"Orły Rzymu. Księga V" – recenzja komiksu

Autor: Jerzy Łanuszewski
16 marca 2017

www.sklep.gildia.pl
Orły Rzymu - 5.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 26,60 zł  38,00
dodaj do koszyka

Orły w błocie

Seria Orły Rzymu od początku bazowała na konflikcie dwójki młodzieńców wychowywanych razem – Marka Falko, będącego synem patrycjusza i Ermanamera, potomka germańskiego wodza. Enrico Marini przez cały cykl umiejętnie budował napięcie między tymi mężczyznami, teraz historia wyraźnie zmierza ku końcowi – czy dojdzie do ich ostatecznego starcia?

Piąty tom to przede wszystkim wielka bitwa między wojskami cesarstwa, a hordami barbarzyńców. Bitwa od dawna spodziewana – czytelnicy już od pierwszego albumu mogli obserwować ambicje Ermanamera i patrzeć jak dąży do zjednoczenia plemion germańskich pod swoim dowództwem. Teraz wreszcie jego marzenie ma się ziścić. Armia rzymska idzie prosta w pułapkę, nie zważając na ostrzeżenia Marka.

Fabuła jak zwykle jest porządna. Nie robi już niestety takiego wrażenia jak w pierwszych zeszytach, jednak komiks wciąż czyta się dobrze. Największą bolączką piątej księgi Orłów Rzymu jest to, że starcia zbrojne zdominowały cały album – mniej tu jest intryg, a więcej czystej rzezi. Poprzednie zeszyty utrzymywały balans między tymi elementami, tutaj wyraźnie zaburzono proporcje.

Styl graficzny Mariniego jest rozpoznawalny na pierwszy rzut oka. Jego rysunki są staranne, ładne, przyjemne – ale też bardzo często kiczowate. Przeważnie udaje mu się grać tym kiczem na tyle zręcznie, by było to do przełknięcia, jednak zdarzają mu się niestety też sceny, które spokojnie można by powiesić obok jelenia na rykowisku. Na plus trzeba mu zaliczyć dosyć dokładne odwzorowanie dekoracji epoki oraz dzikiej przyrody Germanii, choć momentami to wszystko jest zbyt gładkie i czyste, tak że nawet bardzo brutalne sceny nie robią odpowiedniego wrażenia. Co ważne – rysownik potrafi bardzo sugestywnie przedstawić twarze bohaterów, a także targające nimi emocje. Na tle europejskiego głównego nurtu jego plansze jak najbardziej się wybijają, choć nie są przecież niczym więcej niż solidną, rzemieślniczą robotą.

Lubię Orły Rzymu – to naprawdę udany komiks rozrywkowy. Piąta część pozostawia pewne uczucie niedosytu, głównie przez to, że zbyt dużo plansz zajmuje bitwa i mimo że kilka wątków popchnięto do przodu, to jednak album czyta się zbyt szybko, a na kolejną część trzeba będzie sporo poczekać. Recenzowany tom miał premierę we Francji w zeszłym roku, a autor kolejne części wypuszcza w odstępach dwu-trzyletnich.

Tych, którzy są na bieżąco z cyklem nie trzeba namawiać do sięgnięcia po kolejny album. Pozostałym mówię – można. To nie jest wybitna seria, ale jeśli ktoś lubi czasy starożytnego Rzymu, podobały mu się wcześniejsze produkcje Mariniego lub ma ochotę na chwilę niezobowiązującej rozrywki, to raczej nie będzie żałował. Okazja do rozpoczęcia lektury całej serii jest o tyle dobra, że Taurus wznowił właśnie pierwszą część cyklu.

Orły Rzymu - 5

Scenariusz: Enrico Marini
Rysunek: Enrico Marini
Wydawnictwo: Taurus Media
Rok wydania polskiego: 2/2017
Tytuł oryginalny: Les aigles de Rome
Wydawca oryginalny: Dargaud
Rok wydania oryginału: 2016
Liczba stron: 64
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 38 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus