Recenzja komiksu "Falangi Czarnego Porządku"

Autor: Tomasz Kleta

Falangi Czarnego Porządku to komiks autorów głośnego Polowania. Tak jak i tamten album, również i ten wydany przez Egmont został w serii Mistrzowie komiksu. Enki Bilal i Pierre Christin tym razem przedstawiają opowieść odwołującą się do wojny domowej w Hiszpanii z lat 1936-1939. Ale bynajmniej akcja nie jest umiejscowiona w tych burzliwych czasach, a w okresie późniejszym o cztery dekady. Nagle w małym miasteczku w Aragonii zostaje dokonana rzeź mieszkańców, a sprawcami okazują się być frankistowscy weterani. W odpowiedzi na owe zdarzenie podstarzały dziennikarz z Londynu zbiera dawnych towarzyszy, z którymi walczył w Brygadach Międzynarodowych. Uformowany w ten sposób oddział partyzantów wyrusza w pogoni za dawnym wrogiem. Ta z pozoru tragikomiczna opowieść w rzeczywistości jest gorzkim przedstawieniem losu dawnych ideologii z pierwszej połowy dwudziestego wieku. W chwili gdy ukazały się Falangi Czarnego Porządku, w 1979 roku uczestnicy wojny domowej w Hiszpanii wciąż żyli, przekroczyli już sześćdziesiątkę i zapewne dla większości z nich ideały młodości były zaledwie wspomnieniem. Ale te ideały przyniosły Hiszpanii stosy trupów i rany wymagające lat do uleczenia. Christin reanimuje stary konflikt by ukazać jego bezsens. Po latach, gdy skrajne lewice i prawice przybrały inne oblicza, posługują się innymi metodami, byli członkowie Brygad Międzynarodowych są prawdziwym reliktem, ich walka nikogo nie obchodzi. Obie grupy traktowane są niczym ekscentryczne, acz niebezpieczne ugrupowania terrorystyczne, bo też niczym innym nie są. Z haseł, ideałów, poświęcenia pozostała tylko żądza zniszczenia, łatwość poświęcania ludzkiego życia i wszechwładna nienawiść. Dla dawnych bojowników powrót na linię walki jest też ucieczką od starości, sposobem na zakończenie życia w sposób honorowy. Jednak ta próba da żałosne efekty. Starcówczeka poniżenie, śmieszność, bezradność. Tylko chwile wypełniane przemocą mogą im dawać złudzenie siły. Od początku wyczuwa się ku czemu zmierza fabuła, jaki będzie koniec, jak scenarzysta podsumuje tragiczny zryw swoich postaci.

Zastanawiam się, czy Falangi Czarnego Porządku zostaną u nas przyjęte równie entuzjastycznie jak Polowanie. Zapewne nie i to z kilku powodów. Mamy tu opowieść odnoszącą się do wydarzenia niewątpliwie znaczącego w historii międzywojennej Europy, ale dla nas raczej nieistotnego. To co odznaczało się piętnem na społeczeństwie Zachodniej Europy dla Polaków będzie prawie egzotyczne. Polowanie dotyczyło nas bezpośrednio, rozgrywało się na naszym podwórku, a do tego dotyczyło czasów ledwie minionych. Falangi teraz, po ponad dwudziestu latach, nie mogą wzbudzać takichemocji jak przy wydaniu, nawet w krajach, w których toczy się ich akcja. Ale wówczas musiał to być komiks tak ważny jak Polowanie wciąż jest współcześnie. Uczestnicy hiszpańskiej wojny domowej wciąż żyli, przewijali się w polityce, jak to pokazuje komiks na przykładzie Avidsena, duńskiego ministra. Nie zdobędzie ta opowieść zwolenników dzięki konstrukcji fabuły, bo historia wymusza sporo narracji i przydługich wypowiedzi, co powoduje, że momentami przy lekturze może powiać nudą. Także rysunki Bilala, chociaż wspaniałe, idealnie pasujące, realistyczne i zaznaczone sporą dbałością (wystarczy spojrzeć na Barcelonę i La Sagrada Familia Gaudiego, albo małego fiata jeżdżącego ulicami włoskich miast), odbiegają jednak od tego, do czego przywykliśmy oglądając Trylogię Nikopola albo wspomniane Polowanie. Nie ma aż tak czystej kreski, brak tego szaleństwa w formie i kolorze. Bilal postawił tu na czysty realizm i efekt, dla mnie jest wspaniały, stawia opowieść tam gdzie powinna być. Jest to zapewne w dużej mierze spowodowane tym, że Bilal jeszcze nie wkroczył na drogę, która miała go zaprowadzić do grafiki ze Snu potwora. Trzeba jeszcze napisać, że styl Bilala wprost idealnie nadaje się do rysowania starych, podniszczonych i zmęczonych ludzi.

Skoro album nie niesie dla nas ładunku emocjonalnego związanego z przeszłością, proponuję spojrzeć na niego jak na opowieść o sile nienawiści, która pomimo upływu czterdziestu lat z taką samą siłą może niszczyć ludzi, prowadzić do samozagłady i do zbrodni. Postacie komiksu, mają w pamięci żywy obraz wojny sprzed lat, wciąż nienawidzą starych wrogów. Zatrważająca jest konsekwencja, z którądążą do realizacji powziętego celu, przekreślając często wartości dla nich bardzo ważne. Wystarczy spojrzeć na włoskiego sędziego, chlubiącego się uczciwością, nigdy nie poddającego się korupcji, który ochoczo biegnie do sycylijskiego mafiosa i rezygnuje z tego, co dawało mu poczucie dumy by móc kontynuować niszczycielskie dzieło. Dla tej grupki ludzi śmierć jest czymś koniecznym, przemoc pożądanym. Falangi Czarnego Porządku są w swej wymowie bardziej gorzkie niż Polowanie. Tam mieliśmy do czynienia z ludźmi, którzy pozbawiwszy się złudzeń i ideałów pragnęli zachować władzę, lub pogodzić się z porażką. Tu mamy równie starych osobników, ale pozbawionych reszty godności, żałosnych w swej nienawiści, ludzi, którzy próbują oszukać samych siebie, wmawiając sobie, że ideologie z młodości wciąż są aktualne.

Podoba mi się w tym komiksie jeszcze jedno. Teraz po latach przyjęło się potępiać zwolenników generała Franco, wybielając jednocześnie socjalistycznych republikanów. Album, zgodnie z prawdą pokazuje, że i jedni i drudzy byli omamionymi ideologiami zabójcami. Że obie strony z równą łatwością poświęcają ludzkie życie. Że traktują ofiary jako konieczny środek w drodze do osiągnięcia celu.

Falangi Czarnego Porządku to komiks smutny, gorzki i oskarżający. To komiks wspaniały.

Mistrzowie Komiksu - 6 - Falangi Czarnego Porządku

Scenariusz: Pierre Christin
Rysunek: Enki Bilal
Tłumaczenie: Bartek Chaciński
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 7/2003
Tytuł oryginalny: Les Phalanges de l'ordre noir
Wydawca oryginalny: Humanoïdes Associés
Rok wydania oryginału: 1994
Liczba stron: 78
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie
ISBN: 83-237-9648-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł



blog comments powered by Disqus