Potomek nietoperka - recenzja komiksu "Batman i syn"
Dotychczas Batman okazywał się postacią prawie doskonałą, a kolejni scenarzyści dokładali swoje cegiełki, pozwalające Batmanowi lśnić pełnym blaskiem. Grant Morrison zasłynął pamiętną perełką (Azyl Arkham), dlatego można było spodziewać się, że jego autorstwa nowy epizod zatytułowany Batman i Syn powieli wcześniejszy sukces. Szczególnie, że za stronę graficzną odpowiadał Andy Kubert, zaś kolory w rysunkach wypełniał Jesse Delperdang.
Scenarzysta powrócił do zapomnianego (przez większość) owocu romansu Nietoperzowatego i Talii - córki jego wroga, Ra's al Ghula. W ten sposób komiks powstały w 2006 roku odwołuje się do ojcowskich zachowań superherosa, jednocześnie odżegnując się od Millerowskiego wcielenia Mrocznego Rycerza. Autorzy Batmana i Syna zaproponowali czytelnikom wariant telenowelowy, który nie powala odkrywczością narracji. Ta familijna melancholia koncentruje się na portrecie zawadiackiego kobieciarza, który musi sprostać ojcowskim wymaganiom. W dodatku Wayne/Batman nie zdawał sobie sprawy z istnienia (niesfornego, jak szybko okazuje się) syna - Damiana. Czując się niepewnie w roli ojca, nie potrafi wymusić odpowiedniego zachowania na swym potomku. Obserwujemy nieporadne decyzje tatusia - Batmana: jego dyscyplinująco-dydaktyczne przemowy, brak reakcji na konflikt pomiędzy Damianem i Robinem. Zaś melodramatyczny finał rodzinnej opowieści to już całkowite nieporozumienie (chyba, że czytelnik jest fanatykiem Batmana). Scenariusz Morrisona charakteryzuje się licznymi niekonsekwencjami. Z niedowierzaniem przyjmujemy wspomniane relacje ojca z synem o zabójczych upodobaniach. Podobnie motywacje samej Talii okazują się powierzchowne i pozbawione głębszego sensu.
Zwolennicy Millerowskiej atmosfery Batmana nie znajdą w komiksie Morrisona/Kuberta klimatu znanego z ostatnich odsłon opowieści o Mrocznym Rycerzu. Dominują zmagania z kolejnymi wrogami ludzkości, którym Batman stawia mężnie czoła. Rysunki Kuberta skoncentrowały się na maksymalnej dynamice ruchu, co przyznać należy udało mu się osiągnąć. Jednak ucierpiała na tym wiarygodność dramaturgii. Ciekawie jedynie wypada na tym tle smutny koniec Jokera, bliskiego wiktorii nad swym skrzydlatym adwersarzem.
Ale już niedługo* fani Batmana ujrzą swego bohatera w nowym filmowym wcieleniu. Miejmy nadzieję, że równie dobrym jak pierwsza adaptacja Nolana, czy wcześniejsze majstersztyki Burtona.
*recenzja została napisana przed wejściem na ekrany Mrocznego Rycerza.
Batman (Egmont) - Batman i syn
Rysunek: Andy Kubert
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 6/2008
Tytuł oryginalny: Batman and Son
Wydawca oryginalny: DC Comics
Rok wydania oryginału: 2006
Liczba stron: 104
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-2463-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 39 zł
Sklep
Forum














