Recenzja komiksu "Glinno"
Wyobraźnia pana Jacka Frąsia jest nadzwyczaj niepokojąca. Z tego właśnie powodu, uważam Glinno za moje największe odkrycie XV Festiwalu Komiksu w Łodzi. Zachwyciła mnie także czasochłonna technika - którą wykonano komiks. Wszak przepięknie namalowane obrazy i nadzwyczaj klimatyczne kolory, kosztowały autora aż 3 lata życia! Ale jak to mówią: "Nic co naprawdę dobre, nie może powstać bez wkładu pracy i wyrzeczeń, tak bowiem zarządzili bogowie".
Należy też dodać, że kolor nie spełnia tu wyłącznie roli estetycznej. Służy również do podkreślenia dynamiki akcji (patrz scena zażycia halucynogenu.) oraz do symbolizowania pewnych kwestii (czerwona maska bohatera). Nawet ewolucja czarnej czcionki – w czerwoną, sugeruje zmianę tonu głosów. Powyższe zabiegi świadczą o tym, że autor bardzo umiejętnie posługuje się językiem komiksu. I nie wynika to wyłącznie z chęci zaszpanowania swą wiedzą, bowiem zastosowane triki znakomicie budują klimat i dynamizują akcję.
Najważniejszym atutem tej pracy wydaje mi się właśnie ta pokrętna i zastanawiająca fabuła. Autor pozostawia czytelnika z niebezpiecznymi pytaniami (w dodatku nie dając na nie jednoznacznych odpowiedzi). Podobnie było w Zagubionej... Lyncha. Coś się dzieje, ale my – ludzie, nie potrafimy tego pojąć. Możemy jedynie w to uwierzyć, lub i nie. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że niejednoznaczność fabularna nie jest wcale wynikiem chaotycznej narracji. Wynika ona wyłącznie z braku możliwości wyjaśnienia mistycznych sytuacji. Jacek Frąś ogranicza się jedynie do opowiedzenia historii, a czytelnik musi sam sobie ją zinterpretować i wytłumaczyć. Takie podejście wydaje mi się na maxa uczciwe.
Nie chcę wpaść w pułapkę nadinterpretacji, jednak autorowi udało się wpędzić mnie w klimat rodem z Krainy Chichów Carrolla. Ta zaciskająca się pętla paranoi i koszmar osaczenia przez zorganizowaną grupę... W dodatku opętany ksiądz, rozdwo-trojenie jaźni i kominiarze-grabarze, przypominający z wyglądu kolesi z Mechanicznej... Kubicka. Oto wreszcie powstał dobry horror, przeznaczony dla wymagającego czytelnika o sprecyzowanym guście. Dla mnie jest to komiks NAJWAŻNY (najważniejszy z nowości), stworzony przez zdolnego PRZEZIOMA (mega super ziomka). Osoby zafascynowane twórczością: Carpentera, Muncha i np. Gaimana, powinni jak najszybciej odjechać do Glinna. Tym bardziej, że wystarczy trafić do księgarni. Potem pójdzie już z górki. Tylko ostrzegam... Ostrożnie!!!
Glinno
Rysunek: Jacek Frąś
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Rok wydania polskiego: 10/2004
Liczba stron: 52
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
ISBN: 83-921407-0-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 26,90 zł
Sklep
Forum














