"Thunderbolts #2: Czerwony postrach" - recenzja komiksu

Autor: Aleksander Krukowski
12 września 2017

www.gildia.pl
Thunderbolts - 2 - Czerwony postrach.
Dostępność: 24h
Cena: 27,90 zł 39,99 zł
dodaj do koszyka

Zawiedzione nadzieje

Pierwszy tom przygód grupy marvelowskich antybohaterów stających tym razem po właściwej stronie - Thunderbolts 1: Bez pardonu - okazał się raczej rozczarowujący. Potencjał, jaki wpisany jest w postaci tworzące drużynę Thunderbolts: Red Hulka, Venoma, Elektrę, Deadpoola i Punishera wydaje się być ogromny. Tymczasem wspólne ich przygody w ogóle nie porywają. Kiepski poziom pierwszego tomu utrzymany jest niestety w tomie drugim.

(Anty-)Bohaterów spotykamy tam, gdzie rozstaliśmy się z nimi poprzednio. Realizują misję poszukiwawczą wielce niebezpiecznej a skradzionej broni, którą okazuje się oddział napędzanych energią gamma robotów Crimson Dynamo. Prowadzone przez Thunderboltsów śledztwo nie jest szczególnie zawiłe, kilka kawałków układanki pasuje do siebie i udaje im się odnaleźć głównego przeciwnika, którego tożsamość jest nieco zaskakująca, nieco rozczarowująca. W każdym razie fabuła dotycząca realizowanej misji jest sprawą drugorzędną. Problem zaś polega na tym, by określić, co ma w Thunderbolts wartość pierwszorzędną.

Jeśli wydaje się wam, że na pierwszy plan powinny zostać wysunięte bardzo wyraźne, acz każdorazowo niesłychanie skomplikowane charaktery członków grupy, i konieczne w takim zestawieniu napięcia rodzące się między nimi, to wasza wizja (mająca moje pełne poparcie) rozmija się niestety w sposób znaczący z wizją scenarzysty serii, Daniela Waya. Owszem, znajdziecie wyrazy szczególnej nieufności, jaką praktycznie wszyscy darzą przywódcę grupy, generała Rossa aka Red Hulka, ciągnie się też romans z udziałem Elektry i Punishera, ale Way proponuje nam niewiele więcej ponad to. Przynajmniej w kwestii psychologii postaci i grupy. Uwagę swoją przenosi za to na akcję. Większość członków grupy Thunderbolts zaznacza swoją obecność jedynie w sposób narzędziowy: służą do rozwałki. Ten komiks jest bardzo brutalny i pełen przemocy, co nie musi koniecznie być złe, jednak staje się takie, kiedy ciężko określić sens eskalacji tej przemocy. Czy naprawdę nie da się więcej wyciągnąć z Venoma czy Deadpoola?

Zmiany zaszły natomiast w oprawie graficznej. Ilustratorem tomu jest Phil Noto, który zastąpił Steve'a Dillona (z wyjątkiem ostatniego zeszytu). To dobra zmiana, gdyż Dillon nie wypadł najlepiej w pierwszym tomie Thunderbolts. Noto jest ilustratorem bardziej neutralnym, jego kadry nie zachwycają, ale nie zniechęcają do lektury. Pozwalają skupić się na opowiadanej historii i... w tym wypadku jest to ich najsłabsza strona, ponieważ historia, jaka jest, nadmieniłem wcześniej.

Raz jeszcze: Thunderbolts 2: Czerwony Postrach wydaje się wpisywać w linię niechlubnie zapoczątkowaną przez "jedynkę", linię zawiedzionych nadziei. W perspektywie trzeciego tomu, związanego z marvelowskim wydarzeniem Nieskończoność, te nadzieje znów się budzą. Czy będą płonne?

Thunderbolts - 2 - Czerwony postrach

Scenariusz: Charles Soule, Daniel Way
Rysunek: Steve Dillon, Phil Noto
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 8/2016
Tytuł oryginalny: Thunderbolts Volume 2: Red Scare
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Rok wydania oryginału: 2013
Liczba stron: 132
Format: 165x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328116634
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,99 zł


blog comments powered by Disqus