Recenzja antologii "Strefa Komiksu: Apokalipsa, cz. 1"
Jakiś czas temu wziąłem udział na forum Gildii w dyskusji o "Strefie Komiksu". Padł tam zarzut, że dobrze oceniam pozycje z tej serii, ponieważ moje opowiadania ukazują się w "Magazynie Fantastycznym", którego wydawcą jest również Robert Zaręba. Zgodnie z prawdą zaprzeczyłem temu i stwierdziłem, że jeśli Robert Zaręba wyda g..., to napiszę uczciwie, że wydał g... I prawdę mówiąc nie spodziewałem się, że taki moment kiedyś nadejdzie. A nadszedł dokładnie dwa dni po owej dyskusji...
W sumie nic nie zwiastuje tragedii - na okładce dość udany obrazek (autorstwa Mariusza Gandzla) post-apokaliptycznego wojownika trzymającego trofeum w postaci głowy (obcego albo robota, wolny wybór), zaś zbiorek rozpoczyna Apokalipsa według świętego mnie, napisana i narysowana przez Rafała Bąkowicza. To klimatyczny zapis ostatnich chwil ostatniego człowieka na świecie. A właściwie nad światem, gdyż jest on kosmonautą w statku kosmicznym. Nie wiem tylko, czemu służy ostatnia plansza komiksu, z zapiskami o umierającym na raka dziadku... Czyżby oddanie mu hołdu? Nie mam nic przeciwko uhonorowaniu, lecz moim zdaniem kompletnie nie pasuje to do tej historii. Mamy potem Pasażera 47 - jednostronicowy szorcik komiksowy (nawet udany), potem zaś Remo. Historia ta wyszła spod ręki Pawła Gierczaka i była wyraźnie inspirowana pewną sceną z pierwszego Terminatora. A danie odgrzewane niezbyt smakuje. Co się zaś tyczy rysunku, pozostawia on nieco do życzenia. Momentami jest po prostu niewyraźny, zaś w części dziejącej się na powierzchni zamiast teł mamy w wielu przypadkach albo nieskażoną niczym biel, albo też jakieś niewyraźne kształty, mogące sugerować ruiny. Po tej historii kolejny szorcik, potem zaś opowieść braci Cabałów Co by było, gdyby...?. Chodzi tu o to, co by się stało, gdyby jacyś Obcy chcieli odtworzyć życie na Ziemi na podstawie znalezionych komiksów. No cóż, można było to opisać w jakiś ciekawszy sposób, tu zaś Autorzy poszli po najmniejszej linii oporu i na trzech planszach mamy przerysowane znane postaci z komiksów światowych i polskich, jeden, jedyny rysunek, co by się stało, gdyby wszystkie na raz się spotkały i tyle.
Kolejna pozycja to Marionetki Krzysztofa Wyrzykowskiego. Tu pochwalę za rysunek i umiejętne użyciem gry czerni i bieli (szczególnie na pierwszych trzech planszach), jednak w warstwie fabularnej mamy tu n-tą wariację na temat Adama i Ewy, zaś finału nie trudno się po prostu nie domyślić już po kilku planszach. Mam nadzieję, że Autor pokusi się o większą oryginalność następnym razem, bo że umie rysować ciekawie już pokazał. W całkiem innym klimacie jest kolejna opowieść - Plac Zabaw Karola "KRL" Kalinowskiego. To na poły satyryczna opowiastka o osiedlu zamieszkałym przez starsze panie, dla których codziennym, niemal świętym rytuałem jest obejrzenie tasiemca w telewizji. Niestety, mimo najlepszych chęci nie byłem w stanie zrozumieć końcówki do końca...
No i teraz przechodzimy do obszaru, gdzie - niestety - dominuje wspomniane na wstępie g..., a zwie się ono Bezból. To dwie historyjki napisane i narysowane przez Filipa Myszkowskiego. Koszmarne, pseudo-zabawne rysunki, debilna fabuła i rynsztokowy, ociekający wulgaryzmami język. Przykład? Proszę bardzo: "Oto Żaneta, 21-letnia studentka kulturoznawstwa. Ch..wy kierunek, ale co robić? Na ASP się nie dostała, bo nie chciała ssać rektorowi i jej punktów zabrakło. Ch...j z tym". Cenzura moja. Nie mam pojęcia, kto ma być odbiorcą tego... czegoś? Menele spod sklepu monopolowego? Ludzie, dla których szczytem finezyjnego humoru jest pierdząca poduszka? Nie wiem tego, ale wiem jedno - Bezból to porażka całkowita, zaś używanie przez Autora wulgaryzmów dziwnie kojarzy mi się z młodą osobą, która nauczyła się pisać słowo na literę D i chce to wszem i wobec pokazać, bazgrząc je po ławkach w szkole i ścianach.
Ostatnią dłuższą pozycją jest Likwidator i literaci autorstwa (oczywiście) Ryszarda Dąbrowskiego. Nigdy nie zrozumiem, po co ktoś to wydaje? W każdym komiksie chodzi głównie o to, że tytułowy Likwidator zabija. Tym razem miało być śmiesznie i nasz Eko-walnięty bohater zabija ludzi piszących, z tej racji, że zużywają papier i przez to wycinane są lasy. Hmm... Pytanie tylko, czemu nie odstrzeli autorów komiksów, w tym i rysownika Likwidatora? Czyżby pan Dąbrowski rysował na folii? Mniejsza o to. Ja w każdym razie miłośnikiem tego typka nie będę, zaś zabijanie ludzi - okraszone zabawnymi komentarzami lub nie - nie jest dla mnie żadnym powodem do śmiechu. Takie coś to po prostu propagowanie bandytyzmu w imię wydumanej wojny o ekologiczny świat. Pierwszy album wieńczy jednostronnicówka Zygmunta Similaka o adekwatnym tytule The end.
Podsumowując: Apokalipsa cz. I składa się z opowieści mało oryginalnych, niezbyt ciekawych (miejscami - Myszkowski - wręcz debilnych), a do tego większość z nich narysowana jest w niemiły dla oka sposób. Dlatego odradzam ten zbiorek gniotów i naprawdę dziwi mnie, że takie coś wyszło pod szyldem "Strefa Komiksu".
Strefa Komiksu - 10 - Apokalipsa, cz. 1
Scenariusz: Rafał Bąkowicz, Patryk Cabała, Ryszard Dąbrowski, Paweł Gierczak, Karol "KRL" Kalinowski, Krzysztof Kałuszka, Filip Myszkowski, Zygmunt Similak, Krzysztof Wyrzykowski
Rysunek: Rafał Bąkowicz, Nikodem Cabała, Ryszard Dąbrowski, Paweł Gierczak, Karol "KRL" Kalinowski, Filip Myszkowski, Zygmunt Similak, Krzysztof Wyrzykowski, Mariusz Zawadzki
Okładka: Mariusz Gandzel
Wydawnictwo: Robert Zaręba
Rok wydania polskiego: 12/2008
Liczba stron: 84
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 22,90 zł
Sklep
Forum














