Jeunet i Caro - poezja przerysowania
Każdy, kto lubi czarny humor, zna na pamięć film Delicatessen (a kto nie zna - znać powinien). Zadebiutowało nim na ekranie dwóch młodych francuskich realizatorów - Jean-Pierre Jeunet i Marc Caro, dając dowód niezwykłej wyobraźni plastycznej, pomysłowości, wysublimowanego poczucia humoru i niezwykłych umiejętności filmowych. Akcja Delicatessen rozgrywa się w nieokreślonej przyszłości, jej miejscem jest czynszowa kamienica, której właściciel zabija kolejnych dozorców i przerabia ich na wędliny sprzedawane mieszkańcom budynku.
Film otwierają sceny uśmiercania kolejnego dozorcy i zatrudnienia następnego - niejakiego Louisona, byłego artysty cyrkowego. Stanowiący barwną galerię ludzkich typów i przedstawieni z dużym poczuciem humoru mieszkańcy kamienicy niecierpliwie czekają na moment zabicia nowego dozorcy. W Louisonie zakochuje się jednak córka rzeźnika, która pomaga mu w uniknięciu niebezpieczeństwa.
Delicatessen stały się filmem kultowym, dlatego też następny film ich twórców przyciągnął do kin we Francji tłumy, zaciekawione, co obaj panowie zaserwują tym razem. Miasto zaginionych dzieci to widowisko znacznie wystawniejsze i staranniej dopracowane. Jeunet i Caro wsparli się w nim na sławnych nazwiskach: dekoracje zaprojektował Jean Rabasse, kostiumy Jean-Paul Gaultier, muzykę skomponował Angelo Badalamenti i wszyscy oni podporządkowali swe talenty konieczności stworzenia wizji oszałamiającej i szalonej.
"Czarnym charakterem" w filmie jest Krank, który porywa dzieci, wywozi je do swojej siedziby na zaminowanym morzu i okrada ze snów. Wszystko z tego powodu, że sam śnić nie potrafi. Oś głównej intrygi stanowi porwanie małego Denree, na poszukiwanie którego wyrusza cyrkowy osiłek One, obdarzony nadludzką siłą, ale ociężały umysłowo. Jego pomocnicą zostaje dziewięcioletnia dziewczynka - Miette, należąca do ulicznego gangu dzieciaków, którymi rządzą siostry syjamskie, występujące jako Ośmiornica. W trakcie poszukiwań oboje wpadają w ręce Cyklopów - pracujących dla Kranka porywaczy dzieci i skazani na niechybną śmierć. Jego uratuje były dyrektor cyrku, dzięki pomocy byłego dyrektora freakshow (widowiska z dziwolągami) i jego... tresowanej pchły: ją - tajemniczy Nurek, żyjący w morskich głębinach.
Wielkim atutem zarówno Delicatessen jak i Miasta zaginionych dzieci jest wyraziste przestylizowanie warstwy plastycznej obrazu, który nabiera charakteru ożywionej karykatury. Można wskazać rozmaite źródła inspiracji dla owych scenograficznych wizji. Najbardziej oczywistym jest niemiecki ekspresjonizm filmowy, gdyż mamy tu do czynienia ze światem całkowicie zbudowanym w studio, klaustrofobicznym, składającym się z przestrzeni zamkniętych lub przybierających postać labiryntu (na ten trop wskazują też niesamowite fizjonomie postaci, które w filmach występują). Ale jest to też świat z rycin brukowych powieści, czy cyrkowych plakatów, jawnie tandetny, z wyraźnie zaznaczoną linia podziału na Dobro i Zło.
W Delicatessen bohaterami są "straszni mieszczanie", w Mieście... natomiast cyrkowe dziwolągi, "wybryki natury". Pomocnicy Kranka to karlica i sześciu identycznych asystentów oraz umieszczony w akwarium, cierpiący na migreny mózg, odpowiedzialny za skonstruowanie maszyny snów. Osiłek One, siostry syjamskie Zette i Line (Ośmiornica) i Nurek, który nigdy nie wychodzi na powierzchnię, mogliby stanowić doborowy zespół cyrkowy, znakomicie uzupełniany przez - jedyną w swoim rodzaju - pchłę.
Szaleństwo kształtów i poczynań znakomicie współgra z barokowo rozbuchanymi dekoracjami i dziwacznymi rozwiązaniami fabularnymi Miasta... . Baśń przeradza się w wizualną fantasmagorię i staje fundamentem dla niezwykłych i zaskakujących obrazów. Fabuła filmu dostarcza wielu okazji do ich mnożenia, oko kamery natomiast rejestruje je z nieoczekiwanych punktów widzenia i w zbliżeniach, których dotąd nie spotykaliśmy na ekranie. Najbardziej osobliwe są właśnie obrazy pchły, będącej jednym z ważniejszych bohaterów opowieści. Możemy zobaczyć ją w wielkim zbliżeniu, gdy pędzi po skórze głowy człowieka i w planie ogólnym, gdy rzuca się na jednego z Cyklopów.
Być może pchła nie należy do najznamienitszych bohaterów kina, w filmie Jeuneta i Caro jest jednak jak najbardziej na miejscu. Współkomponuje się znakomicie ze wszystkimi innymi dziwactwami i współuczestniczy w tworzeniu dowodu, że filmowa wyobraźnia nie zna granic. Miasto... to film przeznaczony dla widowni preferującej kino "w złym guście", radośnie przekraczające granice rozsądku i umiaru, ignorujące rzeczywistość i dające pierwszeństwo zabawie. To film całkowicie w duchu Nowej Przygody, ale zrealizowany przez Europejczyków, którzy świadomie nie nakręcili obrazu w stylu amerykańskich widowisk. Nie ma w nim precyzyjnego stopniowania napięcia, podyktowanego badaniami sposobów odbioru, jest za to oryginalna historia i jedyna w swoim rodzaju poezja przerysowania - znak rozpoznawczy Jeuneta i Caro.
Sugerowanie, że mamy do czynienia ze snem, łączy filmy Francuzów z surrealizmem, wykorzystanie rekwizytów fantastyczno-naukowych wskazuje na kolejne źródło inspiracji. I zostaje jeszcze samo kino, przede wszystkim to najstarsze, uprawiane przez Georgesa Meliesa, odnajdujące radość w pokazywaniu cyrkowych sztuczek. Zobaczenie w filmach Jeuneta i Caro jedynie satyry na straszliwych mieszczan, czy też groteskowego obrazu społeczeństwa konsumpcyjnego, które posunęło się do kanibalizmu, w takiej (w Delicatessen pokarmem byli dozorcy), czy innej (w drugim filmie Krank żywił się snami) formie, byłoby ich zubożeniem, gdyż nazwane tematy zostały z nich zapożyczone skądinąd, podobnie jak obrazy i w tym samym celu. Po to, by stworzyć na ekranie pełnowymiarową, żyjącą własnym życiem, wizję świata, istniejącego jedynie w kinie. Świata, w którym pojawiają się straszliwi łajdacy i wielcy (lub mali) bohaterowie, a zło i dobro mają własne, doskonale rozpoznawalne twarze. Humor twórców Delicatessen jest nie tylko "czarny", ale i zabarwiony gorzką świadomością, że sztuka zawsze pokazuje tylko cząstkowe lub artystycznie przetworzone odbicie rzeczywistości i nigdy nie dopowiada wszystkiego do końca. Fabuły ich filmów też zawsze pozostają niedopowiedziane i otwarte na możliwości bardziej czarne niż humor Jeuneta i Caro.
Produkt - 5 - (1/2001)
Okładka: Kamil Kochański, Michał Śledziński
Wydawnictwo: Niezależna Prasa
Rok wydania polskiego: 1/2001
Liczba stron: 80
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: kioski, saloniki
Cena z okładki: 8,88 zł
Sklep
Forum













