Wywiad z Grzegorzem Rosińskim - "Thorgal, a nie Thorgal"


Grzegorz Rosiński, grafik, ilustrator, rysownik komiksowy, współtwórca m.in serii o przygodach kapitana Żbika, autor komiksów w magazynie "Relax". Od 1982 r. przebywa za granicą, obecnie mieszka w Szwajcarii. W 1976 r. narysował pierwszy album o przygodach wikinga Thorgala, do scenariusza Jeana van Hamme'a. Seria odniosła olbrzymi sukces w Europie, do dziś ukazało się 25 albumów. Powstała muzyka inspirowana tą serią, trwają prace nad filmem animowanym z przygodami Thorgala. W 1993 r. ukazał się pierwszy (z czterech) album z zamkniętego cyklu Skarga utraconych ziem, do scenariusza Jeana Dufaux. Na początku października miał swą polską premierę, a Rosiński gościł na łódzkim festiwalu komiksu oraz spotkał się z czytelnikami w Empikach w Warszawie, Gdańsku i Wrocławiu.

Komiksowe przygody Thorgala tak się w Polsce dobrze przyjęły, iż oprócz nowych albumów pojawiają się historie już u nas wcześniej publikowane. Ale, co istotniejsze, Egmont Polska wydaje nową serię Skargę utraconych ziem. Chcę zapytaś o kulisy jej powstania.
Pierwszy album ukazał się we Francji w 1993 r. Do jego powstania doszło przede wszystkim z mojej chęci robienia historii zamkniętych. Zawsze pragnę się rozwinąć, poszukać nowych technik, działać trochę inaczej, z kimś innym, i mieć coś w rodzaju drobnej "przygody pozamałżeńskiej". Bo Thorgal jest jak małżeństwo i przedstawia małżeństwo Aegirssonów. Traf chciał, że dowiedziano się, iż mam małe okienko na pojedyńczy komiks. Zaczęły się sypaś propozycje. Przyszła między innymi ta historia od znanego scenarzysty, ale bez podanego nazwiska. Fabuła spodobała mi się. Myślałem, że spróbuję tak jakoś: Thorgal, a nie Thorgal. Potem okazało się, że to mój kumpel, właśnie Jean Dufaux jest autorem scenariusza. Bardzo wyraźnie zapewniano mnie, że na pewno powstanie jeden album. Kiedy pracowałem nad Szninklem, musiałem przerwać rysowanie, by zrobić kolejny album o Thorgalu. To są samobójcze działania, żeby przerywać, gubić wątek, rytm. To niebezpieczeństwa zawodu. Tak się właśnie stało. Z przyczyn technicznych podzieliliśmy więc nowy album na dwie części. To był, będę nieskromny, sukces. Potem pojawiły się naciski czytelników, wydawców, księgarzy, żeby kontynuowaś ten komiks. Tak powstały dalsze dwie części. Serii towarzyszyło motto: "Miłość mieszka w sercu zła". Dufaux je wykorzystał i odwrócił - "Zło mieszka w sercu miłości". Wokół nich rozwiązał całą historię. Dwie następne części zostały również znakomicie przyjęte. Już mówiło się o nowej serii, pisała o tym prasa. Więc wszędzie powtarzałem, że to pomyłka, chochlik drukarski, choć mówiłem też, że jak chcą to niech robią ciąg dalszy z kimś innym.

Czyli są plany kontynuacji?
Są. Powiedziałem żeby kontynuowali, po prostu dlatego, że uważam, iż autor nie ma prawa nic blokować. Jeśli czytelników są tysiące i chcą kontynuacji, wtedy autor nie może powiedzieś: ja nie będę tego robił dalej, bo mi się nie chce, albo: nie, bo to wyłącznie moja własność, ja stworzyłem bohaterów, nikt inny mi nie będzie tego robił. Uważam, że jako autorzy powinniśmy byś skromniejsi i nie robiś takich fumów. Jeśli ktoś ma ochotę to niech sobie dalej tworzy. Wszystko gwoli radości czytelnika.

Thorgal jest klasyką i jakością samą w sobie, natomiast patrząc na kadry w serii Skarga utraconych ziem, kojarzą mi się one z dawnymi pana historiami rysowanymi w Polsce o Piastach, królu Popielu, królewnie Wandzie.
Nie... To nie ma nic wspólnego. Tylko tyle, że autor był ten sam. To są moje "grzechy dzieciństwa". Może bardziej w Sioban są zamki, są rycerze. W Piaście jest też coś podobnego, bo akcja dzieje się w kręgach dworskich. Natomiast Thorgal dzieje się z reguły na łonie natury, w jakichś kurnikach, drewnianych chatach, tam gdzie sobie siedzą wikingowie. To bardzo prosta, ludowa, wioskowa historia, które ja uwielbiam. W takim świecie dobrze się czuję, trochę jak nasi autorzy młodopolscy, którzy uwielbiali tematy wsi.

Powiedziałem, że wychodzą obecnie trzy komiksy: Arachnea, Strażniczka Kluczy i Sioban. Pan się staje głównym polskim autorem komiksu. Prawie że monopolizuje pan rynek. Jak się pan w tej roli czuje?
No wie pan, przez tyle lat mnie nie było, bo polscy autorzy się na mnie poobrażali. Zaczęły się podnosiś hałasy, że ja monopolizuje rynek w Polsce. Dlatego przez tyle lat nie było moich komiksów. Dałem spokój. Było mi przykro. To był dla mnie bardzo ciężki okres, bo jakby nie powiedzieć, dostałem kopa od moich byłych przyjaciół.

Ale teraz i czytelnicy i wydawcy domagają się więcej komiksów.
To znaczy tylko jedno, że stajemy się krajem europejskim. Mało tego, stajemy się krajem raczej w kręgu kultury romańskiej, a nie germańskiej. Zawsze przerzucaliśmy mosty w kierunku Francji i tamtych rejonów.

Kiedyś rozmawialiśmy na temat planowanego przez pana westernu. Proszę powiedzieś na jakim etapie jest ten komiks?
Otóż właśnie siedzę nad nim, dłubię, bawię się. Chcę zrobiś w taki sposób w jaki jeszcze nikt nie robił westernu. To znaczy w sposób osobisty. Idę innym tropem, nawet być może nieprawdziwym, ale to będzie mój punkt widzenia.

A kto napisał historię?
Jean van Hamme, oczywiście. Zgadaliśmy się kiedyś, że to także było jego marzenie z dzieciństwa, aby stworzyć western. Scenariusz jest moim zdaniem znakomity.

Ukazała się płyta z muzyką inspirowaną serią o Thorgalu.
Tak, jest i przesuwa się do przodu na liście przebojów. To przyjaciel mojej córki, Belg, skomponował muzykę z aranżacją francuskiej grupy Deep Forest. Catherine Lara też współdziałała na tej płycie. Muzyka jest bardzo piękna, bardzo w klimacie Thorgala. Można sobie posłuchaś nawet kawałków na stronie internetowej.

Wydawnictwo Siedmioróg zwracało się do pana w sprawie wznowienia kilku odcinków serii z kapitanem Żbikiem. Nic z tego nie wyszło. Czy padły też inne propozycje?
Znakomity pomysł. Tak, Żbik... świetny pomysł, tylko nie ma sensu odgrzewaś tego co było. W końcu to początki. Nie należałoby tego teraz wydawać w tej samej formie, jako powrót kapitana Żbika. Raczej powinny ukazaś się przygody syna kapitana Żbika.

A wracając jeszcze do Thorgala. Czy powstaje już nowa część?
Ostatni był XXV, czyli Błękitna zaraza. Teraz pracuję nad westernem. Miałem, niestety, bardzo dramatyczną sytuację rodzinną, związaną z chorobą. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło, ale przez parę miesięcy nie mogłem pracowaś. No a teraz galopuję i myślę, że wszystko będzie w porządku. To znaczy, że Western wyjdzie gdzieś w marcu, a w końcu przyszłego roku na pewno ukaże się nowy Thorgal.

Czyli w 2001...
Cóż, wcześniej się nie da...

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmowę z Grzegorzem Rosińskim przeprowadził Witek Tkaczyk. Rozmowa została autoryzowana.

AQQ - 21 - (3/2000)

Wydawnictwo: Zin Zin Press
Rok wydania polskiego: 10/2000
Liczba stron: 64
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: EMPIK, własna
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus