Mike Mignola

Autor: Łukasz Chmielewski
Ur.: 16 września 1960 , Berkley / Kalifornia / USA
zdjęcie

(tekst został napisany i zamieszczony w magazynie komiksowym "Produkt" w 2000 roku więc mogą się trafić pewne nieścisłości związane z późniejszym wydaniem Hellboya przez Egmont)

Mike Mignola znany jest polskim komiksomaniakom właściwie z dwóch okładek: Lobo - Nieamerykańscy gladiatorzy, Batman #9/97 oraz oszałamiającej historii pt. Sanctum (Batman 12/94). Tylko tyle, wystarczająco jednak aby poznać geniusza sztuki komiksowej. Mignola wykreował również takie dziełka jak np. Wolverine -  Jungle Adventure, rysunkową adaptację Bram Stroker"s Dracula Coppoli czy Batman - Gotham by gaslight. Właśnie historie z moim ulubionym Mrocznym Rycerzem stały się materiałem ćwiczebnym do opus magnum czyli Hellboya. Tak właśnie Mignola, rysujący dla innych scenarzystów rozwijał oryginalny mroczny klimat historii przesyconych mistyką i zainspirowanych twórczością Howarda Philipa Lovercrafta. W Sanctum (scenariusz Dana Rasplera) pojawia się mroczna potęga nasuwająca na myśl lovecraftowy wątek Starych Bogów oraz nastrój charakterystyczny dla opowiadań pisarza z Prowidence. Była to jednak tylko przygrywka.

W 1993 narodził się Hellboy - muskularna istota o czerwonym zabarwieniu skóry z czymś na kształt spiłowanych rogów i przedramieniem z dziwnego materiału. Mignola wykreował tą postać jako bohatera shortów nie wyjaśniając ani skąd postać ta się wzięła, ani kim właściwie jest. Czerwonoskóry demon zaistniał na kartach komiksu jako agent Biura Paranormalnych Badań i Obrony, zajmujący się rozwiązywaniem paranormalnych zagadek z dużym ładunkiem grozy wymieszanej z totalnie pokręconym poczuciem humoru. Rysownik traktował swój pomysł jako dobrą zabawę, dorzucając do tygla okultystyczną działalność nazistów oraz interwencje bóstw egipskich - wszystko to w charakterystycznych dla shortów uproszczeniach.

Być może Hellboy funkcjonowałby w świecie komiksowym jako trzeciorzędny superbohater, gdyby na widnokręgu nie pojawiła się inna komiksowa znakomitość - John Byrne (twórca Superman - Man of Steel; Spiderman: Chapter one). Byrne wykonał to co należało - przyjrzał się wymyślonej przez Mignolę postaci, pomyślał i skonstruował historię, która rzuca na kolana. Dowiadujemy się z niej, że demon został ściągnięty do naszego świata z bliżej nieokreślonego innego wymiaru. Ściągnęli go naziści w 1944 roku, ale w wyniku błędu tajemnicza istota trafiła w ręce Anglosasów, którzy postanowili wykorzystać go do swoich celów. Niemieccy okultyści zaangażowani w Projekt Ragnarook okazali się jednak marionetkami w rękach Rasputina (tego samego, który w 1916 rzekomo opuścił ziemski padół), gorliwego wyznawcy heroldów Chaosu, tzw. Starych Bogów (hołd dla Lovecrafta). Uwięzione kosmiczne zło próbuje się wydostać, aby zniszczyć wszelki porządek we wszechświecie, Rasputin ma zaś to umożliwić. W tym celu szalony mnich chce wykorzystać Hellboya... Wszystko to i jeszcze więcej zawiera w sobie historia Hellboy - Seed of destruction (Nasienie zniszczenia).

Ponieważ album nie dał odpowiedzi na zasadnicze pytania (np. czym tak naprawdę jest ręka bohatera stworzona z enigmatycznego materiału?), wiadome stało się że rzecz będzie kontynuowana. Zwłaszcza gdy do skarbca Dark Horse spłynęły sympatyczne sumy pieniędzy. Bohater wraz z innymi agentami Biura Paranormalnych Badań pojawił się w kolejnych epizodach, rozwiązując kolejne mroczne zagadki; napotykając wampira w Rumunii, wilkołaki, mroczne bóstwa itd.

Krótsze historie zebrano i wydano jako Hellboy Chained coffin & others; natomiast Wake the devil to opowieść o kolejnym starciu naszego ulubionego demona z Rasputinem. Najnowszym dziełem Mignoli w tej tematyce jest Hellboy: Box of evil. Radosne przypadki z żywota bohatera zawarto też w publikacji C. Golden pt. Hellboy The Lost Army z ilustracjami niepowtarzalnego Mike'a - dzieło dotyczy zaginięcia w 525 p.n.e. 50000 oddziału perskiej armii i reperkusji tegoż wydarzenia w końcu II tysiąclecia naszej ery.

Jakby tego było mało, Mignola postanowił wykorzystać modę na crossovery. Doprowadził do spotkania bohatera z uroczą acz tajemniczą kobietą o imieniu Ghost oraz co szczególnie raduje moje serce z samym... Mrocznym Rycerzem. Do tego epokowego mitingu doszło w historii Hellboy/Batman/Starman (scenariusz autorstwa Jamesa Robinsona). Trzej panowie walczą przeciwko nazistom i Jokerowi - niestety historia jest przykrótka i daje się odczuć, że w sumie niezły scenarzysta jakim jest Robinson tym razem skrewił, nie wykorzystując w pełni swoich możliwości. Szkoda. Choć Mignola jak zwykle jest "de beściak".

Komiks Mignoli jest znakomitym wymieszaniem tradycyjnych  opowieści o superbohaterach z nastrojowym klimatem horrorów (Lovecrafta i jego naśladowców - jeden z nich twórca genialnej Psychozy Robert Bloch napisał nawet wprowadzenie do Seed of destruction). Świat Hellboya to przed wszystkim cmentarze, opuszczone zamczyska chylące się ku ruinie, nawiedzone domy i trujący bluszcz oplatający co się da. Kto kocha takie klimaty, wie o co mi chodzi - gdyby komiksy posiadały ścieżkę dźwiękową nieziemska muza Dead Can Dance byłaby idealna do dzieła Mignoli.

Mike posiada tak charakterystyczny styl, że jakakolwiek próba naśladowania go z góry ujawnia źródło inspiracji. Kreska Mignoli jest umowna, kreująca komiksowy realizm. Artysta pozbawia kadry zbędnych szczegółów, stawiając przed wszystkim na nastrojowe barwy, cienie i nasycenie symboliką. Uproszczenie stylu nie jest jednak zarzutem - Mignola dzięki temu kreuje niepowtarzalny, mroczny klimat. Jeżeli z rysunku ma emanować czyste zło, to tak się dzieje.

Mignola prowadzi narrację często przedkładając grafikę nad tekst (podobnie czyni Andreas w Rorku, również inspirowany twórczością Lovecrafta) co zdecydowanie podwyższa realizm historii (vide: debilizm X-men gdzie bohaterowie prowadzą konwersację podczas walki). W tekst odautorski wplata fragmenty raportów czy wspomnień, nadając interesujący posmak rzeczywistych wydarzeń. Hellboy jest niewątpliwie opowieścią o super-herosie, ale bardzo oryginalną. Bohater, którego istnienie jest zagrożeniem dla świata staje się jednocześnie nadzieją na jego ocalenie. Istota z innego świata, demon a jednak bardziej ludzki niż większość z nas. Zagubiony, niepewny własnej tożsamości - potrafi przeciwstawiać się potędze zła, która chce go wykorzystać. Hellboy szuka własnego miejsca na tym świecie i pewnie kiedyś je odnajdzie. A wszystko to w interesującej kompilacji historii "retro" wprost z epoki wiktoriańskiej i nowoczesnych metod narracji komiksowej. Niemożliwie? A jednak. Polecam.


Bibliografia:

Komiksy:




blog comments powered by Disqus