Produkt

Rok 1999 był kiepskim rokiem dla komiksu w Polsce. W kioskach coraz mniej tytułów, absolutny brak komiksów w księgarniach. Nowe prace polskich autorów można było dostać tylko na łódzkim konwencie. I wtedy właśnie ruszył nowy magazyn komiksowy. Na początku skromnie lokalnymi siłami, ale już z mocnymi akcentami (kontrowersyjnym pierwszym odcinkiem Osiedla Swoboda i intrygującą ceną). Pierwsze i chyba jedyne spotkanie redakcyjne w pełnym gronie odbyło się pod koniec 1999 roku. Andrzej Janicki przyniósł grubą reklamówkę listów, które spłynęły na nasza, skrytkę pocztowa.. Spodziewaliśmy się kilku przesyłek z materiałami wybuchowymi, tudzież korespondencji w stylu "Dlaczego nie drukujecie starych mistrzów?". Tymczasem otrzymaliśmy mnóstwo listów z gratulacjami, a przede wszystkim ogrom prac debiutantów. Od numeru trzeciego w "Produkcie" zaczęło pojawiać się coraz więcej współpracowników (Filip Myszkowski, Kamil Kochański). Potem pojawił się Wilq Bartosza Minkiewicza, Jospehine Clarence Weatherspoona, Likwidator Ryszarda Dąbrowskiego i wielu, wielu innych bez których dziś nie wyobrażamy sobie "Produktu". Co ciekawe każdy komiks (bez absolutnie żadnych wyjątków) wzbudza wśród czytelników różne, często bardzo skrajne opinie, czego dowodem jest choćby nasze forum internetowe. Abstrahując od poziomu komiksów trzeba zauważyć, że to jedyny w naszym kraju magazyn przynoszący mniej więcej co dwa miesiące około 80 plansz komiksów, co samo w sobie powinno budzić szacunek. Zresztą sam stosunek sprzedaży pisma do naszego poziomu organizacyjnego jest chyba fenomenem w skali globalnej. Obok komiksów "Produkt" to także publicystka, która jest również dobrą wizytówką pisma. Od początku ostra i nieszablonowa (także pod względem stylistycznym i ortograficznym :-) obok tematyki stricte komiksowej (recenzje, wywiady) stara penetrować się mroczniejsze zakamarki kultury masowej (muzyka, film). Przy tej okazji pragnę zauważyć, że wydawanie komercyjnych "pocałunków śmierci" w stosunku do niektórych dzieł nie sprawia nam bynajmniej żadnej satysfakcji. Dalecy jesteśmy od stwierdzenia, że zapoczątkowaliśmy komiksowy boom wydawniczy w Polsce, niemniej bez wątpienia byliśmy przy jego narodzinach oraz jesteśmy jego integralną częścią. Pięć lat temu w pierwszym numerze magazynu ukazała się recenzja dosłownie jednego komiksu, dziś nie jesteśmy w stanie nadążyć z omawianiem kolejnych pozycji ukazujących się na tym naprawdę sporym rynku.
Wielkie słowa uznania należą się również naszym czytelnikom w szczególności tym którzy są z nami od początku. To właśnie dzięki nim od kilku lat "Produkt" jest uznawany za najlepszy magazyn komiksowy w środowiskowym plebiscycie Krakowskiego Klubu Komiksu. To również dzięki ich uwagom staramy się być coraz lepsi.
Ale "Produkt" to nie tylko pasmo sukcesów, to także jedna, ale bolesna porażka. Na rynku nie udało się przetrwać magazynowi P-lux (pierwotnie "Produkt D-lux") planowanemu jako projekt bardziej artystyczny. Niestety okazało się że komiks bardziej ambitny (prace Ciszaka, Gosienieckiego) spotkał się z bardzo mizerną reakcją ze strony rynku i pismo zawieszono po drugim numerze.
Miniony rok (2003) był rokiem przełomowym dla wielu twórców związanych z naszym magazynem. Kilku z nich zadebiutowało własnymi albumami czy projektami, które w ogromnej większości stoją na przyzwoitym poziomie i rokują dobrze na przyszłość. Ta ostania maluje się zresztą w różowych barwach. W roku 2004 obok kolejnych numerów "Produktu" planowana jest premiera długo oczekiwanej serii Osiedle Swoboda, będącej kontynuacją losów bohaterów jednego z najważniejszych produktowych komiksów.
Ponadto planujemy kilka nowych intrygujących projektów, które być może przekroczą, granice naszego kraju. Jesteśmy przekonani, że ProduktCrew zaskoczy Was drodzy czytelnicy jeszcze nie raz.

Krzysztof Mirowski



blog comments powered by Disqus