Artykuł "Anachron: W Górach Kordil"

Autor: Jax

Treść: cele działań grupki głównych bohaterów na planecie Anachron pozostają niezmienne: pokonanie złego i potężnego Nienazwanego i pojmanie faszystowskiego zbrodniarza Kriegadlera. Oba te cele łączą się ze sobą a w ich realizacji może pomóc jedynie wizyta w górach Kordil i tam właśnie postanawiają się udać nasi bohaterowie po ucieczce z księstwa Norpath. Równocześnie baron Norpath nie daje za wygraną i montuje egzotyczną grupę pościgową w celu odbicia swojej porwanej córki, Yzoldyny. Pojawiają się też inne wątki, poboczne, ale spełniają tylko funkcję pomocniczą.
Fabuła jest stosunkowo porządna, choć nie błyszczy i nie grzeszy przesadną oryginalnością. Mimo, że scenarzysta stara się, wychodzą mu powtórki i mutacje znanych już w świecie pomysłów. Nadal konsekwentnie wpalatane są elementy humorystyczne i stwarzające dystans do opowieści (niestety czasami widać, że sztywno i na siłę). Generalnie solidność fabuły i narracji równoważy jednak minusy i lektura jest przyjemna. A tak naprawdę największym zarzutem jest tylko to, że czasami lektura zaczyna lekko nużyć. Zaskakuje ogromna ilość bohaterów a wciąż wprowadzani są licznie nowi (wprawdzie drugoplanowi, ale zawsze) - scenarzysta nieźle sobie z tym radzi, ale pytanie podstawowe brzmi: po co? Irytuje niby śmieszny w zamyśle pomysł nieustannego policzkowania kapryśnej baronówny - ten pomysł nie tylko nie jest zabawny, ale wręcz mocno zgrzyta.
Rysunek jest bardzo zbliżony do tego z tomu 2 tzn. realistyczny w charakterystycznej cyzelowanej, nieco sztywnej manierze, z dość typowymi pomysłami scenograficznymi i personalnymi. Zwraca bardzo uwagę nierówny styl rysunku: kadry z grubym konturem sąsiadują czasem z kadrami wykonanymi konturem cieńszym i generalnie bardziej precyzyjnymi. Ten drugi styl sprawdza się zdecydowanie lepiej i gdyby został użyty w całym albumie, to rysunek można by uznać za świetny. Niestety jest on w mniejszości i dominuje gruby kontur (czasem zdecydowanie zbyt gruby, idący w parze ze zdecydowanie zbyt uproszczonym rysunkiem) i wygląda to znacznie gorzej. Nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. Te same kadry rysowane cieńszym konturem wyglądałyby zdecydowanie lepiej - wystarczyłaby tylko ta jedna zmiana! (nie mówię nawet o uszczegóławianiu rysunku czy innych zabiegach). Ale ogólnie nie jest źle - rysunek oscyluje wokół poziomu: porządny.
Podsumowując: poziom znany z tomu 2 został mniej więcej zachowany a więc jest to porządna, czysta rozrywka, nie grzesząca jednak zbytnią oryginalnością i momentami nużąca. Tak więc głosy za i przeciw będą zapewne mocno podzielone i wyrównane a decyzja o kupnie powinna zależeć przede wszystkim od osobistej oceny, na ile ważne jest w komiksie kryterium oryginalności a na ile solidności (jak również kryteria ambitności i rozrywkowości).

Anachron - 3 - W Górach Kordil

Scenariusz: Thierry Cailleteau
Rysunek: Joel Jurion
Kolor: Sandrine Cailleteau
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 1/2004
Tytuł oryginalny: Le passeur des monts kordils
Wydawca oryginalny: Vents d'Ouest
Rok wydania oryginału: 2003
Liczba stron: 46
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-9067-1
Cena z okładki: 18,90 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus