenzja komiksu "100 naboi: Farbowany detektyw"
Jesteś nieudacznikiem. Nie wyszło Ci w życiu, nie ważne, z jakiego powodu. Rzuciła Cię kobieta, nie dostałeś się na studia – mniejsza z tym, mało mnie to obchodzi. Przyszedłem Cię ostrzec. Zdziwiony? Myślisz, że już gorzej być nie może? Uważasz, że jesteś już na dnie? O słodka naiwności! Co ty wiesz o życiu? Twierdzisz, że wychowała Cię ulica i nie takie rzeczy widziałeś? A słyszałeś o Agencie Graves’ie? Nie, to nie jeden z federalnych. Gość szuka takich jak ty – zdesperowanych frustratów i im podobnych: hazardzistów, matki, płaczące po dzieciach, lub Murzynów z żalem do własnego tatusia. Pytasz, co on może od nich chcieć? Na twoim miejscu też bym był ciekawy. Szkoda tylko, że facet właściwie nic od nich nie wymaga. Daje im prezent. Prezent... Hehehe... Klienci dostają aktówkę. Nie, oczywiście, że nie pustą. W dyplomatce jest pistolet, sto naboi i informacje o tym, przez kogo masz w życiu przesrane. Naboje możesz, oczywiście wykorzystać jak chcesz. Dobrze zgadujesz, prezentem jest bezkarność – broń jest nie do namierzenia, możesz kropnąć, kogo chcesz i gliny się nie przyczepią. Już się cieszysz? No, i z czego? Zastanowiłeś się, dlaczego
Mr. Graves rozdaje prezenty? Nie wygląda raczej na Santa Clausa, co?
A słyszałeś o powiedzonku „za darmo umarło”. Nie, nie wiem, o co chodzi Graves’owi, właściwie niczego nie wymaga. Warto jednak wiedzieć, że Graves jest jednym z Minutemanów, strażników porządku w organizacji TRUST. To takie porozumienie amerykańskich rodzin mafijnych, jeśli musisz wiedzieć.
Widzisz tamtego typa, tego, który wygląda jak mumia? To mój znajomy, Milo Garret. Milo jest detektywem. Młody jesteś i głupi: Milo nie jest takim detektywem jak Sherlock Holmes, bardziej jak Marlowe, z Chandlera, nie czytałeś, co? Pewnie, tacy jak Ty czytają tylko SMS-y. Garret to ostry zakapior – lubi się napić i obić komuś gębę, ale mam wrażenie, że marnie skończy. Podobno wplątał się w jakąś aferę z drogimi obrazami. Jak zwykle dużo mieszają piękne kobiety. W sprawie są już pierwsze trupy, a podejrzewam, że później będzie jeszcze ciekawiej.
Agent Graves cieszy się sporą popularnością w pewnych kręgach. Zsikasz się ze śmiechu jak ci powiem. No, dobra, niech Ci będzie – powiem. Chodzi o grupę ludzi, którzy czytają komiksy. Zabawne, prawda? A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że to szczera prawda. Teraz Ci dopiero szczena opadła. Opowiem Ci wszystko. Dwóch typów: Brian Azzarello i Eduardo Risso w jakiś, tylko im wiadomy sposób dowiedzieli się o Agencie (plotka głosi, że Brian w młodości sam dostał aktówkę od Graves’a) i postanowili na tym zarobić. W przeciwieństwie do innych tak zwanych „artystów” ci dwaj nie koloryzują za dużo i przedstawiają wydarzenia tak jak było naprawdę. Do dziś nie wiem jak oni dotarli do tych wszystkich ludzi. Graficznie jest bez zarzutu – rysunki pasują do tego typu historii. Aha, jest jeszcze Johnson - facet, który tworzy dla nich okładki. Dobry dosyć. Bardzo realistyczne grafiki. Cieszą oko. Ale najlepsze są dialogi. O, synu.. dialogi klasy tych z „Pulp Fiction”. Nie mów, że nie oglądałeś!
No, to trzymaj się młody! Nie mówię Ci, co masz zrobić gdyby do twoich drzwi zastukał staruszek Graves, radzę Ci tylko żebyś się zastanowił i podjął taką decyzję, której nie będziesz później żałował. I jeszcze jedno. Jakby ktoś pytał to nie ja Ci to wszystko powiedziałem, OK?
100 naboi - 9 - Farbowany detektyw, cz.2
Rysunek: Eduardo Risso
Kolor: Patricia Mulvihill
Okładka: Dave Johnson
Tłumaczenie: Orkanaugorze
Wydawnictwo: Mandragora
Rok wydania polskiego: 9/2005
Tytuł oryginalny: 100 Bullets: The Counterfifth Detective
Wydawca oryginalny: DC Comics
Rok wydania oryginału: 2003
Liczba stron: 72
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-89698-48-X
Wydanie: I
Cena z okładki: 19,80 zł
Sklep
Forum














