Recenzja zbiorczego komiksu z serii "Przygody TinTina - Pęknięte ucho, Czarna wyspa, Berło Ottokara"
Premiera filmu jest zapowiadana na 23. grudnia 2011 roku. Przyznać więc trzeba, że Egmont zabrał się za wydawanie Tintina z odpowiednim wyprzedzeniem. Ci, którzy będą kupować serię systematycznie, spokojnie i bez odczuwalnego dla kieszeni uszczerbku w odpowiednim tempie uzbierają kompletną serię. Ci, którym istnienie komiksu uświadomi dopiero film, będą musieli nieźle się szarpnąć, bo całość liczy osiem tomów.
To już trzecia bodajże przymiarka do wprowadzenia, stworzonego przez Herge'a i uznawanego przez Belgów za skarb narodowy, serialu na polski rynek. Tym razem otrzymujemy wydanie zbiorowe - w większości tomów zawarte są trzy opowieści. Jedynie w chronologicznie pierwszym znajdą się dwie historie: Tintin w kraju Sowietów i Tintin w Kongo, a w ostatnim cztery, bo do standardowych trzech wydawca dołożył tam historię Tintin i Alph-Art, niedokończoną przez artystę. Trudno sobie wyobrazić, że ktoś może nie znać komiksu, o którym wszyscy mówią i piszą. Który - jako jedyny chyba - stał się przedmiotem analizy w filozoficznej rozprawie Lamberta Wieslinga, poświęconej widzialności obrazu. Komiksu, sfilmowanie którego Steven Spielberg planował przez ponad dwadzieścia lat. Paradoksalnie to właśnie fakt, że mamy do czynienia z komiksem legendarnym, sprawia, że trudno ten komiks recenzować jako komiks i równie trudno jest go czytać jako historyjkę obrazkową. Sława dzieła Herge'a każe oceniać je za rolę, jaką odegrało w kulturze, odwracając uwagę od tego, jak się tę historyjkę czyta. To u sceptycznych czytelników może budzić podejrzenia, że Tintin jest ramotką, dostarczającą lekturowych przyjemności jedynie antykwariuszom. Tymczasem komiks czyta się nader dobrze, a momenty, w których widać, że jest to dzieło, które ma swoje lata, zdarzają się rzadko.
Egmont zdecydował się na wprowadzenie na rynek najpierw tomów zawierających historie z samego środka serii, rysowane w dobrze wypracowanym stylu, z ostatecznie już ukształtowanym bohaterem. Wydaje się, że to rozsądna decyzja. Tom zielony zawiera trzy odrębne historie, ukazujące Tintina jako szalejącego reportera, przeżywającego przygody na całym świecie. Opowieść Pęknięte ucho rozgrywa się w Ameryce Łacińskiej, akcja Czarnej wyspy ma miejsce w Szkocji, a Berło Ottokara to historia ulokowana w fikcyjnym księstwie bałkańskim. Każda z tych historii ma charakter kryminalno-sensacyjny, a Herge całkiem nieźle bawi i siebie, i czytelnika, żonglując stereotypowymi wyobrażeniami na temat krajów, w których osadza akcję kolejnych opowieści. W Ameryce Tintin najpierw trafia do kraju wstrząsanego kolejnymi rewolucjami, a potem do Indian żyjących w dżungli amazońskiej. W Szkocji spotyka flegmatycznych Anglików i biurokratycznych urzędników, chodzi w szkockiej spódniczce, pije whisky i odkrywa tajemnicę gotyckiego zamczyska na skalistej wyspie. Z kolei, w Syldawii, gdzie umieszczona jest akcja Berła Ottokara, dzielny reporter zostaje wplątany w skomplikowaną intrygę polityczną i z trudem orientuje się, kto tutaj walczy przeciwko komu i z kim właściwie jest sprzymierzony. Akcja każdej z opowieści toczy się wartko, a momenty komiczne przeplatają się z nader dramatycznymi. Zaskakujące jest to, że pomimo zabawowej konwencji, jaka w Tintinie dominuje, trup ściele się tutaj dość gęsto, a złoczyńcy mają naprawdę złe zamiary.
Równie zaskakujący jest fakt, że Herge z upodobaniem stosuje w swojej opowieści elementy splapsticku: pełno tu zderzeń z przedmiotami (z latarnią, słupem ogłoszeniowym itp.), potknięć i upadków, pogoni za zwierzętami, takimi jak pies, papuga, sroka, goryl (w tym ostatnim wypadku następuje też odwrocenie ról, czemu trudno się dziwić, jeślli weżmiemy pod uwagę gabaryty goryla) i innych, mało wybrednych żartów, opartych na pokazywaniu ludzi przymuszonych przez okoliczności do wykonywania różnych dziwnych czynności i przybierania niezwykłych póz (w tym pozycji leżącej, przyjętej po tym, co się zdarza, jak nadepniemy na grabie). Są to gagi typowe dla kreskówek i filmowej burleski, które - na co koniecznie trzeba zwrócić uwagę - zostały przez rysownika doskonale i z wyczuciem dynamiki przedstawienia rozrysowane na poszczególne obrazki. Ich obecność w opowieści, zwłaszcza w tak dużym stężeniu, nie pozwala na szczere przejęcie się perypetiami bohatera, czego wymaga przecież konwencja opowieści awanturniczej.
Przygody TinTina - Pęknięte ucho, Czarna wyspa, Berło Ottokara
Rysunek: Herge
Tłumaczenie: Marek Puszczewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 2/2009
Wydawca oryginalny: Casterman
Liczba stron: 192
Format: 155x225 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-2498-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 39 zł
Sklep
Forum














