Animki na detoksie - recenzja komiksu "Trzy palce"
Mockumentary, jako gatunek filmowy jest podatnym gruntem do siania satyry, groteski i parodii ogólnie pojętej popkultury. Ta fikcyjna gałąź dokumentu, zarazem bawi i zniesmacza. Artyści stosujący tego typu nikczemne działania (choćby doświadczony komik Sacha Baron Cohen aka Borat) kpią z ludzkiej głupoty, próżności i pychy. Rich Koslowski przenosi mockumentary na karty komiksu, a celem jego ataku jest przemysł popularnych kreskówek.
Rich Koslowski dokonał tego samego zabiegu, co Peter Jackson w genialnych Meet the Feebles. Ośmielił się zaatakować uwielbiane przez widzów, niezbite ikony popkultury i postawić je w zupełnie niecodziennej scenerii. Jackson wziął na tapetę świętujących obecnie w kinach Kermita Żabę i jego wesołą menażerię, a kukiełkowe Feebles nie na darmo nazwano "muppetami na kwasie". Ambitny artysta komiksowy, tematem przewodnim swej opowieści uczynił niejakiego Szczurka Rickeya i szerokie uniwersum Animków.
Już sama okładka Trzech palców sugeruje w jakim tonie jest cała historia. Widzimy na niej siedzącego na fotelu kreskówkowego bohatera o charakterystycznych okrągłych uszach z dopalającym się papierosem w ręku i szklanką whisky na zagraconym stoliku. Koslowski nie pozostawia złudzeń; oto nastał zmierzch popularnych animowanych postaci.
Trzy palce mają charakter ciągu wywiadów z legendarnymi, zniszczonymi przez czas, Animkami. Poszczególne, nie zawsze szczere spowiedzi kreskówkowych idoli, przerywane są rysem histograficznym, opowiadającym o początkach tegoż przemysłu. Osobiście uważam, że zdecydowanie za dużo jest tutaj suchych faktów, odnoszących się do życiorysu Walta Disneya (w komiksie ukrywającego się pod imieniem Desmond "Zawrotek" Walters), a za mało kipiących od emocji wypowiedzi animowanych osobników.
Do plusów komiksu należy zaliczyć, umiejętne żonglowanie znanymi kreskówkowymi idolami i przedstawienie ich w krzywym zwierciadle. Kot Freidrich (aka kot Fritz) narzekający na Żydów, do których (według niego) należy Hollywood, śliniący się, zniedołężniały Prosiak Portki, czy zmanierowany, obłudny Królik Buggy to tylko kilka z wzorcowo narysowanych osobistości. Warte podkreślenia są także ich koneksje z gwiazdami ówczesnego świata, m.in. Marilyn Monroe oraz Martinem Lutherem Kingiem. Szkoda tylko, że twórca Trzech palców ograniczył się wyłącznie do paradokumentalnego tonu, wyzbywając się jakiejkolwiek akcji. Sama misterna tajemnica, związana z Rytuałem i światową popularnością Rickeya zostały potraktowana po macoszemu. Ilustracje również nie zachwycają. Rzeczą karygodną jest powielanie niektórych kadrów, jakby będących wynikiem lenistwa artysty.
Trzy palce to komiks dobry, acz niewybijający się z szeregu komiksów wydanych w Polsce w A.D. 2011. Rich Koslowski zawarł w nim intrygujący pomysł, którego jednak nie poprowadził właściwymi ścieżkami. W wyniku czego powstało dzieło, chwilami tylko zabawne, pełne fabularnych niedociągnięć, mielizn i dłużyzn. Szkoda, gdyż wspomniana wyżej okładka obiecywała coś w stylu fenomenalnego Kota Fritza Roberta Crumba.
Ocena: 5/10
Trzy palce
Rysunek: Rich Koslowski
Tłumaczenie: Bartosz Sztybor
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy
Rok wydania polskiego: 6/2011
Tytuł oryginalny: Three Fingers
Liczba stron: 144
Format: 190x215 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-61081-59-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł
Sklep
Forum














