Recenzja komiksu "Y: Ostatni z mężczyzn: Cykle"
Yoryk i jego dwie towarzyszki kontynuują swą podróż
Niestety drugi tom serii jest zauważalnie słabszy od pierwszego. Owszem, narracja sprawnie prowadzi nas przez kolejne strony komiksu, ale fabuła nie grzeszy oryginalnością i dominują w niej klisze. Ponadto jest niby poprawna, z drugiej jednak strony dość miałka i pozbawiona napięcia. Czyta się bez bólu, ale gdzie się podziała ta otoczka klimatu i dramaturgia znane z pierwszej części? Szkoda.
Jeśli chodzi o rysunek
W tomie drugim pojawia się niepokojący element, nieobecny w pierwszym tomie. Chodzi o przekleństwa - nie wiem czy to wina tłumacza (Krzysztof Uliszewski) czy też scenarzysty, ale sytuacja wygląda następująco. Przekleństwa sypią się tu gęsto. Samo w sobie nie jest to złe, ale po pierwsze - przekleństwa pojawiają się w kompletnie nie pasujących momentach, czasem też w ustach postaci, do których to kompletnie nie pasuje a na domiar złego są zbyt ordynarnie tłumaczone i po prostu rażą (w tym konkretnym komiksie). Zamiast brzmieć naturalnie, jak 'język ulicy', brzmią zupełnie sztucznie. Został osiągnięty efekt kompletnie odwrotny do zamierzonego. Po dłuższym namyśle skłaniam się ku tezie, że to wina naszego tłumacza i jego braku wyczucia.
Y: Ostatni z mężczyzn - 2 - Cykle
Rysunek: Paul Chadwick, Pia Guerra, Goran Sudzuka
Tusz: Jose Marzan Jr.
Wydawnictwo: Manzoku
Rok wydania polskiego: 3/2009
Tytuł oryginalny: Y: The Last Man
Wydawca oryginalny: DC Comics - Vertigo
Liczba stron: 128
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-61382-08-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł
Sklep
Forum















