Recenzja komiksu "Copyright. Antologia komiksu"

Autor: Sir Alexander
8 marca 2009

Komiks przez wielu uznawany jest za marny substytut typowej literatury. Prawdę powiedziawszy, rzeczywiście takim substytutem bywa, na szczęście jednak nie jest to reguła. Ta forma sztuki ma już za sobą całkiem sporą historię i wiele przygód. Podobnie jak inne gatunki, nieustannie ewoluuje i zmienia się. Antologia Copyright to całkiem niezła próba ukazania trendów komiksowych, z jakimi można się zetknąć obecnie, szperając na półkach księgarń i kiosków. Celowo nie użyłem określenia "trendów obowiązujących", gdyż komiks, jak przystało na graficzną formę wypowiedzi, jest tak zróżnicowany, jak to tylko możliwe. I doskonale widać to po rzeczonej antologii.

Copyright to zbiór komiksów nadesłanych na Ogólnopolski Konkurs na Komiks Festiwalu Myśli Drukowanej z 2006 roku. Antologia zawiera piętnaście krótkich powiastek graficznych. Swoje prace zaprezentowali zarówno profesjonaliści, jak i amatorzy, co przydaje całości przedsięwzięcia dodatkowego smaczku.

Jak już wspomniałem, po Copyright widać, jak zróżnicowane bywają komiksy. Piętnaście opowieści stworzonych zostało w rozmaitych technikach - na mandze poczynając, a na akwareli (?) kończąc, po drodze mijając "marvelowską" kreskę czy kolaż. Jest w czym wybierać i - jak sądzę - każdy miłośnik komiksu znajdzie tutaj coś dla siebie. Na mnie wielkie wrażenie - pod względem czysto wizualnym - zrobiły prace amatorów: Pamiętnik szaleńca Konrada Wyremskiego, Monolog Karola Wieczorkiewicza czy Jak wampir Igora Myszkiewicza. Uznanie wzbudził także Bez tytułu profesjonalnie zajmującego się rysowaniem Pawła Piechnika. Właściwie każdy z komiksów ma prawo się spodobać, choć pewne uwagi krytyczne mam do Arkadusa. Przyznam uczciwie, że za mangą nigdy nie przepadałem, ale technika sama w sobie byłaby w porządku, gdyby nie zaskakująca oszczędność w pisaniu dialogów. Niektóre teksty wypisano tak drobnymi literami, że bez lupy ani rusz.

Swoją drogą, skoro już o tekstach mowa, warto wspomnieć, że Copyright prezentuje dość szeroki przekrój wyzwań dotyczących treści komiksu. Znajdziemy tutaj niemal wszystko. Są krótkie, czasami dowcipne, czasami błyskotliwe gagi opowiedziane paroma jedynie obrazkami. Są też dłuższe, przegadane opowieści. Jedne mają bawić, inne zastanawiać. Po Copyright widać, jak długą drogę przebył komiks, a przynajmniej popularne jego rozumienie. Takie opowieści, jak Kolonia karna udowadniają, że komiks nie jest banalny i łatwy w odbiorze. To już nie jest łopatologiczna lekkość - tutaj trzeba myśleć.

Kończąc recenzję, uwagę zwrócić muszę jeszcze na porządne wydanie antologii. Podręczny, książkowy format, miły w dotyku i ładnie akceptujący farbę papier oraz niezły projekt, to plusy będące przysłowiową wisienką na torcie. Jedyny zgrzyt w tej zgrabnej całości, to tytuły poszczególnych komiksów, umieszczane chyba od niechcenia albo nawet celowo maskowane przed wzrokiem czytelnika.

Antologia Copyright nie jest zbiorem równym, ale jak mi się wydaje, osobom odpowiedzialnym za wybór poszczególnych komiksów zdecydowanie nie chodziło o szukanie podobieństw. Jury należą się zatem brawa, gdyż dzięki twórczemu podejściu do tematu, uzyskano pozycję nietuzinkową i - ośmielam się twierdzić - wartościową. Co oczywiście nie oznacza, że Copyright musi się podobać wszystkim. Ja, biedaczyna wychowany na Asterixie, Gigancie i Punisherze (prawda, że całkiem zgrabne zestawienie?) czułem się lekko zagubiony wśród intrygujących pomysłów współczesnych twórców. Spośród piętnastki "dzieł zebranych" ponownie sięgnąłbym jedynie do kilku, ale w rachunku finalnym nie żałuję czasu spędzonego na lekturze. Swoją drogą, szczególnie cieszyć może świetna forma "nowej fali" - amatorów, którzy być może jeszcze pokażą, ile są warci. Czego pozostaje życzyć wszystkim wielbicielom obrazków, niekoniecznie tylko tych łatwych i prostych.

Copyright. Antologia komiksu



blog comments powered by Disqus