Recenzja wydania zbiorczego "Skargi Utraconych Ziem"
Grzegorz Rosiński - to pierwsze, co można dostrzec biorąc do ręki kolekcjonerskie wydanie „Skargi Utraconych Ziem”. Jego nazwisko wyszczególnione jest czcionką większą nawet niż sam tytuł czy nazwisko scenarzysty – a mimo to trudno odmówić owemu zabiegowi pewnej dozy słuszności. Saga o losach Sioban to przede wszystkim popis wirtuoza rysunku, twórcy, który nawet najsłabszą historię zdolny jest przekuć w rzecz fascynującą.
Całe szczęście, w tym przypadku rysownik zetknął się z historią nader przyzwoitą. Sioban, przyszła władczyni fantastycznego królestwa, musi przejść długą drogę, by pokonać czyhających na tron rywali i odnaleźć prawdziwą siebie. Ponieważ wśród przeciwników nie brak i takich, którzy parają się czarną magią, z góry wiadomo, że nie będzie to zadanie łatwe. Niestety, fabuła choć stonowana i interesująca, bywa zatrważająco nierówna. Jean Dufaux momentami popada w banał, by później nieco topornie mnożyć zawiłości akcji. Mimo to historię Sioban czyta się bez zgrzytania zębami czy rosnącego rozczarowania. Postacie, choć stereotypowe (dzielna władczyni, mentor, zła czarownica - teściowa, podstępny czarnoksiężnik, nikczemny głupek, piękny, dotąd niesprawiedliwie traktowany wojownik) są mocno zarysowane i nie przeszkadza ich nieco uproszczone przedstawienie. Tak więc dobrzy bohaterowie są piękni, źli - szpetni i zdeformowani. Dobrzy pragną wieść życie w pokoju i miłości, jedynym celem tych złych jest nieustanne knucie złowieszczych planów i odprawianie diabelskich rytuałów.
Ze względu na nazwisko Rosińskiego, „Skarga Utraconych Ziem” bywa nieustannie porównywana do „Thorgala”. A porównanie to jest nie tylko niesprawiedliwe, ale i niczym nie uzasadnione. Sioban bowiem nie jest „Thorgalem w spódnicy”, a pozostali bohaterowie niewiele mają wspólnego ze światem Aegirssona. Ich uniwersa różnią się znacznie, tak jak różnią się ich cele i przeszkody, z którymi przyszło im się zmierzyć. Oczywiście – stawiając oba cykle obok siebie, nie da się zaprzeczyć, że historia „Thorgala” bije „Skargę...” na głowę. Warto jednak spojrzeć na dwie serie osobno, tak, jak patrzeć się powinno, by żadnej z nich nie wyrządzić nieuzasadnionej krzywdy. Oprócz doskonałej kreski wszak niewiele je łączy, a losy Sioban zyskują wiele, gdy rozpatruje się je nie mając w zasięgu wzroku tomu z przygodami Wikinga.
W kilku słowach wspomnieć należy o samym wydaniu, gdyż rzadko mamy do czynienia z dziełem wykonanym tak starannie i precyzyjnie. Album wzbogacony jest wieloma szkicami Rosińskiego, notatkami Dufauxa i wkładką w formie samodzielnego rysunku. Kolejną zaletą ekskluzywnego komiksu, składającego się z czterech osobnych albumów, jest niezbyt wygórowana cena.
Czy zatem warto? Zdecydowanie. Zaprzestając nieustannych porównań z „Thorgalem” i oddając się przyjemności, jaką sprawić może lektura - przyjemności estetycznej, jaki i tej, którą zapewni nam wciągająca historia.
Skarga Utraconych Ziem - Zestaw tomów 1-4
Rysunek: Grzegorz Rosiński
Kolor: Graza
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 10/2009
Tytuł oryginalny: La Complainte des Landes Perdues
Wydawca oryginalny: Dargaud
Liczba stron: 256
Format: 225x295 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-3618-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 99,00 zł
Sklep
Forum














