Recenzja komiksu "Tytus, Romek i A'Tomek: Tytus harcerzem"
Porzućcie wszelką nadzieję, Wy, którzy to czytacie na jakiekolwiek ślady obiektywizmu w niniejszej recenzji. Tytus, Romek i A'Tomek to jeden z komiksów, na których się wychowałem. Poszczególne księgi, czytane nie zawsze we właściwej kolejności, były kartkowane i oglądane przeze mnie setki razy. Nic więc nie mogę poradzić na to, że widok wydanej ponownie pierwszej księgi przygód Tytusa wzbudza niepowstrzymaną falę nostalgii.
Pojawienie się książeczek z Tytusem w księgarniach i kioskach, w dodatku w bardzo przystępnej cenie, przysporzy tej serii prawdopodobnie nowych fanów, którzy byli zbyt mali (lub w ogóle jeszcze nie byli) gdy ukazywały się kolejne książeczki o przygodach trójki harcerzy. Również ci czytelnicy, którzy mają braki w kolekcji mogą śmiało uzupełniać je nowymi wydaniami. Po pierwszej księdze widać, że seria przygotowana jest starannie. Podobnie jak w poprzednich wydaniach strony kolorowe przeplatają się z tymi w odcieniach szarości. Komiks zawiera też tekst opowiadający historię powstania serii. Coraz częściej spotykamy się z umieszczaniem takich dodatkowych informacji w komiksie, zwłaszcza gdy wydane zostają ponownie historyjki obrazkowe, które określić można mianem klasyki (jak Kubuś Piekielny albo Gapiszon). Osobiście uważam, że to bardzo dobry trend. Zabiegi takie wzbogacają i uatrakcyjniają książeczkę.
Wydany na nowo tom pierwszy Tytusa, Romka i A'Tomka zawiera jeszcze jedną niespodziankę. Dobrze pamiętałem, jak zaczynała się pierwsza księga Tytusa..., którą czytałem kiedyś. Papcio Chmiel przez przypadek wylewa tusz, i z czarnej plamy powstaje Tytus. Tymczasem gdy zacząłem czytać nowe wydanie nie znalazłem żadnej wzmianki o plamie. Zacząłem już poważnie zastanawiać się, który środek na poprawę pamięci powinienem zacząć zażywać. Tajemnica znalazła jednak swoje rozwiązanie na końcu komiksu. Otóż w nowym wydaniu księgi pierwszej przygód Tytusa znajduje się komiks w takiej postaci, jaką miał do wydania trzeciego. Na końcu czytelnik przeczytać może strony zawierające nowy początek historii, które zastąpiły pierwszą stronę komiksu od wydania czwartego.
Nie potrafię powiedzieć jak podszedłbym do pierwszej księgi Tytusa..., gdybym wcześniej nie znał tego komiksu. Może nie bawiłyby mnie tak bardzo dowcipy, które często są bardzo proste. Może raziłaby mnie nieskomplikowana fabuła, lub specyficzny, pozornie nieporadny, styl rysowania Chmielewskiego. Możliwe, że gdybym był młodszym czytelnikiem niektóre rzeczy nie byłyby dla mnie do końca jasne - nie wiedziałbym na przykład czym jest "Świat Młodych" i dlaczego pojawia się tak nagle w komiksie. Ale nawet pomimo tego wszystkiego myślę, że i tak chętnie przeczytałbym ten komiks. Tytus to jednak, mimo wszystko, Tytus. Jest w tym komiksie dużo odprężającej lekkości i humoru, zawartego w sytuacjach i grach słownych. Czyta się go szybko i przyjemnie. Poza tym, nie można zapominać, że cykl o Tytusie de Zoo stanowi istotny rozdział w historii polskiego komiksu. Jest więc wiele powodów dla których warto sięgnąć po wydaną ponownie pierwszą księge przygód uczłowieczonego szympansa. Pozwoli ona przypomnieć sobie stare dobre czasy, lub też, jeśli Tytusa nie znacie, zobaczyć co czytali Wasi rodzice zamiast grzecznie odrabiać lekcje.
Tytus, Romek i A'Tomek (Prószyński i s-ka) - 1 - Tytus harcerzem
Rysunek: Henryk Jerzy Chmielewski
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Rok wydania polskiego: 3/2009
Liczba stron: 52
Format: 235x160 mm
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b. + kolor
Dystrybucja: kioski, saloniki
ISBN-13: 978-83-89325-78-5
Cena z okładki: 3,99 zł
Sklep
Forum














