"Zrezygnowałem z szefostwa w holenderskim Tintinie przez pociągi" - wywiad z Marvano

Autor: Maciej Szatko
23 października 2016

Zestawem znamienitych gości, którzy zjechali na 27 edycję Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi możnaby obdzielić kilka edycji tej imprezy. Z Belgii, z okazji premiery nowego wydania komiksu Wieczna Wolność dotarł Mark Van Oppen, znany pod psudonimem Marvano. Oto o czym udało nam się z nim porozmawiać.  
 

 

Maciej Szatko: Temat wojenny zdaje się być cały czas obecny w twojej twórczości, miałeś przy okazji wizyty w Polsce możliwość zwiedzić obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. Jaki jest Twój stosunek do problemu wojny? Czy widzisz różnicę między np. II wojną światową, a wojną w Wietnamie?

Marvano: Tak, to prawda – zwiedziłem Auschwitz już po raz drugi, natomiast dla mojej córki, która była tam poraz pierwszy, było to niezwykle wstrząsające doświadczenie. Kiedy zobaczyła na własne oczy prywatne rzeczy więźniów, ich bagaże, a nawet tak intymne rzeczy jak włosy, nie była w stanie opanować łez. Nikt nie lubi wojen, choć może i są ludzie, którzy się lubują w konfliktach zbrojnych, ale ja do nich nie należę. Jak jednak zauważyłeś, są różnice między nimi, mnie jednak nie interesuje aspekt militarny, a wpływ wojny na cywilizację i człowieka w szczególności. Cały obecny świat, w którym żyjemy, w 90-95% uformowany został przez dwie okrutne wojny światowe. Bardziej chcę zrozumieć ten obecny świat, niż tamte wojny. Bardzo niewiele dzieli moje zainteresowanie historią od mojej miłości do science-fiction, bo w obu przypadkach mały detal potrafi całkowicie odmienić dalsze losy świata i często pojawia się pytanie "Co by było, gdyby...".

MS: Wiadomo, że z Joe Haldemanem wiąże Cię szczególna relacja, zrobiliście wspólnie zarówno Wieczną Wojnę, jak i Wieczną Wolność oraz Dallas Barra. Berlin zrobiłeś jednak już sam – ile czasu zajęło Ci stworzenie scenariusza do niego? Czy po samodzielnej pracy nad tytułem bardziej docenia się współpracę z osobą odpowiedzialną za stworzenie historii, którą potem się ilustruje?

M: Zawsze sam pracowałem nad scenariuszem. Nawet w przypadku powieści Joe'go on był tylko ich autorem, całą adaptację na potrzeby komiksu wykonałem ja. Jedyną różnicą w przypadku Berlina i Grand Prix jest to, że nie musiałem z nikim dzielić się tantiemami (śmiech). Niestety ten aspekt jest ważny w czasach gdy wydawca – zaznaczam, że nie mam tutaj na myśli Egmontu, ale mojego wydawcę we Francji – nie chce za nic płacić. Tak więc Joe nigdy nie pracował nad scenariuszem Wiecznej Wojny i Wiecznej Wolności, podobnie było zresztą z Dallas Barrem, który powstał na podstawie jego powieści Buying time, ale różni się od niej diametralnie. W powieści profesor Stileman jest martwy, stwierdziłem jednak, że muszę go mieć żywego, żeby przedstawić wiarygodnie jego relacje z Dallasem. Ożywiłem go zatem. Tak więc komiks zawiera pewne elementy powieści, ale jako seria im dalej w las, tym jest ich mniej, nie mówiąc już o zakończeniu.

MS: Wieczna Wojna ma w Polsce aktualnie trzecie wydanie, za każdym razem ukazywała się w innej formie. Czy pamiętasz w jakich okolicznościach wyszedł ten tytuł poraz pierwszy w magazynie "Komiks-Fantastyka" 25 lat temu?

M: Jestem z tego pierwszego polskiego wydania do dzisiaj bardzo dumny, miało ono w końcu kilkaset tysięcy egzemplarzy nakładu. Wydaje mi się, że mój obecny wydawca Tomasz Kołodziejczak z Egmontu już wtedy miał coś z nim wspólnego... Nie pamiętam nawet czy otrzymałem za nie wówczas jakieś wynagrodzenie, być może była to jakaś symboliczna kwota. Bardzo podobają mi się okładki części drugiej i trzeciej, choć nie są one mojego autorstwa, rozumiem jednak, że to dlatego, że w albumie znajdowały się także komiksy innych autorów (nie znajdowały się – przyp. MS).

MS: A jak narodził się pomysł na Wieczną wolność i co sądzisz o tym albumie z perspektywy czasu?

M: Do dzisiaj wolę Wieczną wolność od Wiecznej wojny. Jest ona dla mnie dużo lepsza pod względem graficznym. Od początku chciałem, żeby był to samodzielny tytuł, żeby jego lektura nie wymagała wcześniejszej znajomości Wiecznej wojny. Z tego też powodu pierwsza część Wiecznej wolności jest ponownie opowiedzianą historią z tamtego albumu, ale z innego punktu widzenia – oczami nie Mandelli, a Marygay Potter. Lubię te wszystkie dziwne filozoficzno-religijne rozważania. Dzięki niej widzę też wszystkie błędy jakie popełniłem w przypadku Wiecznej wojny. Oczywiście w Wiecznej wolności także jest ich sporo, ale jednak mimo wszystko mniej, niż w tym pierwszym tytule (śmiech).

MS: W jaki sposób zostałeś redaktorem naczelnym holenderskiej wersji magazynu "Tintin" ("Kuifje"), jak długo pracowałeś w tym wydawnictwie i w jaki sposób współpraca została zakończona?

M: Praca dla magazynu "Kuifje" trwała w moim przypadku około trzech lat, zajmowałem tam stanowisko redaktora naczelnego. Pismo samo w sobie było francuskie i większość publikowanych w nim komiksów pochodziło z tego kraju. Drukowaliśmy w nim zaledwie kilka holenderskich tytułów, ale praca głównie polegała na tłumaczeniu komiksów francuskich i to we Francji zapadały decyzje co i kiedy będzie publikowane. Miałem pewien wpływ na ekonomię tego tytułu, ale nie na jego merytoryczną zawartość. Od czasu do czasu moje sugestie były akceptowane, ale zdarzało się to rzadko, bo z reguły były one zupełnie odmienne od tych z centrali. Często nie zgadzałem się z polityką firmy, widziałem, że to zmierza w złym kierunku, ale nie mogłem nic z tym zrobić. Powodów mojej rezygnacji było kilka, m.in. pojawiły się na horyzoncie nowe wyzwania, ale jednym z nich było też to, że dojeżdżałem każdego dnia do pracy do Brukseli pociągiem około 40-50 kilometrów z Antwerpii, co samo w sobie może i nie było jakoś szczególnie uciążliwe, ale bardzo często miały miejsce np. strajki kolejarzy. W Belgii jest też niestety tak, że gdy jest gorąco lub zimno, to tory mają tendencję do odkształcania się. Nie do wiary, że w tym kraju kiedy temperatura powietrza osiaga zaledwie 25 stopni Celsjusza, lub spada w zimie do -5, to cała Belgia jest praktycznie sparaliżowana. Byłem więc bardzo szczęśliwy, kiedy nie musiałem już wreszcie dojeżdżać codziennie do Brukseli.

Wieczna wolność - Wyd. zbiorcze

Scenariusz: Joe Haldeman
Rysunek: Marvano
Tłumaczenie: Bartek Chaciński
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 10/2016
Tytuł oryginalny: Libre a jamais
Wydawca oryginalny: Dargaud
Liczba stron: 168
Format: 215x290 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328118461
Wydanie: I
Cena z okładki: 99,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus