Recenzja komiksu "Kaznodzieja: Na południe"
Cykl Kaznodzieja Gartha Ennisa opowiada historię wielebnego Jessego Custera rzucającego wyzwanie samemu Bogu. W jego poszukiwaniach pomagają mu: jego dziewczyna - Tulip, używająca pistoletu równie często co szminki i irlandzki wampir - Cassidy, którego wygląd i zachowanie znacznie odbiega od wyobrażeń Brama Stokera czy Anne Rice. Przez cały komiks bohaterowie przemierzają Amerykę, przedstawioną jako miejsce pełne psychopatów, zboczeńców, narkomanów, lub po prostu sukinsynów. Autor przedstawia historię na wskroś brutalną, mroczną, miejscami straszną, gdzie jedynym punktem pozytywnym zdaje się być tytułowy kaznodzieja.
W tej części nasi przesympatyczni bohaterowie zapędzają się aż do Nowego Orleanu. Na miejscu spotykają bardzo miłego kapłana voodoo i grupkę bardzo niemiłych dzieci mroku. Pojawia się też pewna groteskowa postać znana z poprzednich części cyklu, a całość kończy się wielką strzelaniną w której ginie wiele osób.
I to by było na tyle. W dziewiątym tomie swojej opowieści Garth Ennis serwuje mniej więcej to samo danie, co w tomach poprzednich, nie troszcząc się nawet o świeży sos. Owszem, czyta się bardzo miło, ale nie można się opędzić od wrażenia, że "to już było". Oczywiście, wtórność Na południe ma też swoje dobre strony - dialogi są równie soczyste jak w poprzednich odcinkach, narracja jest tak samo sprawnie prowadzona, a humor czarny. Niby wszystko po staremu, ale nie daje już takiego kopa w krocze jak części pierwsze. Garth Ennis jest twórcą bardzo płodnym - w Polsce wydano szereg jego komiksów między innymi: Pro, Pielgrzyma, Hitmana czy marvelowskiego Ghost Ridera. Wśród nich znajdowały się dzieła lepsze, gorsze i zupełnie beznadziejne - Kaznodzieja: Na południe to typowy średniak. Ani nie zachwyca, ani nie razi. Ot, spokojny przerywnik pomiędzy bardziej emocjonującymi częściami serii.
Rysunki Steve'a Dillona są mocną stroną cyklu. Mimo, że na pierwszy rzut oka wydają się być blade i pozbawione wyrazu, to jednak, po głębszym zapoznaniu, zyskują. Ten grafik stosując oszczędną kreskę doskonale przedstawia plugawość i beznadzieję świata kreowanego przez Ennisa. Szczególnie dobrze prezentują się dillonowi bohaterowie - każda twarz oddaje cały wachlarz emocji. W Polsce z jego rysunkami można się też spotkać w serii Punisher napisanej przez Ennisa.
Kolejnym niezmiennym plusem dla całej serii są okładki Glenna Fabry'ego (Nigdziebądź, Slaine). Każda z jego starannie namalowanych grafik jest szokująco turpistyczna i przez to na swój sposób fascynująca. Tam gdzie u Dillona ohyda rzeczywistości jest jedynie napomknięciem, u Fabry'ego uderza z całą mocą.
Kaznodzieja - 9 - Na południe
Rysunek: Steve Dillon
Kolor: Matt Hollingsworth, Pamela Rambo, James Sinclair
Okładka: Glenn Fabry
Tłumaczenie: Maciej Drewnowski
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 10/2005
Tytuł oryginalny: Preacher: Dixie Fried
Wydawca oryginalny: DC Comics - Vertigo
Rok wydania oryginału: 1997
Liczba stron: 128
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-9159-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł
Sklep
Forum



