Recenzja komiksu "Biocosmosis: Emnisi #2: Savas"
Planeta Erra X to zapomniane, słabo zaludnione miejsce, gdzieś na krańcu wszechświata. Trafia na nią Savas, jeden z Emnichów. Witany jest jak zbawca, co jest o tyle dziwine, że jest on zwykłym biologiem, który miał jedynie przeprowadzić na planecie pewne badania. Szybko okazuje się jednak, że będzie musiał zapomnieć o swojej roli naukowca i sprawdzić się jako wojownik. Oprócz niego pojawia się również tajemniczy Preventorian. Jaka będzie jego rola?
Tak rozpoczyna się drugi akt kosmicznej sagi BiOCOSMOSiS.
O ile część pierwszą można było określić jako "obiecującą", to część druga jest "spełniającą oczekiwania".
Edvin Volinski umiejętnie operuje pewnymi schematami zarówno z gatunku s-f, jak i fantasy. Mamy tu więc grupę ludzi skazaną na pewną zagładę, przybywającego w ostatniej chwili bohatera, który jest dla nich jedyną szansą. Do tego dochodzi drugi bohater (wróg czy przyjaciel?). Zagłada ma nadejść z rąk (a raczej łap, szpon i paszcz) krwiożerczych bestii.
W tle mamy wielki kosmiczny spisek. Proste? Niby tak, ale czyta się to z przyjemnością i bez odczucia wtórności. Nasza rodzima space-opera rozwija się w dobrym kierunku.
Savas nie razi tak nowomową jak Enone. Czytelnik nie jest już zasypywany dziesiątkami czasami przekombinowanych nazw i nie ma wrażenia, że kompletnie nie wie o czym mówią bohaterowie (co zdarzało się przy czytaniu części pierwszej).
Rysunki nie odbiegają od tego, co znamy już z części pierwszej. I bardzo dobrze. Cabała to już artysta dojrzały, ze sporym talentem i umiejętnościami. Wystarczy spojrzeć na okładkę i widać, że potrafi świetnie "ciskać". A w środku nie jest gorzej. Przy dłuższych albumach (tj, więcej niż 20 stron) zdarza się, że rysownik miejscami "odpuszcza sobie", idzie na skróty, żeby tylko przyspieszyć proces tworzenia, przeskoczyć do bardziej interesującej go części komiksu. W Savas tego nie ma. Wszystkie plansze są zasadniczo dobrze rozplanowane, a kadrowanie dynamiczne, oddające dramaturgię wydarzeń.
Muszę przyznać, że bardzo starałem się znaleźć słabe punkty komiksu, jakąś fuszerkę rysownika czy potknięcia scenarzysty. Jeśli miałbym wskazać na minusy to byłyby to miejscami sztywne i przydługie dialogi (zwłaszcza końcowa rozmowa dwóch głównych bohaterów).
Cabała i Volinski dobrze się rozumieją i widać, że mają do zaprezentowania dzieło przemyślane i dopracowane. Zespół twórców świetnie uzupełnia kolorysta Grzegorz Krysinki, który czuje się coraz pewniej w tym co robi.
Dobrym posunięciem jest wprowadzenie wersji z miękką okładką, co pozwoli oszczędzić parę złotych. Pytanie tylko, czy pojawi się również taka wersja pierwszej części, bo wiadomo, że czytelnicy komiksów to pedanci i lubią mieć swoje zbiory ładnie grzbietami poustawiana na półkach.
Savas to dobry, komercyjny produkt. Gdyby wyszedł we Francji czy innych Stanach, to pewnie trafiłby gdzieś na środkowe półki i znalazł kilkanaście (kilkadziesiąt?) tysięcy zagorzałych fanów.
Niestety komiks powstał w Polsce, gdzie nie może liczyć na więcej niż 1000 nabywców.
Z drugiej strony powinniśmy się cieszyć, że nie jesteśmy gęśmi i mamy swoją serię s-f i z hasłem na ustach: "polska młodzież czyta polskie komiksy" biec do najbliższego sklepu z komiksami...
Biocosmosis: Emnisi - 2 - Savas (oprawa twarda)
Rysunek: Nikodem Cabała
Kolor: Grzegorz Krysiński
Wydawnictwo: Pro-Arte
Rok wydania polskiego: 5/2007
Liczba stron: 48
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-924721-1-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,40 zł
Sklep
Forum














