Recenzja pierwszego zeszytu "Wartości rodzinnych"
Dziesięć lat. Sto dwadzieścia miesięcy. Ileś tam dni, jeszcze więcej godzin, minut i sekund. Z każdą wklepaną literką dochodzi kolejna. Tyle czasu jest z nami na rynku wydawnictwo Kultura Gniewu i pozostaje mieć nadzieję, że pomnoży ten wynik jeszcze przez sto, a może nawet i tysiąc. Trochę albumów się przez ten czas nazbierało, nie ma co kryć. Wiele też o nich na łamach Gildii napisano, lecz przeglądając nasze przepastne archiwa, zabraknie recenzji tytułu ważnego, wszak każdy nowy produkt (sic!) autorstwa Śledzia przyciąga wiele spojrzeń. „Wartości rodzinne” zadebiutowały dwa lata temu, o czym śpieszymy Wam donieść właśnie teraz. Urodzinowo.
Wody więc sporo w Wiśle, Odrze i Nilu upłynęło, odkąd na półkach zawitał pierwszy numer „Wartości rodzinnych”. Sporo psów na nim już wisi, ale i kilka gwiazdek lśni. Perypetie rodziny o swojskim nazwisku Król zamknęły się, póki co, w czterech tomach, składających się na swoisty „pierwszy sezon” tego komiksowego serialu. Autor nie krył swoich inspiracji amerykańskimi animacjami komediowymi, opierającymi się głównie na serii zabawnych skeczy, stanowiących fundament fabuły. Podobnie skonstruowane są „Wartości rodzinne” – niby jest intryga będąca osią całej historii, lecz najważniejsze wydają się być dwu-, trzystronicowe epizody, tworzone na zasadzie komiksowych pasków. Kłopot w tym, że całość nabiera tak szalonego tempa, że może wydawać się aż nazbyt abstrakcyjna i nonsensowna. I dobrze, gdyż „Wartości rodzinne” z założenia miały być żywiołowe, wręcz gorączkowe, stwarzać wrażenie, że były na szybko spisane (ponownie „sic!”).
Na pierwszy zeszyt serii, „Nie wszyscy są zadowoleni” (tak jak i zresztą na pozostałe), składają się niewybredne i wybredne żarty oraz uwagi dotykające współczesnej popkultury, w tym kultu mediów. No cóż, w obliczu tego, co dzieje się w pobliskiej bazie wojskowej produkującej superżołnierzy, niecnych zakusach ukraińskiej sprzątaczki-szpiega i traumatycznych wspomnień głowy rodziny, Edgara, nie dziwi, że w komiksowej telewizji „Kanał” szoł odstawia kolejny klon Krzysztofa Ibisza, a Jezus siedzi zamknięty w czterech ścianach królowego mieszkania i pali dżointy.
Nie pozostaje nic innego, jak odbębnić jedną, pełną pompkę za każdy rok istnienia Kultury Gniewu. Niech przy okazji ktoś pstryknie Wam fotkę i prześle do Kapitana Krzepy, o co ten wnioskuje na pierwszej stronie „Wartości rodzinnych”. No i nie przegapcie reklam.
Wartości rodzinne - 1 - Nie wszyscy są zadowoleni
Rysunek: Michał Śledziński
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Rok wydania polskiego: 12/2008
Liczba stron: 32
Format: B5
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60915-23-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 14,90 zł
Sklep
Forum














