"Chłopaki. Jak na imię tej grze" – recenzja komiksu

Autor: Jerzy Łanuszewski
19 marca 2017

www.sklep.gildia.pl
Chłopaki - 1 - Jak na imię tej grze.
Dostępność: 24h
Cena: 41,90 zł  59,90
dodaj do koszyka

Tłuc trykociarzy!

Garth Ennis nie lubi superbohaterów. Po prostu ich nie znosi – gardzi tą całą bandą napuszonych, niefrasobliwych przebierańców. Można to zauważyć w wielu jego komiksach. Jednak najbardziej daje temu wyraz w serii Chłopaki, w której przedstawia historię specjalnej grupy, zajmującej się kontrolowaniem działalności zamaskowanych herosów – pilnowaniem, by za bardzo nie broili, a także neutralizowaniem zagrożenia z ich strony.

Swoją fabułę Ennis przedstawia bardzo po ennisowemu – brutalnie, groteskowo i wulgarnie. Ci, którzy czytali Kaznodzieję lub Hitmana wiedzą, czego się spodziewać. Superbohaterowie w wykreowanym tutaj świecie to w większości rozbestwieni degeneraci, traktujący ziemię jak plac zabaw i dbający tylko o swoje rozrywki. Jednak ci, którzy mają ich pilnować, również nie są do końca normalni. Przywódca "Chłopaków", Billy Rzeźnik to sadysta, któremu dziką rozkosz sprawia robienie krzywdy superom, Francuzik, pod maską sympatycznego, trochę zwariowanego koleżki, kryje naturę obłąkanego mordercy, a milcząca Niewiasta brutalnie rozprawia się z każdym, kto próbuje jej dotknąć.

Wiadomo, że Irlandczyk jest twórcą nierównym, który na koncie ma komiksy bardzo dobre, ale też bardzo złe. Pierwszy tom ChłopakówJak na imię tej grze – pozwala wierzyć, że ta seria będzie udana. Fabuła balansuje na granicy absurdu, a tym co utrzymuje ją bliżej ziemi są świetnie skrojeni główni bohaterowie. To postacie charakterystyczne, groteskowe, w większości zarysowane bardzo grubą kreską, jednak już w pierwszym tomie widać, że autor będzie starał się rozwijać ich osobowości, by nadać im odrobinę głębi.

Ennis potrafi pisać dobre dialogi. Czytając jego komiksy (nawet te słabsze), widać, że ma niezłe wyczucie tego, jak powinny brzmieć rozmowy ludzi, żeby czytelnikowi dobrze się je czytało – i tak też jest w Chłopakach. A jeśli ktoś ceni autora za czarny humor, to tutaj znajdzie tego pod dostatkiem.

Za rysunki w Jak na imię tej grze odpowiada wyłącznie Darick Robertson, artysta o sugestywnym, mięsistym stylu, bardzo odpowiednim do przedstawiania tego typu fabuł. Można zauważyć, że jego plansze nie są tak dopracowane i szczegółowe, jak na przykład w Transmetropolitanie, ale i tak dobrze wykonują swoje zadanie. Szczególnie udanie wypadła kreacja wszystkich członków drużyny "Chłopaków" – widać (również po szkicach, zamieszczonych na końcu albumu), że twórca długo pracował, by wygląd bohaterów pasował do ich charakterów.

Pierwszy tom Chłopaków jest niezły. Ennis do spółki z Robertsonem elegancko rozpoczęli swoją historię. Postacie i świat przedstawiony prezentują się interesująco, fabuła poprowadzona jest umiejętnie. Nie wiem, czy pomysł na którym oparty jest komiks szybko się nie wyczerpie (seria ma w sumie dwanaście tomów), ale początek zachęca do sięgnięcia po kolejne części.

Nie jest to dzieło wybitne, ale po prostu dobry, rozrywkowy komiks – lepszy od większości produkcji superbohaterskich, ukazujących się obecnie na naszym rynku. A to już sporo. Jedyną rzeczą, do której bardziej bym się przyczepił jest tłumaczenie – przekłady niektórych pseudonimów są co najmniej kontrowersyjne: Mother’s Milk w polskiej wersji występuje jako Cycuś Glancuś, a Female jako Niewiasta. No trudno, najwyraźniej nie można mieć wszystkiego. Niemniej polecam – brać póki jest.

Chłopaki - 1 - Jak na imię tej grze

Scenariusz: Garth Ennis
Rysunek: Darick Robertson
Tłumaczenie: Kamil Śmiałkowski
Wydawnictwo: Planeta Komiksów
Rok wydania polskiego: 10/2016
Tytuł oryginalny: The Boys vol. 1: The name of the Game
Wydawca oryginalny: Dynamite Entertainment
Rok wydania oryginału: 2007
Liczba stron: 148
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788394347345
Wydanie: I
Cena z okładki: 59,90 zł


blog comments powered by Disqus