Recenzja komiksu "Bez komentarza"
Czy świat schodzi na psy?
Ivan Brun w (niemym) komiksie Bez komentarza odpowiada na to prowokacyjne pytanie twierdząco. Jest to odzew brutalny i przytłaczający dla każdego, kto chce się zmierzyć z jego twórczością.
Opublikowana przez Kulturę Gniewu pozycja zawiera krótkie historie obrazkowe Bruna publikowane wcześniej w miesięczniku "L'Echo des Savanes". To w nich absolwent lyońskiej ASP i wokalista hardcorowego zespołu Coche Bomba, dzieli się z czytelnikami swoim skrajnie pesymistycznym poglądem na otaczającą rzeczywistość. Świat widziany jego oczami świetnie obrazuje jeden z kadrów w historii Globalna kultura, traktującej bezkompromisowo o kulisach porno-biznesu. Jest on z pozoru błękitną planetą otoczoną śmieciami i odpadkami ekologicznymi, których nikt nie jest w stanie uprzątnąć. Z każdą opowieścią sytuacja się pogarsza, gdyż artysta bezlitośnie odkrywa przed nami sprawy należące w cywilizacji zachodniej do sfery tabu. Chciwość korporacyjnych zarządców, hipokryzja księży, nieludzkie zachowania funkcjonariuszy wobec bogu ducha winnych ludzi, nieczyste zagrywki działaczy Greenpeace, nastolatki szukający szybkiej sławy i pieniędzy... Nikt w tych historiach nie został oszczędzony i nikt tutaj nie jest bez winy.
Przerysowany obraz degrengolady
Wydźwięk tych obrazkowych opowieści jest o tyle większy, że nie użyto w nich słów. Jeżeli postacie prowadzą ze sobą rozmowę to w dymkach pojawiają się znaki symbolizujące ich intencje. Dzięki temu te krótkie opowiastki są zrozumiałe dla każdego, co nadaje im uniwersalny wymiar. Brun, jak każdy ironista, uwielbia paradoksy. Największy z nich tkwi w grze treści i formy omawianego komiksu. O ile fabularnie jest brudno i ogólnie nieprzyjemnie, to warstwa graficzna jest połączeniem konwencji kreskówkowej a la South Park z motywem porcelanowych lalek. Główni bohaterowie tych komiksów przypominają bardziej dzieci niż dorosłych, przez co gorszący charakter naszych czasów wzięto niejako w nawias. Gdyby nie ten zabieg, Bez komentarza byłoby niemożliwe do czytania. Z drugiej strony sceny morderstw i aktów seksualnych potrafią zadziwić i oburzyć.
Bez komentarza nie jest jednak pozycją wybitną. W połowie komiksu wyczuwalny jest skrajnie lewicowy światopogląd autora, który połączony z jego kontestatorską naturą staje się po pewnym czasie nieznośny. Brun krytykuje wszystko na lewo i prawo, ale na tym niestety kończy. Jedni mogą to odebrać jako brak konsekwencji, drudzy jako przejaw powierzchowności komiksu. Nie zapominajmy jednakże, że ten zbiór krótkich form komiksowych jest celowo sugestywno-subiektywny. Autor używa obrazków jako swego rodzaju reportażu, by wyrazić swoje osobiste zdanie na zastany stan rzeczy. To, jak je odbierzemy, zależeć będzie wyłącznie od naszego indywidualnego osądu.
"Open your eyes..."
Jeżeli Brun chciał poprzez swoje komiksy obudzić potencjalnych odbiorców z amoku i uświadomić im bolesną prawdę o współczesnych problemach naszej cywilizacji, to niewątpliwie mu się udało. Można mu zarzucić przesadę i niezdrowy idealizm, ale z drugiej strony to który punkrockowiec nie jest w głębi duszy ideowcem? Wiem przeto jedno - gdyby punkowcy byli równie słodcy co muzycy z filmu Wszystko co kocham Jacka Borcucha, to twory pokroju Bez komentarza nie istniałyby. A to byłaby wielka strata dla kultury.
Bez komentarza
Rysunek: Ivan Brun
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Rok wydania polskiego: 6/2009
Wydawca oryginalny: Drugstore
Liczba stron: 94
Format: A4
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60915-31-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 44,90 zł
Sklep
Forum














