Recenzja komiksu "Droga do zatracenia"
Myślę, że większość z was oglądała kultowy już film pt. Droga do zatracenia. Kiedyś rozmawiałem z kolegą na temat komiksu o tym samym tytule i dowiedziałem się, że - jego zdaniem - ten komiks jest słaby. Niedawno miałem okazję przyjrzeć się temu albumowi i zaciekawiły mnie dwie rzeczy. Otóż na okładce było napisane, że film powstał na podstawie komiksu a nie na odwrót, co wzbudziło moją ciekawość. Poza tym album przeceniono z 29.90 zł na 9 zł., co nie było dla mnie bez znaczenia. Zdecydowałem się więc nabyć komiks, choć ani nazwisko scenarzysty - Max Allan Collins, ani rysownika - Richard Piers Rayner nic mi nie mówiły. Po pierwszym zerknięciu na rysunki stwierdziłem, że chyba dobrze oddają klimat czasów, w jakim akcja komiksu się toczy. Jednak dopiero po przeczytaniu wstępu, z którego dowiedziałem się, z jakim projektami filmowymi scenarzysta miał do czynienia (Szeregowieć Ryan, Mamuśka, Dzin Mamuśki, Wild dog), zabrałem się z ochotą za lekturę.
Już na początku zauważyłem, że treść komiksu mija się z treścią filmu. Np. przebieg strzelaniny, której świadkiem jest syn głównego bohatera Michaela O’Sullivana (Anioła Śmierci), jest zupełnie inny niż w filmie. Przykładem niezgodności może być również potraktowanie najsprawiedliwszego gliniarza tamtych czasów czyli pana Nessa oraz wręcz legendarnego gangstera Ala Capone. Obie te postaci w komiksie odgrywają dość ważną rolę, natomiast twórcy filmu uznali je za postaci raczej epizodyczne, ponieważ wymieniony wyżej sławny policjant pojawia się tylko raz, zaś o Alu Capone tylko się wspomina.
Jednak rzeczą najbardziej zadziwiająca jest ogromna różnica w kreacji głównego bohatera i samego wątku! Otóż w filmie Michael O’Sullivan, którego gra Tom Hanks, jest nadzwyczaj ciepły, dobry i miły, toteż trudno nam uwierzyć, że jest gotów kogokolwiek zabić. Ponadto filmowa adaptacja kładzie nacisk na ukazanie nam tragedii, podróży oraz relacji miedzy ojcem i synem i wszystko to sprawia wrażenie dramatu osadzonego w latach 30-tych w USA. Komiks zaś to już brutalna historia gangsterska o twardzielu bez zahamowań i jego synu, który aż dwa razy musi zabić (choć w filmie ojciec go od tego ustrzega).
Może, czytając moją recenzję, zastanawia was to, dlaczego cały czas porównuję ekranizację z historią rysunkową. Robię tak, ponieważ uważam, że między scenariuszem filmu a scenariuszem komiksu są bardzo duże rozbieżności. Twórcy filmu odrzucili to co brutalne i w ten sposób zaprzepaścili główną ideę komiksu mówiącą o tym, do czego jest zdolny ojciec, który chroni syna przed złem. Trudno więc się zgodzić, że film jest adaptacją tego komiksu. Co do samego komiksu oceniłbym go na 4 z minusem, ponieważ scenariusz wydaje się być niedopracowany (chwilami nudny lub zagmatwany) a rysunki choć dobre nie są warte czterech lat życia, które poświęcił im autor.
Podsumowując, nie radzę się kierować tekstem: „na podstawie tej książki powstał film...”; jak spotkacie się z promocją taką jak ja (za 9 zł) to kupujcie bez zastanowienia (w końcu to 301 stron całkiem miłej lektury); jeśli lubicie historie gangsterskie to na pewno się nie zawiedziecie (choć broń Panie Boże porównywać ten komiks do 100 naboi).
Droga do zatracenia
Rysunek: Richard Piers Rayner
Tłumaczenie: Maciej Pintara
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania polskiego: 10/2002
Tytuł oryginalny: Road To Perdition
Wydawca oryginalny: Paradox Press
Rok wydania oryginału: 1998
Liczba stron: 302
Format: A5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie
Cena z okładki: 29,80 zł
Sklep
Forum














