Noce wspaniałe - recenzja komiksu "Sandman: Noce nieskończone"
Neil Gaiman to fachowiec, na którego zawsze można liczyć. Nie ważne, co pisze - scenariusz komiksu, powieść czy książkę dla dzieci. Gaiman nigdy nie schodzi poniżej swojego (wysokiego) poziomu - publikacje sygnowane jego nazwiskiem można kupować w ciemno. Nic dziwnego, więc, że ostatnio wydany u nas "Sandman: Noce nieskończone" również jest dziełem ze wszech miar godnym uwagi. Tym bardziej, że do powstania tego albumu Gaiman dobrał sobie podobnych sobie fachowców - grafików, którzy nigdy nie zawiedli. Prawdziwe gwiazdy komiksu. Takich postaci jak Milo Manara, Bill Sienkiewicz czy Frank Quitely nie trzeba nikomu przedstawiać. Okładki jak zwykle stworzył niezrównany Dave McKean. Album podzielony jest na siedem części - każda z nich opowiada o jednym z Nieskończonych: Śmierci, Pożądaniu, Śnie, Rozpaczy, Malignie, Zniszczeniu i Losie. Każdy z ilustratorów tego albumu dał prawdziwy popis swoich umiejętności. Są tu komiksy jak najbardziej tradycyjne (Fabry, Manara) jak i surrealistyczne eksperymenty (Storey, Sienkiewicz).
Opowiadania w "Nocach nieskończonych" i właściwą serię "Sandmana" łączą jedynie postacie występujące. Osoby, które wcześniej nie czytały "Sandmana" mogą spokojnie przeczytać ten album - na pewno nie pogubią się w fabule, choć sądzę, że po skończonej lekturze będą chcieli sięgnąć po wcześniejsze albumy.
Czy jest to najlepszy ze wszystkich "Sandmanów"? To zależy jak na to patrzeć. Graficznie - jak najbardziej, mimo, że nie ma tu Michaela Zulli'ego - według mnie najlepszego ilustratora "Sandmana". Wizerunki Nieskończonych stworzone przez rysowników "Nocy..." są w wielu przypadkach najlepszymi obrazami tych postaci. Nigdy nie widziałem lepszego Pożądania niż to stworzone przez Milo Manarę ani bardziej przekonującej Maligny od tej z komiksu Sienkiewicza. Jednak najbardziej podobał mi się jeden rysunek Śmierci z komiksu o Losie, Quitely'ego.
Scenariusze Gaimana są jak zwykle intrygujące i niezwykle wciągające. Historie są bardzo różnorodne gatunkowo - tak jak różnią się od siebie Nieskończeni. Są tu epizody obyczajowe, sporo naprawdę dobrej fantastyki, a jeden fragment przypomina jazdę po zażyciu pewnych niedozwolonych środków. Lektura wszystkich opowiadań pozostawia po sobie miłe wrażenie przyjemnej sytości kulturalnej. Czy i pod tym względem "Noce nieskończone" są najlepszym albumem cyklu? W moim odczuciu, żaden album nie jest w stanie pobić "Pory mgieł", ale "Noce..." są bardzo, bardzo blisko...
Mistrzowie Komiksu - Exclusive - 7 - Sandman: Noce nieskończone
Rysunek: Glenn Fabry, Milo Manara, Miguelanxo Prado, Frank Quitely, P. Craig Russell, Bill Sienkiewicz, Barron Storey
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 6/2006
Tytuł oryginalny: Sandman: Endless Night
Wydawca oryginalny: DC Comics - Vertigo
Rok wydania oryginału: 2003
Liczba stron: 160
Format: B5
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN: 83-237-3186-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 79 zł
Sklep
Forum














