Recenzja komiksu "Kapitan Żbik: Wesoły finał"


Kolejny (drugi) tomik antologii współczesnych opowieści o dzielnym kapitanie Żbiku ukazał się na kolejnej ogólnopolskiej imprezie komiksowej czyli w Łodzi. Ponieważ I co dalej kapitanie? był przede wszystkim wesołą niespodzianką i przez samo swoje zaistnienie wzbudzał zainteresowanie należne dobremu, świeżemu pomysłowi, bałem się nieco, że repeta podzieli los większości podobnych kontynuacji, czyli okaże się wtórna i nijaka. Tymczasem, ku mojemu zaskoczeniu, Wesoły finał okazał się wcale nie gorszy od poprzednika Przede wszystkim więcej tu ciekawych scenariuszy, co wynika pewnie z tego, że prawie wszystkie oczywiste i banalne pomysły zostały już wykorzystane i teraz autorzy musieli się bardziej wysilić. Oczywiście nie u każdego ów wysiłek przyniósł fenomenalne efekty, ale jest przynajmniej kilka historii bardzo dobrych i sporo niezłych.
Do najlepszych należyKapitan i syn wiatru Eol Rebelki, historia bardzo prosta i bez szczególnych fajerwerków, lecz mająca pewien magnetyzm, który sprawia że chce się do niej raz po raz wracać, aby móc poczuć emanujące z niej ciepło i nierzeczywistą aurę. Sugestywne, ekspresyjne rysunki i ogromna płynność narracji ożywiają ten komiks czyniąc zeń prawdziwą frajdę dla oczu.

Zupełnie inaczej narysowana jest następna opowieść, czyli Gorący piec Michała Korsuna. Jednak tutaj umowny, nieco sztywny i schematyczny styl tego rysownika doskonale się sprawdza. Zabawna, ciekawie opowiedziana fabuła, nawiązuje do pewnego znanego skandalu, a całość w pewien odległy acz nieszkodliwy sposób kojarzy się z El Borbahem.
Wielką radość sprawił mi też swoim powrotem Tomasz Niewiadomski, którego twórczości jestem gorącym fanem. Tajemniczy zrzut, czyli historia w realiach PRL, mogłaby spokojnie wejść do któregoś z oryginalnych Żbików. Autorowi udało się odtworzyć naturalną dla tego komiksu groteskę i nadać jej swoje piętno. Od razu przypomniał mi się tekst z pierwszego Żbika: "Jesteś bandytą i łobuzem - zabiłeś mojego psa".

Ostatnią z moich naprawdę ulubionych historii w Wesołym finale jest Mustasze i jest to po prostu totalny odjazd. Jacek Frąś napluł na godność Kapitana każąc mu grać w absurdalnej opowieści o tradycji i zagrażających jej zmianach na nowe. Extra.

Wymieniłem tu tylko komiksy, które najbardziej przypadły mi do gustu, lecz niezłych czytelnik znajdzie znacznie więcej. Znajdzie też rzecz jasna słabsze, ale ich liczba nie powinna zniechęcić do zakupu Wesołego finału. Album przypomina edytorsko I co dalej kapitanie?, ma nawet podobne imitacje taśmy klejącej. Do tego wstęp, tym razem autorstwa porucznika Michała, i zabawna parodia znanego rysunku z Orbitowskich wydań Thorgala. Miłośnikom Żbika i/lub polskiego młodego komiksu polecam. To fajna rzecz i można nią potem szpanować przed kolegami.

Kapitan Żbik (Fani) - 3 - Wesoły finał

Scenariusz: Łukasz Chmielewski, Jacek Frąś, Sławomir Jezierski, Jarosław Jurga, Piotr Kabulak, Piotr Kasiński, Kamil Kochański, Michał Korsun, Piotr Kowalski, Filip Myszkowski, Tomasz Niewiadomski, Michał Ociesa, Krzysztof Owedyk, Jakub Rebelka, Antoni Serkowski, Jerzy Szyłak, Tomasz Tomaszewski, Rafał Urbański
Rysunek: Aleksandra Czubek-Spanowicz, Jacek Frąś, Andrzej Janicki, Sławomir Jezierski, Piotr Kania, Kamil Kochański, Michał Korsun, Piotr Kowalski, Tomasz Mering, Filip Myszkowski, Tomasz Niewiadomski, Michał Ociesa, Janusz Ordon, Krzysztof Owedyk, Tomasz Piorunowski, Jakub Rebelka, Antoni Serkowski, Mateusz Skutnik, Rafał Szłapa, Tomasz Tomaszewski, Robert Trojanowski
Okładka: Jerzy Ozga
Wydawnictwo: kultura wesołych podskakiwaczy
Rok wydania polskiego: 10/2002
Liczba stron: 78
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
Wydanie: I
Cena z okładki: 15 zł


blog comments powered by Disqus