Recenzja komiksu "Biocosmosis: Emnisi #1: Enone"
Pierwsza część Biocosmosis ukazała się na rynku praktycznie bez promocji. Nie było szumnych zapowiedzi, nie było podgrzewania atmosfery oczekiwania, stopniowego ujawniania planów, pokazywania roboczych szkiców, czy wstępnych plansz. Cisza.
Oczywiście serwisy komiksowe zauważyły premierę i nie omieszkały o niej poinformować, ale tzw. "szumu medialnego" w tym przypadku nie doświadczyliśmy... i chyba dobrze!
Sięgając po komiks autorstwa Nikodema Cabały (rysunki) i Edvina Volinskiego (scenariusz) nie miałem rozbudzonych oczekiwań, nie liczyłem na coś "nowego, świeżego, wyjątkowego i nie wiadomo jeszcze jakiego" i dlatego nie mogłem się zawieść.
Punktem wyjścia dla całej historii jest rodzący się konflikt pomiędzy cywilizacjami: Entirum i Noktoornami.
Biocosmosis to w prostej linii spadkobierca komiksów s-f Bogusława Polcha (seria Według Ericha von Danikena) z domieszką wszelkich Incali i Metabaronów spod znaku Jodorowskiego.
Volinski i Cabała stworzyli dość obszerne uniwersum z całą paletą barwnych postaci, dziwnych miejsc, sytuacji, intryg i narastających antagonizmów.
Początkowo trudno jest się połapać w wykreowanym świecie i przyzwyczaić do specyficznego języka, jakim operują bohaterowie komiksu, a zwłaszcza nazewnictwa (rasy, rangi, tytuły honorowe itp.). Sprawy nie ułatwia to, że czytelnik od razu wrzucany jest w sam środek akcji, bez słowa wprowadzenia, ogólnego zarysowania wydarzeń (i niekoniecznie chodzi mi tu o wstępy w stylu: "Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce..."), jak również to, że akcja jest szarpana i szybko przenosi się z jednej lokalizacji do drugiej. Liczę, że kolejne tomy nieco rozjaśnią zawiłości scenariusza.
Rysunki Cabały są dopracowane i zasługują na najwyższe uznanie. Chyba nawet miłośnicy "realizmu" nie mają się do czego przyczepić, choć oczywiście nie jest to komiks stricte "realistyczny" (ani koń, ani lokomotywa się w nim nie pojawia). Mimo, że w kadrach i pomiędzy nimi wiele się dzieje, to rysunki są bardzo czytelne i przykuwają wzrok. Spora w tym zasługa kolorysty, który wykonał w pełni profesjonalną robotę.
Pozytywne wrażenia uzupełnia jakość wydania komiksu.
Podsumowując: Biocosmosis #1 to solidnie zrobiona pozycja. Rysunki stoją na najwyższym poziomie, a historia ma bardzo duży potencjał. Choć tak naprawdę o prawdziwej wartości tej serii będzie można zacząć mówić dopiero przy 3-4 tomie (o ile się takie ukażą - a liczę, że tak), to już teraz warto się nią zainteresować.
Ja na pewno będę śledził losy Emnichów i całej reszty kosmicznego towarzystwa.
Biocosmosis: Emnisi - 1 - Enone
Rysunek: Nikodem Cabała
Kolor: Grzegorz Krysiński
Wydawnictwo: Pro-Arte
Rok wydania polskiego: 12/2006
Liczba stron: 52
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN: 83-924721-0-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,70 zł
Sklep
Forum














