Czysta perwersja - recenzja komiksu "Szelki"
Szelki Jerzego Szyłaka (scenariusz) oraz Wojciecha Stefańca (ilustracje) to kontynuacja mrocznej opowieści o psychopatycznym mordercy zabijającym prostytutki, niestrudzonym detektywie ze zwyrodniałą psychiką, o winie, zepsuciu i odkupieniu. Szminka, bo o tym dziele mowa, zachwyca doskonale nakreślonymi sylwetkami postaci, ciężkim klimatem oraz wnikliwą spowiedzią zagubionego człeczyny. Czy Szelki miażdżą czytelników, równie ponurą rzeczywistością?
Tytułem przypomnienia. Szminka to kryminalna przypowieść o fajtłapowatym mężczyźnie po trzydziestce, niesłusznie podejrzanym o bycie seryjnym mordercą, w której granice między katem, a ofiarą, ulegają zatarciu. Album wypełniony jest brutalnymi mordami, dezintegracją osobową bohaterów tegoż dramatu oraz seksualnymi fiksacjami. Wydany w 2010 roku Sceny z życia murarza odsłaniają przed nami życie owej pokraki, która znalazła się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie. Szelki zaczynają się w momencie, w którym kończy się Szminka, a oś fabuły stanowi skomplikowana relacja detektywa z żoną jego zabitego podwładnego.
Szelki, choć nie posuwają nazbyt akcji do przodu, czarują całą feerią barw, dziwaczną relacją rodzącą się między nadkomisarzem Michałem Pawlukiem i ciężarną Zosią, a przede wszystkim czystą perwersją. Nie jest to klasyczna historia kryminalna, choć nad całym albumem unosi się aura tajemniczości i brutalnych śmierci. Najnowsze "dziecko" Jerzego Szyłaka sprawdza się jako wyborny dramat obyczajowy, w którym króluje to co lubieżne, chore i zakazane.
Jeśli celem tego typu literatury jest wywołanie szoku, to scenarzysta Szelek osiągnął zamierzony sukces. Z premedytacją wdarł się do umysłu pogrążonego w seksualnym zboczeniu, pozornie normalnego stróża prawa i drastycznie zaatakował nas jego materializującymi się fantasmagoriami. Obserwowanie wyuzdanego, starego transseksualisty z fallusem na wierzchu, nie należy do przyjemności. Album raczy nas całą masą okropności, iście piekielnych obrazów trudnych do wymazania z pamięci.
Druga część wstrząsającej trylogii to popis doskonałego artysty i jego malarskich arcydzieł. Ostatnie sześć stron Szelek to uwertura zniesmaczenia oraz brudnej erotyki. Jerzy Szyłak, zachowuje się jakby pochodził z innego kraju, gdyż bez oporów łamie narodową zaściankowość, utwierdzone w naszej kulturze spojrzenie na sprawy intymne oraz schematyczną moralność.
Na koniec pozostaje mieć nadzieję, że na ostatnie danie tej sycącej uczty, nie przyjdzie nam czekać kolejnych osiem lat. Aż ciarki pojawiają się na plecach, gdy zastanawiam się nad następną porcją nieczystości, którymi obrzuci nas doświadczony scenarzysta.
Uwaga! Ta opowieść graficzna przeznaczona jest dla komiksomaniaków, którzy lubują się w mocnych historiach, ociekających seksem, psychicznymi schorzeniami oraz ucieczkami w świat zbudowany z samych koszmarów.
Ocena: 9/10
Trylogia "Sz" - 2 - Szelki
Rysunek: Wojciech Stefaniec
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy
Rok wydania polskiego: 9/2011
Liczba stron: 92
Format: 210x280 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788361081647
Wydanie: I
Cena z okładki: 69 zł
Sklep
Forum














