Dziesięć bolesnych operacji = jeden świetny komiks

Autor: Kingpin
18 marca 2007

Szanowni Czytelnicy Komiksów*, spieszcie się!
Jeszcze macie szansę kupić komiks (nakład - 200 egz. jest skandalicznie niski, choć niestety uzasadniony racjonalnym podejściem do polskiego ryneczku komiksowego), który za 10 lat będzie uznawany za jeden z ważniejszych w historii polskiego komiksu.
Nie przesadzam.

Dziesięć bolesnych operacji, bo o tym komiksie mowa, to drugi album wydawnictwa Timof i cisi wspólnicy, który startuje z nowego "imprintu" o wiele mówiącej nazwie: "komiksowy underground". Od razu trzeba powiedzieć, że komiksy z tej serii raczej nie są kierowane do ortodoksyjnych fanów superbohaterów i realistycznych rysunków.

Dominik Szcześniak jest obecnie jednym z najciekawszych scenarzystów (obok Grzegorza Janusza), a Maciej Pałka wykazuje stały postęp i widać, że ciężko pracuje nad swoim warsztatem.

I właśnie od oceny pracy rysownika zacznę dzielić się wrażeniami z lektury.

Uczciwie przyznaję, że nigdy nie byłem fanem stylu Macieja Pałki... i jeszcze nie jestem, ale dobrą robotę potrafię docenić.

Jakiś czas temu rysunki Pałki zostały określone mianem "bazgrolunków", ja raczej uważałem je za bazgroły. Moje podejście zaczęło się zmieniać wraz z lekturą Domu Żałoby (#1-2).

Owszem, rysunki Pałki są brzydkie, ale są brzydkie umiejętnie, a ich "bazgrolunkowość" absolutnie nie wynika z braku umiejętności artystycznych rysownika!

Właściwie jedyne, do czego się mogę przyczepić, to wygląd twarzy głównego bohatera - Leszka. Z nieznanych mi powodów nienaturalnie zmienia ona wygląd na sąsiadujących ze sobą kadrach. Poza tym drobnym niedociągnięciem widzę same plusy: ciekawe kadrowanie, umiejętne odzwierciedlanie emocji, dbanie o szczegóły (popatrzcie choćby na kadr z kolacją wigilijną). Maciej Pałka obrał bardzo dobry kierunek i powinien się go trzymać.

Dodatkowo Pałka doskonale rozumie potrzeby scenariusza Dominika Szcześniaka. A sam scenariusz to majstersztyk. Szcześniak nie tylko ma dobre pomysły, ale potrafi je ciekawie rozwijać i przekazywać czytelnikowi. Wynurzenia zmęczonego życiem (jeszcze przecież nie tak długim) introwertyka Leszka, pozostawiają nas z pytaniem: kto tu jest świrem?

Czy świrem jest aspołeczny główny bohater, który nawet nie stara się ukrywać jak bardzo ma dość swojej żony (a niegdyś łączyło ich piękne uczucie) i kompletnie nie może dogadać się z własnym synem, nie mówiąc już o reszcie niepotrzebnej rodziny? Czy też to właśnie on jest jedynym normalnym (a czym jest "normalność"?), w świecie duszącym psychicznie jednostkę, która odmawia podporządkowania się.

Zakończenie historii tylko częściowo udziela odpowiedzi na te pytania.

Szcześniak i Pałka to duet, który coraz bardziej mnie przekonuje, a ich ostatnie wspólne dzieło sprawia, że z niecierpliwością będę czekał na efekty kolejnych kooperacji.

Ocena: 9/10

* Nie dotyczy osób z góry zakładających, że polski komiks jest nieatrakcyjny.

Dziesięć bolesnych operacji

Scenariusz: Dominik Szcześniak
Rysunek: Maciej Pałka
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy
Rok wydania polskiego: 3/2007
Liczba stron: 64
Format: B5
Oprawa: miękka
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
Wydanie: I
Cena z okładki: 9,00 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus