Artykuł "Produkt: (3/2003)"

Autor: Paweł Duda

No i znów "produktywna" ekipa atakuje naszą spokojną, skostniałą rzeczywistość nieposkromionymi treściami swojego magazynu. Jeżeli jesteście fanami "Produktu" to na pewno chętnie zapoznacie się z jego zawartością. Pierwsze strony należą do znanego z Osiedla Swoboda Niedźwiedzia, który to za sprawą talentów Śledzia i Kurta przeradza swoje myśli w czyny. Drugi w kolejce znajduje się dwustronicowy komiks Rysia Dąbrowskiego pod tytułem Paskudna historia. Mondo i Dab: 64 gigabajty pożądania to pierwsza część nowych, detektywistyczno-miłosnych perypetii dziwacznych braci - scenariusz i ołówek: Śledziu, tusz: Simson. Czwarta historyjka to Człowiek parówka Marka Lachowicza, tym razem jego niezastąpiona pomoc potrzebna jest w miejskim szalecie. Strachy Śledzia i Myszkowskiego, czyli Mumia i Wampir wybierają się na koncert zespołu "Takie Trio" (czy ta nazwa coś Wam przypomina?). Kolejne dwie strony zajmuje antykwaryczny już niemal komiks Śledzia, którego bohaterem jest Prosiak Pulas. KRL rozbudowuje swój cichy kącik i tym razem przedstawia dłuższą, mroczną opowieść osadzoną w wykreowanym wcześniej przez niego świecie - Kwiatuszek. No mercy zdziro stara: Kazik kolejarz z Wałcza otwiera cykl Gawędy kolejowe stworzony przez Gajosa i Clarence'a Weatherspoona. Przedostatnim komiksem zamieszczonym w tym "Produkcie" jest irracjonalny Wilq: 20 centymetrów grozy". Numer zamykają: galeria produktywnych, listy, recenzje, relacja z trzeciego WSK, nowości z importu, artykulik o komiksach z imprintu "Vertigo",  "Kącik białego kruka", "Dwunastu gniewnych ludzi", "Pan W." strip M. Lachowicza, tekst o wytwórni filmowej "Hammer" i recenzje muzyczne. Fajny dodatek do magazynu stanowią 2 efektowne, kolorowe plakaty autorstwa Simsona i Myszkowskiego.
Jak widać zawartość najnowszego śledziowego magazynu jest jak zwykle imponująca (mimo zmniejszenia ilości stron do 84), jednak co do jej jakości to osobiście mam trochę zastrzeżeń. Zapewne wielu czytelników uzna mnie w tym momencie za nadętego, marudzącego palanta, który nie zna się wcale na dobrym komiksie i pewnikiem kumpluje się z "Michasiem, który potrafi" - zaciętym wrogiem wszystkiego co "produktywne". No cóż, ich prawo, jednak jako recenzent muszę być przede wszystkim obiektywny i szczery (choćby miało to oznaczać bycie w opozycji do tłumu rozwścieczonych blokersów i innych dzieci ulicy), a prawda jest taka, że recenzowanemu przeze mnie numerowi "Produktu" brak polotu i świeżości! Nie wiem czy to ja tetryczeję i gnuśnieję czy może dzieje się to z "produktywną" ekipą? W każdym razie czytając zamieszczone w tym magazynie komiksy nawet się nie uśmiechnąłem (wyjątkiem był strip Pan W.; niezły jest też Kwiatuszek, choć to już nieco inny klimat), co do tej pory nigdy mi się nie zdarzało. Przedstawione nam historie nużą wturnością tematów i wykorzystanych motywów (może jednak należało nie powracać do korzeni, zachować większą różnorodność historii i ukończyć Czas ludzi Cienia?). Jedyną rzeczą, do której nie mogę się absolutnie przyczepić jest warstwa graficzna komiksów - Śledziu i jego współpracownicy jak zwykle wykonali kawał świetnej roboty. Wszyscy jednak wiemy, że dobra kreska to nie wszystko. Uważam, że w opowieściach rysunkowych najważniejsza jest wciągająca fabuła, a z tą w najnowszym numerze "Produktu" nie jest niestety najlepiej.
Gdy omawiałem ostatni, dziewiąty numer "Areny Komiks" napisałem, że uważam ją i pismo, które właśnie recenzuję za najlepsze magazyny komiksowe w Polsce. No cóż, muszę przyznać, że po tym "Produkcie" wynik rywalizacji tych periodyków wynosi moim zdaniem 1:0 na korzyść "Areny". Mam tylko nadzieję, że Śledziu i chłopaki nie wkur(piiii)ą się na mnie za tę recenzję, potraktują moją krytykę konstruktywnie i w nowym numerze pokażą na co ich stać - czego sobie i Wam życzę.

Produkt - 17 - (3/2003)

Wydawnictwo: Niezależna Prasa
Rok wydania polskiego: 5/2003
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: kioski, saloniki
Cena z okładki: 9,99 zł


blog comments powered by Disqus