Recenzja komiksu "Kaznodzieja: Krew i whiskey"
Ostatnio miałem okazję przeczytać kilka komiksów do których scenariusz napisał Garth Ennis. Były to Pro i Hitman. No cóż, zawiodłem się... ani to śmieszne, ani wciągające. Już myślałem, że Garth wypadł z formy, ale na wszelki wypadek, dla poprawienia humoru, kupiłem sobie Krew i whiskey - zeszyt ze szlagierowej serii Kaznodzieja tegoż autora. I humor mi się poprawił...
Zacznę od technicznych kwestii wydania. Po pierwsze ostatnio dochodzę do wniosku iż to jednak dobry pomysł, że jednak Kaznodzieja nie jest wydawany na papierze kredowym lecz na zwykłym, offsetowym. Tym bardziej, że w tej samej formie komiks ten jest wydawany oryginalnie w Stanach. Po drugie graficznie opowieść podzielona jest na dwie części: ta poświęcona Cassydi'emu posiada ciemną obwódkę zaś gdy powracamy do historii Jessy'ego i Tulip rysunki na stronie są otoczone jasną obwódką. Jak dla mnie to świetny pomysł, jeszcze bardziej wprowadzający czytelnika w klimat samych rysunków.
Bardzo się cieszę, że fabularnie w serii powróciliśmy do głównego wątku, nie tylko dlatego że nie wszystkie historie poboczne mi przypadły do gustu, ale dlatego że najlepszy jest właśnie ten wątek, jak i bez dwóch zdań najfajniejszym rysownikiem serii jest jej współtwórca czyli Steve Dillon. Rzeczą która mnie zawsze urzekała w jego rysunkach jest naturalny kolor i kreska jak w klasycznych komiksach amerykańskich (choć zdecydowanie to nie to samo) oraz niesamowity realizm rysunków np. w momentach uderzenia kuli w czyjąś głowę (hehe).
Jeśli chodzi o scenariusz to zacząłem czytać Krew i whiskey oczekując odpowiedzi na pytanie "Co dalej?". Dostałem ją, ale i coś więcej. Już nie raz mnie Ennis zaskakiwał, ale to co mi zaoferował w tym albumie dosłownie zwaliło mnie z nóg!
Pierwsza historia w zeszycie przedstawia podróż Cassa na spotkanie z przyjaciółmi. Pierwsza scena jest w stylu charakterystycznym dla całej serii; nasz wampir ucieka przed szeryfem, którego żonę wykorzystał do tzw. niecnych celów. Spotyka po drodze drugiego wampira i próbuje się z nim zaprzyjaźnić co polega na przedstawieniu przez Cassydy'ego Lassardowi jak według niego powinno ono wyglądać i jak korzystać ze swych zdolności. Niestety ich poglądy znacznie się różnią i wspólna podróż kompanów szybko sie kończy...
O drugiej historii będzie krótko bo wszystko się toczy wokół tego co mnie właśnie zwaliło z nóg. Otóż Garth tłumaczy nam po co w rzeczywistości Cassydy pomaga Jessy'emu. Tulip natomiast mści się na ex Kaznodziei za akcję w Paryżu i spotyka się z koleżanką, która swoją drogą jest niczego sobie i chyba podoba się jej Jessy.
Ten komiks trzeba przeczytać i zachęcam do tego z całych sił, bowiem uważam że dla fana, czy to Ennisa i Dillona, czy też samego kaznodziei jest to absolutny "musiszmieć". Mi się komiks bardzo spodobał. Seria jest coraz lepsza i na pewno nabędę wszystkie albumy, do czego namawiam wszystkich czytających tą recenzję.
Kaznodzieja - 8 - Krew i whiskey
Rysunek: Steve Dillon
Kolor: Matt Hollingsworth, Pamela Rambo, James Sinclair
Okładka: Glenn Fabry
Tłumaczenie: Maciej Drewnowski
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 7/2005
Tytuł oryginalny: Preacher: Blood and Whiskey
Wydawca oryginalny: DC Comics - Vertigo
Liczba stron: 100
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-9158-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł
Sklep
Forum














