Recenzja komiksu "Baśnie: Marsz drewnianych żołnierzyków"
Czwarty tom komiksowej serii Baśnie rozpoczyna się w miarę autonomiczną historią o upadku ostatniej twierdzy w krainie Baśniowców. Kolejne osiem zeszytów stanowi jedną historię luźno związaną ze wstępnym zeszytem, opowiadającą o próbie podboju przez Adwersarza enklawy Baśniowców w świecie Docześniaków.
Pierwsza historia nie grzeszy pomysłowością i oryginalnością, ale da się przeczytać. Główna historia tomu natomiast prezentuje się znakomicie - przynajmniej przez 4-5 zeszytów, dopóki nie wyjaśni się, w którym kierunku zmierza fabuła. Do tego momentu jest naprawdę świetnie: Willingham podrzuca tropy, wskazówki, pokazuje tajemnicze sytuacje, jednym słowem bardzo umiejętnie buduje napięcie i tajemnicę. Jednak od momentu, gdy nagle wszystko gwałtownie zaczyna się wyjaśniać, nie jest już tak różowo a najgorzej jest w zeszycie pokazującym wielką finałową bitwę. Wówczas historii zupełnie brak polotu. Mimo nieco zepsutej końcówki i tak mogę uznać ten tom za najlepszy jak dotąd w serii Baśnie - zapracowały na to wcześniejsze zeszyty.
Rysunki w pierwszej historii to całkowita żenada. P. Craig Russell zresztą niejednokrotnie już prezentował taki kompromitujący styl a Craig Hamilton dołącza do grona najbardziej nieudolnych w mojej opinii rysowników na świecie. Ich rysunek jest prymitywny, kompletnie nieudolny i niemal każdy kadr jest rysowany na zasadzie: 'narysuję tak jak mi wygodnie/potrafię a nie tak jak tego wymaga scenariusz czy zasady narracji'. To porażające z jaką klarownością widać praktycznie na każdym kadrze jak rysownicy zmagają się z rysunkiem i bazgrzą (bo inaczej nie da się tego określić) to co są w stanie a nie to co powinni...
Na szczęście na osiem zeszytów głównej historii pałeczkę przejmuje od nich Buckingham i jest o niebo lepiej: rysunek jest elegancki, realistyczny, swobodny. Dobrze komponuje się z opowiadaną historią i narracją. Lekki rozdźwięk między rysunkiem a narracją pojawia się jedynie w przedostatnim zeszycie, prezentującym finałową bitwę. Naiwnie czy mocno nieprecyzyjnie (w sensie narracyjnym) wypada tam sporo kadrów ze scenami akcji.
Podsumowujac: dobry tom. Mimo, że pozostawia lekki niedosyt swym zakończeniem, pomógł mi podjąć decyzję o dalszym kupowaniu tej serii. Na razie warto.
Baśnie - 4 - Marsz drewnianych żołnierzyków
Rysunek: Lan Medina
Tłumaczenie: Maja Kostecka
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 3/2009
Tytuł oryginalny: Fables:
Wydawca oryginalny: DC Comics - Vertigo
Liczba stron: 240
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-2547-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 59,90 zł
Sklep
Forum















