Muza Artystów - recenzja dwóch zeszytów z serii "Veronique"

Autor: Zachary Zepsuty
25 sierpnia 2011

Leopold Staff w nostalgicznym wierszu Do muzy takimi słowami opisuje materialne ucieleśnienie natchnienia wszystkich artystów: "Mam pewność niezachwianą, wierzę uroczyście(...) Że mi się kiedyś, cudna, zjawisz osobiście. Ażeby mi za trudy moje podziękować(...)". Młody rysownik ukrywający się pod pseudonimem Otusiunio w asyście kilku początkujących scenarzystów stworzył cykl przejmujących nowel, których główną bohaterką uczynił ponętną muzę, tytułową Veronique. O czym są poszczególne opowieści i jak prezentuje się graficzna strona dwóch zeszytów z serii? Zapraszam w psychodeliczną podróż u boku erotycznej prowokatorki.

Pierwszy album "Veronique" złożony jest z czterech nowel, które dzieją się w różnych epokach, a nawet w dziwacznej rzeczywistości, w której króluje totalitaryzm, a prawa jednostki nie mają żadnego znaczenia (historia o przewrotnym tytule Demokratus). W każdej z nich pojawia się tytułowa muza, za każdym razem w zupełnie innej, nie zawsze atrakcyjnej, postaci.

W otwierającej album opowieści Dwaj malarze para artystów, aby móc dalej mieszkać w starej kamienicy musi namalować portret żony chytrego właściciela. Gospodarz rozkazuje im zatuszować wszystkie niedoskonałości ukochanej. Jeden z artystów buntuje się, przez co trafia na ulicę gdzie z zapałem maluje prawdziwy wizerunek bezdomnych. Pszren (scenarzysta czterech nowel) jasno mówi, iż artysta prezentujący okrutną prawdę o ludziach i świecie nie ma szans na komercyjny sukces za życia.

Równie pesymistyczny wyraz ma druga z opowieści Demokratus, która zaczyna się od ataku gejów-wampirów na statek kosmiczny i ich makabrycznej śmierci z rąk załogi statku (sic!). Następnie przenosimy się do antyutopijnego świata, w którym scenarzysta filmowy ma napisać scenariusz filmu pochwalnego o władcy tej brutalnej rzeczywistości - Demokratusie. Artysta pragnie jednak tworzyć własne obrazy (wspomniane geje-wampiry to jego pomysł), co nie podoba się Demokratusowi. Decyzja ta kosztuje go brak aktu erotycznego z seksowną muzą, a co za tym idzie dalszy tchórzliwy żywot.

Największe wrażenie w pierwszym zeszycie sprawia zamykająca album fantastyczna opowieść Smoczyca. W tej opowieści Veronique przyjmuje postać lutnistki, która odrzuca wszystkich adoratorów, dzięki czemu szczyci się tytułem dziewicy. Rycerze króla Alfonsa 69 (cóż za zaskoczenie!) podczas swej ekspedycji trafiają na potężną smoczycę. Jedyną osobą, której udaje się ujść z życiem jest lutnistka. Ratunkiem dla królestwa jest znalezienie odpowiedniego kandydata dla Veronique. Muza bowiem przeistoczyła się w żądną krwi Nemezis, która z pomocą smoków pragnie zrównać zamek Alfonsa z ziemią. Następuje uroczy twist polegający na zamianie funkcji...

Drugi zeszyt ("Veronique - Skrzynka prawdy") zbudowany jest z pięciu nowel, których scenarzystami prócz znanego z wcześniejszego albumu Pszrena, są: Kciuq, Jossarian, Dr. Agon i Eklerek. Nie uświadczymy tutaj żadnych znanych nazwisk. Z drugiej strony urok tej serii płynie właśnie z debiutanckiego charakteru recenzowanego dzieła oraz zeszytowego, iście podziemnego, wydania.

Skrzynka prawdy to halucynogenna nowela, w której młoda kobieta opowiada swej koleżance o niezwykłej wizji jakiej doświadczyła. Dziewczyna miała odnaleźć tytułową skrzynię. Ażeby tego dokonać musiała udać się w podróż kosmiczną. Poznała swego ukochanego o niezwykle gargantuicznych rozmiarach. Puenta jest równie absurdalna jak cała opowieść. Autorem historii jest Pszren, który jak widać specjalizuje się w totalnie pokręconych pomysłach o zaskakujących zakończeniach.

W nowelach Sekta (scen. Kciuq) oraz Człowiek demolki (scen. Dr. Agon) Veronique objawia się początkującemu pisarczykowi, który dzięki jej uwięzieniu staje się sławnym guru pisarstwa (Sekta) oraz Wiktorowi trudniącemu się wyburzaniem starych budynków (Człowiek demolka). W obu przypadkach spotkanie z materialną muzą, przynosi końcowy dramat oczarowanym jej mocą słabym mężczyznom.

Najmocniejszym akordem drugiego zeszytu z serii jest romantyczno-dramatyczna opowieść Pigmalion (za stronę fabularną odpowiada Jossarian). Tutaj Veronique przyjmuje postać manekina sklepowego, w którym zakochuje się przypadkowy młodzieniec. Chłopak decyduje się zostać żywym manekinem, aby móc przebywać blisko swej wymarzonej bogini. Toczy z nią szereg dialogów, które w rzeczywistości są bełkotem szaleńca, a z czasem dochodzi nawet do aktu seksualnego między tą dziwaczną parą. Wszystko co piękne szybko się kończy, a jak słusznie uważa chłopak "jedyne co pozostało to wspomnienia". Trudno nie docenić kunsztu literackiego i dramatyzmu tej sprawnej opowieści. Stwierdzenie "miłość nie zna granic" przyjmuje tutaj zupełnie absurdalne, a zarazem dosłowne znaczenie.

Strona graficzna pomysłodawcy i wydawcy "Veronique" prezentuje się bez zarzutów. Postaci pojawiające się na jego ilustracjach są karykaturalne, zniekształcone i nieokreślone. Jakbyśmy z uwagą oglądali nasze odbicia w ciągu krzywych zwierciadeł. Mozaikowa forma poszczególnych kadrów oraz odejście od perspektywy, przywodzą na myśl zjawiskowe obrazy Pablo Picasso. Otusiunio to dobrze zapowiadający się rysownik, który zapewne jeszcze nie raz zaskoczy nas swymi kubistycznymi ilustracjami.

Na koniec powrócę do przytoczonego wcześniej wiersza Leopolda Staffa, który świetnie oddaje klimat dwóch zeszytów z serii Veronique. "(...)Chociaż bez ciebie, boska, lecz dla ciebie żyję. Więc przybądź i jeżeli chcesz mi co zarzucić, zarzuć mi ręce na szyję".

Ocena: 7/10

Veronique - 2 - Skrzynka prawdy

Scenariusz: Piotr Szreniawski
Rysunek: Otusiunio
Wydawnictwo: Oficyna Siunio
Rok wydania polskiego: 4/2011
Liczba stron: 40
Format: A5
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: sklepy specjalistyczne, własna
Wydanie: I
Cena z okładki: 8 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus