Krzyś wizjoner
|
|
Trzeba przyznać, że daliśmy ciała, pozwalając się ubiec Machinie, ale na pocieszenie swoje, redakcji i Was, drodzy moi w Panu, nadmienię, że materiał na temat Krzysia zawarty w tamtym piśmie, jest gruntownie zerżnięty z site'a "The director file: Chris Cunningham", nie mówiąc już o zdjęciach ozdobionych radosnym komentarzem "z archiwum Machiny" a również dostępnych w całości na tejże stronie. My oczywiście śmiało wzbogacimy ten złodziejski konwenans w zdobywaniu informacji i pozrzynamy aż z kilkunastu źródeł. Do rzeczy.
Krzyś ma teraz coś koło 30 wiosen i jak na ten wiek jest niezłym materiałem na fabularyzowaną biografię albo chociaż 45-minutowy dokument. Urodził się w Reading. Dorastał w Lakenheath, amerykańskiej bazie lotniczej z położonym nieopodal małym miastem, Suffolk. Jego stary był dziennikarzem, a matka developerem. Mimo swoich dość specyficznych zainteresowań, którym dawał upust, projektując modele ludzkich części ciała (zrobił kiedyś silikonowa głowę swojego starego z ruchomymi oczami) był, jak twierdzi, jednym z najnormalniejszych ludzi w okolicy (jeden z jego szkolnych kolegów podpalił kiedyś kurczaka, ten wbiegł do szopy i budynek spłonął).
Wolny czas spędzał malując lub tworząc wspomniane mechaniczne konstrukcje, które następnie filmował. Spod pędzla/ołówka/długopisu/pióra wychodziły seryjnie trzy rzeczy: pornografia, roboty i pornografia (obecnie, ze względu na fascynację istotnym z rzeźbiarskiego punktu widzenia bogactwem kształtów, ewoluował w stronę ilustrowania genitaliów). Odstępstwem od tej reguły było narysowanie, jeszcze w szkole, rozerwanej na kawałki nauczycielki, które zaowocowało zawieszeniem w prawach ucznia.
Jego pierwsze wspomnienia związane z filmem dotyczą czarno-białej wersji Zakazanej Planety. Biorąc pod uwagę późniejsze doświadczenia z klasykami w rodzaju Six Million Dollar Man, Ucieczka Logana, czy wreszcie Star Wars, nie brakowało mu futurystycznych inspiracji. Cały czas rysował, przechodząc od kopiowania postaci z Gwiezdnych Wojen, poprzez wymyślanie własnych, aż do nagich lasek. Był to rozwój we właściwym kierunku.
Od początku chciał jednak robić w filmie. Dla jego nauczycieli pomysł opuszczenia Suffolk w celu rozpoczęcia kariery reżysera filmowego był co najmniej niezrozumiały, Krzyś olał więc naukę i pojechał do Londynu. Tam przeważnie łaził bezproduktywnie po Denmark Street, aż któregoś dnia poznał łebka, który przedstawił go Clive'owi Barkerowi. Cunningham tak długo męczył ludzi ze studia, aż go zatrudnili, w wieku 16 lat projektował dla Barkera potwory do Nightbreed i zajmował się charakteryzacją. Barker zaangażował go również przy Hellraiser 2. Mniej więcej rok później zaoferowano mu pracę projektanta i inżyniera efektów specjalnych w Pinewood Studios, m.in. przy Alien 3 Davida Finchera (jako 19-latek zaprojektował głowę dorosłego obcego oraz mechanizm dla osobnika, który w jednej z ostatnich sekwencji filmu wykluwa się z Sigourney Weaver). Do obcych wrócił jeszcze raz przy Alien Resurrection Jeuneta jako projektant. Po Alien 3 zrobił sobie przerwę w pracy w przemyśle filmowym i postanowił popracować nad rysunkiem - projektował okładki dla Marvel Comics, DC Comics i ilustrował w brytyjskim 2000 AD (pod pseudonimem Chris Halls). Doświadczenia z komiksem pomogły mu w stworzeniu uniformu Sędziego Dredda dla niejakiego Sylvestra S. W międzyczasie zrobił parę karykatur dla Spitting Image.
Do pracy przy efektach specjalnych ściągnął go ponownie Stanley Kubrick. Krzyś był tym faktem tak podjarany, że zgodził się od razu. Zajmował się m.in. konstruowaniem robotów do AI. Jednego z tych robotów użył przy realizacji swojego pierwszego teledysku, nakręconego do Second Bad Vibel Autechre (twierdzi, że spotkał się z duetem w klubie i naopowiadał im, jakim to jest zajebistym reżyserem. Podobno męczył ich tak długo, aż zgodzili się, żeby z nimi pracował), trzy lata po trzecim Obcym. AI - swego rodzaju cyberpinokio - mimo że był już w fazie przedprodukcyjnej, został odłożony na półkę, kiedy Kubrick zajął się Eyes Wide Shut (jak wiadomo do AI już nie wrócił, bo umarł).
Podczas pracy z Kubrickiem Krzyś zaczął słuchać Aphex Twina (co było niesamowitym awansem, zważywszy fakt, iż za sprawą starego wychował się na twórczości Vangelisa i Tangerine Dream) i żreć kwas, co w dużym stopniu wpłynęło na jego artystyczne emploi. Odkrył ścisły związek między dźwiękiem i obrazem i nagle dostrzegł, że samo rysowanie i rzeźbienie to zdecydowanie za mało dla jednostki obdarzonej tak ogromnym potencjałem. Zatrudnił się jako reżyser w Activate, by w '97 dołączyć do RS A Films, z ramienia której nakręcił m.in. video do Frozen Madonny, Come To Daddy i Windowlicker (który nigdy poza premierą nie został pokazany w całości ze względu na tzw. obsceniczność i treści ewidentnie seksistowskie) Aphexa, Come On My Selector Squarepushera (klip miał pierwotnie zbyt niski budżet, żeby wyglądać tak, jak wygląda - dodatkową kasą sypnął Trent Reznor, znany z Ninę Inch Nails szef Nothing Records, która dystrybuuje Warp w Stanach), Only You Portishead oraz Afrika Shox Leftfield (którego emisja została zakazana przez Independent Television Commision, ponieważ mieścił się on w czterech kategoriach przesądzających o niedopuszczalności do upubliczniania - strach, wypadki samochodowe, śmierć i drastyczne sceny - i który dzięki temu można zobaczyć tylko między 23:00 a 4:00, czyli w porze największej oglądalności). Nakręcił też video do 36 Degrees Placebo. Z dumą wspomina, że podczas realizacji nakłonił wokalistę, Briana Molko do dłuższego przebywania w lodowatej wodzie ("jego jaja musiały być rozmiarów porzeczek - to było wspaniałe"), czym ostatecznie doprowadził go do płaczu. Zrobił prócz tego dwa spoty - dla Nissana i Playstation.
Po Frozen (które okupione zostało nieustającymi bataliami z biurokratyczna drabinką, utrudniającą na każdym kroku wykorzystanie przeznaczonego na realizację budżetu) Krzyś zwykł odrzucać propozycje nakręcenia video dla artystów, których twórczość śmierdzi konformizmem, kompromisem lub komercją (ograniczając się tylko do litery "k"). Wśród takich znaleźli się Meatloaf, Marilyn Manson i Massive Attack (ograniczając się tylko do litery "m"). Jedyne kryterium jakie stosuje to samozadowolenie, przy czym, co ciekawe, szczerze nienawidzi wszystkiego, co wiąże się z procesem tworzenia klipu, oprócz montażu.
Jego dotychczas ostatnie dzieło (artykuł został napisany w 2000 roku, więc sporo się zmieniło - przyp. CD Jack), Ali Is Fuli Of Love Bjork jest kombinacją kilku Krzysiowych fetyszy: robotyki przemysłowej, kobiecej anatomii oraz fluorescencji, dokładnie w tej kolejności. Kolejna widoczna tu obsesja - plastik - ma swoje źródło w fascynacji Gwiezdnymi Wojnami (żołnierze Imperium) oraz japońskimi jednośladami, których linię Krzyś określa jako bardzo kobiecą. Kiedy po raz pierwszy usłyszał ten numer, zanotował następujące skojarzenia: "seksualny", "mleko", "biała porcelana" i "chirurgia", pomysł seksualności jest autorstwa Bjórk, która przywiozła do Londynu książkę ze szkicami Karna Sutry jako jedyną sugestię ze swojej strony. Wykorzystanie robotów było jedynym sposobem na pokazanie penetracji w sposób nie przekraczający norm emitowalności.
Co do obecnie realizowanych planów, Krzyś kręci właśnie adaptację Neuromancera Williama Gibsona - powieści, która wykreowała świat cyberpunka i mnóstwo pokrewnych, mniej lub bardziej udanych jego imitacji. Mając dość ingerencji grafiki komputerowej w proces tworzenia dzieła filmowego, w Neuromancerze chce nawiązać do stylu Kubricka z 2001: A Space Oddysey. Będzie to raczej inteligentny, ludzki obraz, dziwaczny, odjechany thriller, zorientowany na studium występujących w nim postaci, nie zaś przesiąknięte wirtualnym chłamem zapychadło sal kinowych.
Neuromancera wyprodukuje Seven Arts Pictures, a ścieżkę dźwiękową spłodzi najprawdopodobniej Aphex. W międzyczasie Krzyś pracuje nad własnym, "ezoterycznym" projektem, którego produkcją również zajmie się Seven Arts. Zatem do zobaczenia w kinach.
Produkt - 4 - (3/2000)
Okładka: Andrzej Janicki, Jacek Michalski, Michał Śledziński
Wydawnictwo: Niezależna Prasa
Rok wydania polskiego: 2000
Liczba stron: 64
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: kioski, saloniki
Cena z okładki: 6,66 zł
Sklep
Forum














