Lutowe Polecanki Komiksowe

Autor: CD Jack
27 marca 2008

Zapraszam do przeczytania pierwszego odcinka z cyklu Komiksowych Polecanek, w których będziemy starać się regularnie prezentować naszym czytelnikom zebrane opinie o najciekawszych komiksach wydanych w poprzednim miesiącu wyrażone przez kilka osób z branży. Dzięki temu będzie, mam nadzieję że interesująca, okazja do poznania gustów zaprzyjaźnionych z Gildią Komiksu twórców, wydawców, redaktorów i fanów. Mam również nadzieję, że opinie te będą przydatne chociażby przy podejmowaniu decyzji o zakupach.

Założeniem podstawowym Polecanek Komiksowych, przekazanym naszym gościom, było wybranie do trzech tytułów i napisanie około pięciu zdań na temat każdego. O ile te trzy tytuły udało się utrzymać o tyle ilość zdań na ich temat często się rozrastała. Nie żałuję jednak tego bo, jak to mawiał Kargul: "mądrego warto posłuchać"... i zapraszam do lektury.

Berlin - 1 - Miasto kamieni 
Poszukiwanie 
Snoopy - 5 - Była ciemna, burzliwa noc. Część 1 
Snoopy - 6 - Była ciemna, burzliwa noc. Część 2 
Lwy z Bagdadu 
 
Najgorsza kapela świata - Występ Pierwszy i Drugi 
Najgorsza kapela świata - Występ Pierwszy i Drugi 
Zostawiając powidok wibrującej czerni 
Zostawiając powidok wibrującej czerni 
Asteriks - 6 - Asteriks i Kleopatra 
Piekło, niebo 
Asteriks (seria granatowa) - 7 - Walka wodzów 
Usagi Yojimbo - 21 - Matka gór 
Kid Paddle - 10 - Ciemność, uwielbiam ciemność! 
Alicja - 2 - Po drugiej stronie lustra 
Witold Tkaczyk - wydawca i krytyk komiksu. Redagował i wydawał przez wiele lat legendarny magazyn "AQQ". Aktualnie prowadzi wydawnictwo Zin Zin Press.

Wobec tego, że moje zainteresowania od dłuższego czasu ogniskują się na tematyce historycznej w komiksie, czego wyrazem są albumy wydawane przez Zin Zin Press, stąd nikt nie powinien być zdziwiony, iż polecam uwadze czytelników poniższe dwa tytuły. Trzeci jest klasyką tak genialną, iż trudno go nie polecić.

Tak więc Berlin. Miasto kamieni Jasona Lutesa, to pozycja godna zainteresowania. Ascetyczna forma czarno-białego rysunku, dobra opowieść, przyjemny format i objętość albumu, to atuty tego wydania. Nie dziwię się, że Kultura Gniewu sięgnęła po tematykę historyczną - to wnioski z obserwacji jak dobrze przyjmuje się ona na krajowym rynku. Takie pozycje powinny jednak być wydawane w eleganckiej, twardej oprawie. Rozumiem jednak, iż podwyższony standard edycji jeszcze bardziej zwiększyłby i tak niemałą już cenę komiksu.

Druga pozycja to Poszukiwanie - oparte na kompilacji przeżyć żydowskich rodzin z Holandii w obliczu Holocaustu. Album ten, mimo wielu uproszczeń, wynikających z adresowania go do młodszego czytelnika, daje pewien ogólny obraz tamtej tragedii, będąc zarazem niejednokrotnie pierwszą informacją o czasach zagłady, z jaką styka się młody człowiek. Komiks przeznaczony jest za garnicą jako materiał uzupełniający do nauki historii. Są czynione starania, by podobny status osiągnął w Polsce. Wydaje się jednak, iż powinno się stworzyć w tym celu oryginalną komiksową opowieść opisującą losy polskich Żydów podczas okupacji.

I na koniec nie sposób nie polecić paskowych zbiorków z serii Snoopy. Rysunkowa i dialogowa maestria Charlesa M. Schulza niech wystarczą tu za uzasadnienie.

Szymon Holcman - publicysta i recenzent. Współtwórca sukcesu wydawniczego Kultury Gniewu.

Mogę wybrać tylko trzy tytuły? To strasznie mało!
Co świadczy tylko o tym, że nasz komiksowy rynek staje się coraz bogatszy i ciekawszy. Jeszcze do niedawna luty był miesiącem swoistego letargu wydawców, którzy czekali z premierami na marcowe WSK. W tym roku luty to miesiąc całkiem bogaty w komiksowe premiery warte polecenia.

Jeśli więc mam wymienić tylko trzy tytuły, to muszę dokonać poważnych samoograniczeń. Nie polecę więc kolejnych odsłon świetnych serii (choć 8 tom pasków z przygodami Calvina i Hobbesa jest po prostu genialny a niewiele ustępuje mu nowy album o Usagim) i nie polecę reedycji "Asterixa". Oczywiście nie polecę ich ponieważ one żadnej rekomendacji nie wymagają. Trzeba je nie tyle przeczytać, co po prostu mieć na półce i regularnie do nich wracać. Z oczywistych względów nie będę również polecał komiksów z kultury gniewu.

Chciałbym natomiast zwrócić uwagę na trzy wyjątkowe komiksy, które nie powinny zostać niezauważone:

- Lwy z Bagdadu - świetnie opowiedziana i narysowana historia tytułowych zwierząt, które uciekają z zoo w tytułowym mieście po tym, jak zostało one zbombardowane przez amerykańską armię. To przykład idealnego komiksu środka. Jego warstwa graficzna nie podejdzie tylko zawodowym malkontentom i pieniaczom a treść zadowoli zarówno tych, którzy szukają w komiksie bezpretensjonalnej rozrywki na poziomie, jak i tych, którzy do pełni szczęścia potrzebują wielopiętrowych metafor oraz alegorii. Miłośnicy humanistycznych przesłań również będą ukontentowani. Chociaż może jednak nie? Jak pokazały opinie na forach i blogach interpretacje tego komiksu mogą się znacząco różnić. Dla mnie to jeden z jego głównych atutów.
Tak się złożyło, że Lwy z Bagdadu to pierwsze zetknięcie polskiego czytelnika ze scenarzystą Brianem K. Vaughanem. I jest to świetna wizytówka tego wielokrotnie nagradzanego twórcy, który już seriami Y: The Last Man, czy Ex Machina udowodnił, że należy do pierwszej ligi autorów mainstreamowego komiksu. Ta pierwsza seria podobno już niedługo w Polsce, mam nadzieję, że po drugą również sięgnie jakiś wydawca.

- Najgorsza kapela świata. Występ pierwszy i drugi - jeszcze miesiąc temu portugalski komiksiarz Jose Carlos Fernandez był twórcą znanym tylko nielicznym i bardzo wtajemniczonym. Dziś wygląda na to, że stał się w Polsce jedną z gwiazd europejskiego komiksu, której kolejny komiks będzie bardzo przez czytelników wyczekiwany. Czy słusznie? Zdecydowanie tak (chociaż zaznaczam, że to moja subiektywna opinia, bo znam takich którzy rzucili Najgorszą kapelę... w kąt po 30 stronach krzycząc, że to potwornie pretensjonalne). Fernandez swoim dziełem Ameryki nie odkrywa, ale udaje mu się bardzo zgrabnie wykorzystać i połączyć wszystkie wyznaczniki, wydawałoby się do cna ogranej, strategii zwanej postmodernizmem. I tak: wielka narracja się skończyła, więc budujemy naszą opowieść z krótkich segmentów, które łączymy atmosferą, bohaterami, miejscami, itp.; bierzemy rozmaite elementy z naszych ulubionych powieści, komiksów, utworów muzycznych, filmów i wrzucamy do jednego worka intensywnie nim potem potrząsając. Nie ma bata, żeby w efekcie tego działania nie pojawiły się rozmaite tropy i nawiązania do materiału pierwotnego a w dodatku wielce pożądana intertekstualność; skutkiem ubocznym tego procesu będzie zarówno gra z odbiorcą, nazywana potocznie mruganiem do niego okiem, jak i eklektyzm; dla pełnej jasności dodajmy jeszcze pastiszowo-humorystyczny charakter dzieła połączony z nostalgiczną i melancholijną atmosferą. I już. Brzmi prosto, ale potrzeba twórcy z naprawdę wyjątkowym spojrzeniem na świat, potrafiącym zdobyć się na niebanalną refleksję, żeby z powyższych elementów stworzyć coś, co nie będzie grafomańską i bezwartościową kalką kalki z kalki. Jak już wspomniałem, Fernandezowi się udaje. Ja już czekam na kolejny występ ekscentryków z najgorszej kapeli świata a w międzyczasie na pewno wrócę do tych kilkudziesięciu zabawnych i intrygujących miniatur, które już w Polsce zagrali.

- Zostawiając powidok wibrującej czerni - kiedy ponad rok temu Daniel Chmielewski przysłał do kultury gniewu pierwszą, jeszcze nieskończoną, wersję swojego komiksu z dołączoną do niej odautorską eksplikacją, nie do końca wiedziałem, co o tym projekcie myśleć. Wiedziałem natomiast, że mam do czynienia z twórcą oryginalnym i świadomym tego, co chce powiedzieć. Zaintrygowany poprosiłem by dokończył album, bo to co zaprezentował jest wystarczająco ciekawe, by rozmawiać o publikacji całości (nie mówiąc o tym, że mieściło się w tych 10% propozycji, które dostajemy i chcemy się nad nimi zastanowić. Pozostałe 90% rzeczy, które przesyłają ludzie do wydawnictw to niekwestionowany chłam). Po ponad pół roku otrzymałem skończony komiks. Dopisany epilog sprawiał, że przeczytana przeze mnie wcześniej część - składająca się z jednoplanszowych, dowcipnych i refleksyjnych historii o naturze ludzkiej i świata - robiła się jeszcze lepsza. Miałem przed sobą wyjątkowy i osobisty esej w formie komiksu, konsekwentny, ciekawie skonstruowany, a na naszym podwórku wyjątkowy. Dlaczego więc Powidok... nie ukazał się w kulturze gniewu? Bo demokracja nie jest najdoskonalszym z systemów. Jarek i Paweł nie byli przekonani do tego tytułu, a mi się w żaden sposób nie udało ich przekonać. Przegrałem 2:1. Ale bardzo się cieszę, że komiks Daniela spodobał się Timofowi i ten postanowił go wydać w swoim wydawnictwie. Dzięki temu czytelnicy mają szansę poznać jeden z najciekawszych polskich debiutów komiksowych ostatnich lat. Dla mnie to obok Blakiego, Paproszków i 10 bolesnych operacji najlepszy komiks w katalogu Timofa i cichych wspólników. I w tym katalogu jeden z nielicznych polskich (obok tych wymienionych wyżej), które mają coś ciekawego do powiedzenia. Coś szczerego, autentycznego z czym nie muszę się zawsze zgadzać, ale z czym warto podyskutować. Bo gdyby nasza blogo i forumosfera była trochę bardziej dojrzała, to o tym komiksie długo i ciekawie rozmawianoby używając argumentów zamiast inwektyw. Jeśli talent Daniela będzie się rozwijał tak szybko, jak on sam mówi, to już za chwilę pojawi się kolejny jego komiks. Jeszcze lepszy od Powidoku....

Paweł "Szaweł" Płóciennik - rysownik i scenarzysta komiksów, ostatnio również wydawca i redaktor naczelny magazinu "Hardkorporacja".

- Asteriks i Kleopatra - Co tu dużo mówić (pisać) - klasyka. Asteriksy posiadam wszystkie i dażę tę serię wielkim sentymentem. Komiks dzieciństwa. Szczeniackie początki wertowania komiksów. Historia o Kleopatrze - gruby klasyk. Szkoda tylko, że bez ramki (jak to miało miejsce w serii 'białej') oznaczonej tekstem: "Do narysowania komiksu zużyto 14 litrów tuszu chińskiego, 30 pędzelków, 16 ołówków z miękkim wkładem...". Piękne.

- Piekło, Niebo autorstwa Arne Bellstorf - Mistrzowskie kadrowanie. Odjazdy, zbliżenia, cięcia jak w zawodowym filmie. Graficznie łagodnie, w sam raz do luźnej opowieści traktującej jednak o poważnym temacie. Odrzucenie, zdrada, rozstanie - wszystkiego tego doświadcza główny bohater. Komiks opowiada o prostym życiu, wielce zobojętniałego na to życie chłopaka. Bądź co bądź trochę dziwnego gościa...

- Asteriks: Walka wodzów - W tym albumie pada w gruzy mit o 'wszechwiedzącym' i 'wszechogarniającym wszystko' Panoramiksie (druidzie osady Galów). Panoramiks dostaje menhirem w baniak i wszystko staje się jasne... Pano łapie jazdę jakich mało! Gdy miałem te 7 lat, dla mnie to był szok. Do tego jeszcze pech akurat chciał, że wódz sąsiedniego plemienia rzuca wyzwanie Aspanoramiksowi (ten to z kolei wodzu osady Galów). Przełomowy album, bez dwóch zdań. Poznajcie drugą naturę statecznego druida.

Piotr Kasiński - scenarzysta komiksów i od wielu lat współorganizator Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi.

Stan Sakai - Usagi Yojimbo: Matka Gór.
To jedna z moich ulubionych serii komiksowych i jak do tej pory nie zawiodłem się na niej. Dwudziesty pierwszy tom przygód Usagiego przynosi kilka zazębiających się wątków. Zresztą - jak zwykle. Świetnie opowiedziana, pełna emocji historia rywalizacji dwóch kobiet jest przyczynkiem do pokazania życia codziennego, obyczajów i historii Japonii. Po stronie jednej z bohaterek, starej znajomej, staje Usagi, przez co pakuje się w duże tarapaty. Możemy też śledzić losy młodego Motokazu, a dzięki nim poznawać reguły rządzące światem samurajów. Narracja iście mistrzowska, z reminescencjami i zaskakującymi rozwiązaniami w prowadzeniu akcji (choć chwyty nienowe, to i tak zaskakują). W skrócie rzecz ujmując - Usagiego będę polecał zawsze.

Midam - Kid Paddle: Ciemność, uwielbiam ciemność.
To miłość od pierwszego wejrzenia. Tak moja, jak i 7,5-letniego Kuby, syna mego. Już to, że Kid łączy na wspólnej lekturze różne pokolenia, moim zdaniem dobrze o nim świadczy. Zawadiacka kreska, zdecydowane kolory i co najważniejsze - śmieszne historie. W sumie szósty już wydany u nas album o małoletnim miłośników gier komputerowych trzyma poziom i robi to, po co został stworzony - bawi od pierwszej do ostatniej strony. Cieszy, że Egmont kontynuuje serię; smuci, że wieści o kontynuacji tej kontynuacji nie są najlepsze. A przecież powstała już seria poboczna "Game Over" dziejąca się w świecie gier pełnych Blorków, już bez obecności Kida. Pewnie się nie doczekamy. Więc cieszmy się tym co mamy!

Szyłak & Gach - Alicja: Po drugiej stronie lustra.
Jeden z najlepszych komiksów Jerzego Szyłaka. Już pierwsza Alicja mocno przypadła mi do gustu. Druga jeszcze mocniej. Ciekawa, wciągająca fabuła, powodująca, że jak najszybciej chce się przeczytać komiks, żeby zobaczyć jak się kończy. Patent z niewłaściwą stroną lustra na początku komiksu - pierwsza klasa. W lekturze bardzo pomagają dobre rysunki i świetna kolorystyka. Jak na razie to czołówka w kategorii "komiks polski 2008" po pierwszych dwóch miesiącach.



blog comments powered by Disqus