Recenzja "Cubitus: Oscar dla Cubitusa"
Trzeci tom przygód z pieskiem Cubitusem w roli głównej. Tym razem niestety jest to spadek formy w porównaniu z tomem poprzednim. Humor nie błyszczy, owszem kilka historyjek jest bardzo zabawnych, ale to za mało w porównaniu z wieloma dość średnimi i zupełnie przewidywalnymi. Na szczęście nie ma (czy też bardzo mało jest) historyjek zupełnie nieudanych, robionych całkowicie na siłę i absolutnie nieśmiesznych.
To co stanowiło zarzut pod adresem dwóch pierwszych tomów, czyli brak dobrej kreacji świata wokół Cubitusa i rządzących nim zasad, w tomie tym tylko częściowo zostaje naprawione. Owszem trochę zasad, reguł i całego tzw. backgroundu poznajemy (wreszcie np. Cubitus ma jednego pana - staruszka, a nie dwóch, tak jak w tomie 1: młodzieńca-Marcela i staruszka), ale niestety część tych zasad nie jest przestrzegana z żelazną dyscypliną i konsekwencją, a to jest wg mnie jedną z podstawowych przesłanek do sukcesu komiksu humorystycznego. Ewentualne odejścia od ukształtowanych reguł i stereotypów oczywiście mogą wystąpić - ale jako wyjątek a nie rzecz zwyczajna. A w omawianym tomie zbyt często scenarzysta sobie dość swobodnie żongluje stworzonymi regułami, zmienia je i modyfikuje (np. Cubitus w jednej historyjce wyzywa swego pana na pojedynek wędkarski a już w następnej dowiadujemy się, że nie cierpi wędkowania). Inna sprawa, że wiele z tych reguł jakoś po prostu mnie nie przekonuje (np. niechęć Cubitusa do motocykli). I kolejny temat: jakoś nie mogę do końca polubić, zżyć się z głównymi bohaterami tego komiksu: Cubitusem i jego panem. Przez wszystkie dotychczasowe trzy tomy czuję jakiś dystans, tak jakby te sylwetki po prostu nie były przekonujące psychologicznie.
Ale nie zrozumcie mnie źle: ogólnie naprawdę nie jest słabo, po lekturze nie czuje się zdegustowania, jest wrażenie skonsumowania w miarę standardowej rozrywki.
Rysunek jest dokładnie taki jak w poprzednich tomach: humorystyczny i jednocześnie znakomity: dopracowany, precyzyjny, niezwykle sprawny, lekki i swobodny.
W polskiej edycji zwraca uwagę całkiem dobre poradzenie sobie przez panią tłumacz (Teodozja Wikarjak) z francuskimi gierkami słownymi. Tłumaczenie humorystycznej gry słów na obcy język jest zawsze bardzo trudne, jednak w tym tomie wypadło to niezwykle naturalnie i bez żadnych zgrzytów. Tylko w jednym lub dwu miejscach nagromadzenie aluzji i gier słownych było takie, że po prostu nie dało się z tego sensownie i elegancko wybrnąć - ale trudno tu mieć pretensje do tłumacza; moim zdaniem przegiął już sam autor ze swymi zapętleniami. Nie lubię takiej przesady.
A więc tom 3 Cubitusa nie jest wielkim dziełem humorystycznym. Stanowi raczej standardową rozrywkę w swoim gatunku. Jest on niestety lekkim krokiem w tył w porównaniu z tomem 2, ale swym poziomem nie zniża się na szczęście do tomu 1 serii - jest jednak zdecydowanie równiejszy, bardziej dojrzały i z bardziej ukształtowanym poczuciem humoru. Generalnie polecam, choć dla wielu (większości?) jest to zapewne komiks do przeczytania, ale już nie do kupienia.
Mimo, że Cubitus jest obecnie najsłabszą z 3 podsiedlikowych serii humorystycznych (wyprzedzają ją Uczeń Ducobu i Leonard), to i tak dla mnie szkoda, że co najmniej do końca 2003 nie pojawi się już żaden tom tej serii (inne komiksy od Podsiedlika zresztą też - wydawnictwo na razie zawiesza wydawanie komiksów ze względu na brak opłacalności).
Cubitus - 3 - Oscar dla Cubitusa
Rysunek: Dupa
Tłumaczenie: Teodozja Wikarjak
Wydawnictwo: Podsiedlik-Raniowski i s-ka
Rok wydania polskiego: 5/2003
Tytuł oryginalny: Un Oscar pour Cubitus
Wydawca oryginalny: Lombard
Rok wydania oryginału: 1984
Liczba stron: 46
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
Cena z okładki: 15,90 zł
Sklep
Forum















