Recenzja komiksu "Lucyfer: Dzieci i potwory"
Lucyfer Mike'a Careya jest serią wywodzącą się z wielbionego także nad Wisłą Sandmana Neila Gaimana. Nie trzeba być obeznanym z przygodami Morfeusza, by sięgnąć po komiks o emerytowanym władcy Piekła. Jednakże, żeby pojąć misterną, wielowątkową fabułę samej serii Lucyfer, zaczynanie od drugiego tomu nie jest wskazane. Jeśli dopiero przeprowadzacie rozeznanie, czy zainwestować - kilka słów o tym, co możecie znaleźć w nowym albumie.
Jak sam tytuł sugeruje, dostajemy do rąk opowieść pełną demonologii i mistycyzmu - są tu podróże astralne, voodoo i zastępy aniołów gotujące się do apokalipsy. Pełne egzotycznych lokacji stronice Dzieci i potworów okraszone są pożarami, wybuchami i krwawymi, a czasem wizualnie okrutnymi potyczkami. Jeśli nie tego szukasz w komiksie, drogi czytelniku, to możesz spokojnie skończyć tę recenzję w tym miejscu, nie kupować ani pierwszego, ani drugiego tomu, i rozejrzeć się za inną pozycją, by zaspokoić swój komiksowy głód.
A czy fanom takiej tematyki będzie się podobało? Carey, po obiecującym Diable na progu, udowadnia że jest sprawnym pisarzem z pomysłem na swoją serię. Każda zaistniała tu scena jest trybikiem w wielkiej machinie, a każde opisane wydarzenie wywołuje później reperkusje. Powracają niektóre postacie z pierwszego tomu, by dokończyć odgrywanie swojej roli i pojawiają się też nowi aktorzy. Szczególnie należy pochwalić Carey'a za to, że nie zamienił dramatu w przedstawienie kukiełkowe. Łatwo byłoby w nawale wątków i wśród tłumu występujących postaci ograniczyć ich udział do prostego popchnięcia akcji do przodu i tyle. Na szczęście, w Lucyferze jak ktoś zjawia się nawet tylko na moment, jest zazwyczaj tak skonstruowany przez scenarzystę, że możemy wywnioskować z ich wypowiedzi motywację, odczucia, upodobania i cechy charakteru. Czasem wszechwiedzący narrator trzecioosobowy dopowie kilka słów o myślach danej osoby, jeszcze bardziej ją ożywiając.
W drugim tomie talent Carey'a jest o tyle istotny, że bardzo przeciętna warstwa wizualna, jaką charakteryzuje się album, obnażyłaby wszelkie niedoróbki w warsztacie pisarskim. Klimatyczne, malowane plansze Scotta Hamptona i pełne szczegółów, realistyczne rysunki Chrisa Westona idealnie uzupełniały tekst mimiką i gestami postaci. Tego nie można powiedzieć o ilustracjach nowego duetu od rysunku i tuszu, Peterze Grossie i Ryanie Kelly, którzy, poza kilkoma krótszymi historiami, zajmą się oprawą plastyczną do końca serii. Twarze i pozy są u nich drewniane, a sceneria czasem uboga i banalna. Nie jest to tragiczny rysunek, po prostu tragicznie przeciętny - a szkoda. Ze starego składu ostał się Dean Ormston. Choć posługuje się on uproszczonym rysunkiem, a linijka jest mu obca, to wyłapuje wszelkie mimiczne niuanse i poprzez sugestywne działanie czernią wywołuje nastrój grozy. Jego wkład podnosi ocenę wizualnej strony komiksu. Kolory Daniela Vozzo, również znanego z pierwszego tomu, są stonowane i budują klimat. Nie są kolorystyczną ekstraklasą, ale spełniają swoją funkcję.
Nie mogę za to pojąć kto zaproponował pani Marguerite van Cook, zajmującej się m. in. video-artem o feng shui w Nowym Yorku, pracę kolorystki. To, co ona wyprawia na szczęście tylko w jednym z dziewięciu rozdziałów tego tomu, przechodzi ludzkie pojęcie. Postacie opanowuje jakaś plamista zaraza, manifestująca się głównie na twarzach, które w jej wyniku w jednym kadrze są zielone, a w następnym różowe. Kolory wychodzą poza brzegi przedmiotów i wypełniają linie ruchu. Czy nikt nie wspomniał pani van Cook, że to nie jest plakat reklamujący festiwal jazzowy, a realistycznie rysowany komiks o mrocznych poczynaniach demonów na Ziemi?!
Wracając do fabuły. Poprzedni tom skończył się na otworzeniu bramy do pustki. Teraz Lucyfer musi odzyskać swoje skrzydła i raz na zawsze ustalić swoje relacje z Niebem. Gdy on wędruje po różnych miejscach ziemskiego globu i po orientalnym czyśćcu, wokół bramy zbierają się żądne władzy pomniejsze demony, a w Niebie archanioł Amenadiel namawia swych pobratymców do ostatecznej ofensywy przeciwko Gwieździe Zarannej, czyli byłemu władcy piekieł. Nie jestem fanem takich fabuł. Na szczęście Carey też tu wykazuje się kunsztem, bo obok trawestacji różnych mitów i apokryfów dostajemy epizody ukazujące trudne wybory życiowe, zawiedzione nadzieje, różne sprzeczne światopoglądy i skutki ich wyznawania - czyli innymi słowy: coś, z czym może identyfikować się zwykły, ludzki czytelnik. Z jednej strony przez ciągle zacieśniającą się akcję, zmierzającą do kulminacji pod koniec albumu, autor poświęca mniej miejsca obyczajowym aspektom, niż miało to miejsce w Diable na progu. Z drugiej strony sama apokaliptyczna historia jest wciągająca i efektowna. Wierzę, że w następnym tomie, w chwili wytchnienia, Carey znów skupi się na historiach zwykłych ludzi, nim ich wciągnie w buchającą ogniem piekielnym rozgrywkę, bo czasem wydaje mi się, że w tych zawiłych od zagadek i pełnych symboli scenariuszach, z jakimi mamy do czynienia w Dzieciach i potworach, to nawet sami czytelnicy się do końca nie łapią i jedyne co mogą zrobić, to w pełnym zaufaniu wyczekiwać w miarę sensownej konkluzji.
Jeśli kupiliście pierwszy tom Lucyfera i Wam się spodobał, nie obawiajcie się jego kontynuacji. Wizualnie nie dorównuje, ale w sprawie treści Mike Carey udowodnił, że zna się na rzeczy i potrafi nieraz zaskoczyć nie tylko postacie na kartkach swego komiksu, ale i czytelnika, głównie dzięki przewrotnym planom postaci tytułowej. Egmont poszedł za oryginalnym wydaniem amerykańskim, co oznacza iż drugi tom jest co prawda o dziesięć złotych droższy od pierwszego, ale też o prawie 50 stron grubszy. Wieńczy go galeria malowanych okładek Duncana Fegredo - miła wisienka na torcie, na który się skuszą fani klimatów mitologiczno-demonologicznych.
Lucyfer - 2 - Dzieci i potwory
Rysunek: Scott Hampton, James Hodgkins, Dean Ormston, Warren Pleece, Chris Weston
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 4/2008
Liczba stron: 208
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788323729204
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł
Sklep
Forum















