Recenzja komiksu "Pssst!"
Artysta ukrywający się pod pseudonimem Jason jest cenionym i popularnym twórcą komiksowym z Norwegii. W Polsce - jak przypuszczam - jego prace były dotychczas znane jedynie w wąskim kręgu pasjonatów. Natomiast czytelnicy komiksów z Francji czy Stanów Zjednoczonych, biorąc do ręki nowy album Jasona, doskonale wiedzą, czego mogą się spodziewać. Ale to właśnie pierwszy kontakt z wyobraźnią Jasona daje najwięcej przyjemności.
Począwszy od okładki i tytułu komiks wydaje się enigmatyczny. Przekartkowanie albumu i przebiegnięcie oczami po obrazkach może wprowadzić w błąd. W najgorszym wypadku odniesiemy wrażenie, że opowieść nie układa się w logiczną całość. Z drugiej zaś strony komiks, utrzymany w stylistyce prasowych cartoons, aż prosi się o lekturę prędką i powierzchowną. Podejrzewam, że rozbieżność między przewidywaniami czytelnika a egzystencjalną treścią albumu jest celowym zamierzeniem Jasona. Świadczy o tym choćby konsekwencja, z jaką autor połączył dwie konwencje: gagowy komiks ze zwierzątkami grającymi role ludzi (w sam raz dla dzieci lub na ostatnią stronę gazety) oraz psychologiczną graphic novel, odznaczającą się m.in. bogatszym językiem oraz pogłębioną charakterystyką postaci.
Znakiem rozpoznawczym komiksów Jasona jest graficzna asceza oraz to, że jego bohaterowie nie zmieniają wyrazu twarzy (lub dzioba). Źródeł tego pomysłu należałoby - myślę - szukać w filmie i w sztukach plastycznych. Wielkim wynalazkiem w dziejach historii sztuki było zrozumienie, że inteligentna redukcja środków wyrazu pozwala za pomocą kilku kresek lepiej oddać osobowość portretowanego człowieka niż realistyczne malarstwo, przeładowane detalami, a w konsekwencji nieczytelne. Do podobnych wniosków skłaniało porównanie aktorstwa teatralnego i filmowego. Nadekspresja gestów i mimiki wcale nie musi być kluczem do psychologicznej wiarygodności. Znakiem firmowym Bustera Keatona, mistrza niemej burleski, była pokerowa twarz, która ukrywała emocje niczym maska, niezależnie od tego, co się działo. W rezultacie cyrkowe akrobacje komika nabierały tragicznego wymiaru. Z kolei eksperymenty z montażem udowodniły, że widz odczytuje mimikę postaci wcale nie na podstawie aktorstwa, ale sytuacji, w jakiej znajduje się bohater. W komiksie Jasona ten filmowy potencjał widać na każdej stronie. Artysta idzie jednak krok dalej. W komiksie nie mamy bowiem do czynienia z żywymi ludźmi, ale prostymi, schematycznymi rysunkami zwierząt, których oczy - nazywane przez poetów "zwierciadłem duszy" - nie mają nawet źrenic (kto oglądał animowane filmy z psem Gromitem ten wie, że za pomocą oczu można wyrazić wszystkie emocje). Co w ten sposób Jason pragnął osiągnąć? Z pewnością jego komiksu nie da się czytać "na skróty", opierając się na konwencjonalnych przedstawieniach smutku (łza) czy radości (uśmiech od ucha do ucha). Gama uczuć jego bohaterów składa się bowiem z półtonów i nie ma nic wspólnego ani z gestami, ani z mimiką, ani tym bardziej słownymi deklaracjami. Aby zrozumieć rozterki postaci, trzeba wejść w ich skórę. Poczucie samotności i niespełnienia, nieudane związki, zazdrość, tragedie miłosne, życiowe wyzwania, którym trudno podołać, lęk przed śmiercią - oto problemy mieszkańców tego ezopowego świata. Z jednej strony przerażająca psychodrama w stylu Bergmana, z drugiej zaś - komedia ludzka Bustera Keatona.
Podejrzewam jednak, że w komiksie kryje się coś więcej. Mimo iż głównemu bohaterowi przydarzają się chwile szczęścia i triumfu, jedyne, co pozostaje po lekturze, to uczucie smutku. Może więc chudy kruk w kapeluszu i marynarce nie wyraża swoim dziobem emocji, bo nie potrafi ich z siebie wykrzesać? Bo wszystko, co mu się w życiu przytrafia, ostatecznie wywołuje poczucie niespełnienia lub egzystencjalny ból. Samotność jest straszna, ale związek z drugim człowiekiem wiąże się z rutyną, alienacją, brakiem porozumienia, lękiem przed utratą. Nawet wygrana losu na loterii nie musi wywoływać entuzjazmu, gdyż fortuna zmusza do porzucenia dawnych nawyków i zamknięcia się przed światem.
Tylko na pierwszy rzut oka wydaje się, że bohaterowie Jasona byliby świetnymi pacjentami doktora Freuda. W rzeczywistości nasza kultura, w której pisze się (a co gorsza - czyta) podręczniki uczące poprawnego wyrażania emocji oraz obnoszenia się z uśmiechem od ucha do ucha, wymaga zbiorowej terapii u psychologa.
Pssst!
Rysunek: Jason
Wydawnictwo: Taurus Media
Rok wydania polskiego: 6/2008
Liczba stron: 124
Format: B5
Oprawa: miękka
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60298-28-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 28 zł
Sklep
Forum



