Recenzja komiksu "Titeuf: Dajcie mi spokój!"
Titeuf to dziecko z problemami. Z POWAŻNYMI problemami, takimi jak szkoła, rodzice, którym trzeba dawać do podpisu dzienniczek z jedynkami oraz, oczywiście, dziewczęta. Titeuf jest jednak spryciarzem, który na wszystko potrafi znaleźć jakiś sposób, najczęściej niekonwencjonalny. W każdym razie prawie na wszystko, bo w końcu pozostaje jeszcze sprawa tych dziewczyn...
Komiksy z cyklu Titeuf ukazują się w Polsce już od 2001 roku. Polski Titeuf ma więc mniej więcej tyle lat, na ile wygląda. Za granicą jest o wiele starszy, gdyż czytelnicy frankofońscy mogli się z nim zapoznać już w 1992 roku. Początkowo polskie wydania ukazywały się w standardowym rozmiarze, teraz publikowane są w mniejszym formacie w ramach serii "Klubu Kawalarzy" wydawnictwa Egmont.
Titeuf to jeden z popularnych u nas komiksów, które w humorystyczny sposób przedstawiają perypetie dzieci. Sztandarowymi tytułami są tutaj Kid Paddle i Mały Sprytek. Tematycznie Titeuf plasuje się gdzieś pomiędzy bohaterami tych dwóch tytułów: ma swoje własne zdanie na każdy temat, najczęściej odmienne od ogólnie przyjętego przekonania, zupełnie jak Kid. Jednocześnie jego zainteresowania skupiają się raczej na płci przeciwnej niż na grach komputerowych, a w tym bardzo przypomina Sprytka. Autor komiksu o Titeufie prezentuje jednak inne podejście do tematu damsko-męskiego niż to znane nam z Małego Sprytka. Komiks bywa miejscami rubaszny, nie jest opakowany w warstwę ochronną "dla najmłodszych". Czy takie podejście zachęci, czy też raczej zniechęci - to zależy już od preferencji konkretnego czytelnika. Pomimo, iż mniej delikatny, Titeuf nadal jednak pozostaje komiksem, który można bez obaw przedstawić młodszym czytelnikom.
Krytyka świata poprzez oczy dziecka nie jest pomysłem nowym. Najbardziej znanym jej przykładem jest, bodajże, cykl książek Rene Goscinnego o przygodach Mikołajka. Titeuf idealnie wpisuje się w ten nurt. Ma się jednocześnie wrażenie, że ten komiks jest jakby ciut poważniejszy niż Kid Paddle albo Sprytek. Na pewno wpływa na to fakt, że dowcip w nim jest miejscami dość dosadny, a komentarze bardzo bezpośrednie. Ale to chyba nie wszystko. Wydaje się, że Titeuf bardziej koncentruje się na relacjach międzyludzkich, nawet jeśli przedstawione są w bardzo krzywym zwierciadle.
To, oczywiście, nie wszystko. Titeuf nigdy nie zdobyłby aż takiej popularności, gdyby nie był po prostu śmieszny. I choć bywają gorsze dowcipy jest też kilka naprawdę dobrych. Do mnie osobiście ten typ humoru nie przemówił za bardzo, ale ani trochę nie uważam czasu spędzonego przy nim za stracony. Myślę, że warto spróbować poznać Titeufa i spędzić z nim chwilę. Wierzę też, że nie będziecie się źle bawić.
Titeuf - 8 - Dajcie mi spokój!
Rysunek: Zep
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 9/2008
Tytuł oryginalny: Titeuf: Lâchez-moi le slip!
Wydawca oryginalny: Glénat
Rok wydania oryginału: 2000
Format: 165x220 mm
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księganie, internet
ISBN-13: 978-83-237-2511-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 14,90 zł
Sklep
Forum














