Recenzja komiksu "Inhumans" #1
Początek mini-serii. Poznajemy tajemniczą krainę Attilan rządzoną przez milczącego Black Bolta. Stanowi ona spadkobierczynię Atlantydy i zamieszkiwana jest przez istoty nieludzkie (inhumans) ulegające zadziwiającej i indywidualnej metamorfozie po osiągnięciu pewnego wieku. Oponentem Black Bolta jest jego zbrodniczy brat Maximus, chwilowo uwięziony. Zaczyna on knuć swą intrygę korzystając z następującej metamorfozy kolejnej grupy młodych Atillańczyków.
Fabuła jest bardzo dobra. Początek zdecydowanie najsłabszy (patetyczny i sztuczny - choć przedstawia świat i bohaterów). Potem coraz lepiej i bez żadnych superbohaterskich głupstw. Pomysłowo, przemyślanie, dość głęboko (np. wyhodowana rasa alfa-prymitywnych). Końcówka to intryga i sensacja w najlepszym wydaniu (również udane akcenty humorystyczne). Cały czas udaje się utrzymać świetny, lekko mroczny klimat. Cieszy też bardzo pomysłowość zarówno w ogóle jak i w szczególe (drobnych smaczków jest sporo).
Świetna postać Maximusa (głównie dialogi, kadrowanie, gesty i mimika - iście filmowe). Co ciekawe brak jednego głównego bohatera. Aż sześć pozytywnych, niemal równorzędnych postaci z kręgu rządzącego (plus kilku młodych Attilańczyków), nie licząc postaci negatywnych i pobocznych, nie pozwala niestety na głębsze wizerunki psychologiczne bohaterów.
Rysunek robi świetne wrażenie. Nic z typowej, jednorodnej, amerykańskiej papki. Jest niezwykle, dopracowany, klimatyczny, w charakterystycznym, własnym stylu. W połączeniu z jego naturalnością i płynnością powoduje to, że ogląda się go z dużą przyjemnością. Do tego, mimo, że rysunek jest dość mroczny i przedstawia fantastyczne stwory i zdarzenia, jest on czytelny, co jest bardzo ważne. Jedyny minus to częste, niechlujne plamy czerni zastępujące na niektórych kadrach tła. Widać, że to celowa maniera, ale strasznie denerwuje.
Wydanie ma drobne wady: dwie rozmyte strony na początku, 'każe' (od kazać) napisane jako 'karze' (na szczęście tylko raz) i niekonsekwentne używanie raz terminu 'inhumans' a innym razem 'nieludzie'. Bezsensowna, napuszona i wzniosła, typowo amerykańska przedmowa (wzięta z oryginału).
Podsumowując jest to baardzo przyjemna lektura. Album tchnie świeżością i czyta się go z niekłamaną przyjemnością, akcja krzepnie i rozkręca się z każdą stroną, napięcie rośnie a intryga zaczyna nad wszystkim dominować. Do tego ciekawy, bogaty świat, pomysłowość zarówno w sferze kreacji świata jak i rozwiązań fabularnych oraz znakomity, wiarygodny klimat. Zdecydowanie dla przeciwników banału i ogranych schematów w amerykańskich komiksach.
Inhumans - 1
Rysunek: Jae Lee
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 9/2003
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Liczba stron: 96
Format: B5
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-9742-0
Cena z okładki: 22,90 zł
Sklep
Forum















