Wywiad z Jakubem Mazerantem - "Galeria Popkultury #1: Komiksowe E-wolucje "

Autor: Anna Thol
13 kwietnia 2010

Pionierski projekt komiksowy "Pieces" dobiegł końca 21 marca, o godzinie 23:00 czasu polskiego. Artyści z siedemnastu krajów, pięciu kontynentów, stworzyli wspólnie 31 stron nieprzewidywalnej i szalonej historii. Dlaczego szalonej? Bo każdy z nich miał do dyspozycji tylko jeden kadr. Specjalnie dla "QFantu", o atmosferze pracy w wybuchowej mieszance technik i konfrontacjach twórczych, opowiadał pomysłodawca projektu - Jakub Mazerant...

Bartłomiej Gaweł
- kadr 40 - strona 14

Anna Thol: Cztery lata temu, kiedy zaprezentowano pierwszą planszę "Pieces", Jerzy Szyłak na łamach Alei Komiksu wypowiadał się o inicjatywie z dystansem: "Grupa inicjatywna zaprasza bowiem do współpracy wszystkich. Oznacza to, że kolejny kadr może narysować każdy, nawet siedmiolatek. Może się zdarzyć, że odzew ze strony sprawnych warsztatowo i mających ciekawe pomysły rysowników będzie nikły, odezwą się natomiast rzesze początkujących komiksiarzy radośnie gryzmolących byle co i byle jak." Czy organizując akcję, podzielałeś jego obawy?

Jakub Mazerant: Cztery lata temu...?! Jak ten czas leci!

Pamiętam dokładnie ten wpis. Był  to jeden z pierwszych komentarzy osób ze "środowiska komiksowego".

Według wstępnych założeń,  "Pieces" miał być projektem wewnętrznym Galerii IllustrateYourself.com. Zapraszani mieli być do niego artyści, posiadający portfolia w IY. Chcieliśmy stworzyć swego rodzaju płaszczyznę do twórczego dialogu między artystami. Z biegiem czasu, dostawaliśmy jednak coraz więcej zgłoszeń z zewnątrz.

W chwili uruchomienia projektu, miałem już trzyletnie doświadczenie w prowadzeniu Galerii IY. To, co wyróżnia ją spośród podobnych miejsc w sieci, to selekcja w doborze nowych członków oraz prezentowanych prac. Nie obawiałem się więc, że "Pieces" nie będzie trzymać wysokiego poziomu graficznego. W jego przypadku również postawiliśmy na selekcję lub zapraszanie kolejnych uczestników - co redukowało nieprzyjemne niespodzianki do minimum...

Jakub Mazerant - kadr 1 - strona 1
Jakub Mazerant
- kadr 1 - strona 1

AT: "Pieces" to nie tylko zabawa, to także eksperyment społeczny. Blisko setka grafików; ludzie, którzy wyrośli w różnych kulturach, osoby o zróżnicowanych umiejętnościach, zawodach, zainteresowaniach i poglądach, posiadające odmienne maniery artystyczne... Czy to, siłą rzeczy, nie wymykało się spod kontroli?

JM: Jak wspomniałem, od początku chodziło o wielki eksperyment. Liczyłem się z tym, że może nie być lekko i sam pomysł może nie spotkać się z pozytywnym odbiorem części "konserwatywnego" środowiska komiksowego. Do udziału zapraszani byli bowiem nie tylko komiksiarze, ale również osoby nie mające nic wspólnego z taką formą ekspresji. Dla wielu była to pierwsza przygoda z historiami obrazkowymi.

Kolejnym wyzwaniem był międzynarodowy charakter projektu. W "Pieces" wzięli udział artyści z 17 krajów, 5 kontynentów.

Ostateczne 31 stron komiksu to być  może mało, jak na cztery lata trwania projektu. W tym czasie jednak historia krążyła po całym świecie, kadry były tłumaczone z polskiego na angielski, z angielskiego na polski i wysyłane dalej. Ja sam również zmieniłem miejsce zamieszkania - od prawie trzech lat nadzoruję działania związane z Galerią IllustrateYourself.com i sam Projekt "Pieces" z Sydney w Australii.

AT: Zastosowana metoda kolażu przypomina mi ludowe podania, nieuporządkowane, często absurdalne. Mimo, że "Pieces" jest sposobem na powstanie unikalnej stylistyki, kolektywny charakter projektu właściwie wyklucza fabularną spójność... Jak o historii wypowiadali się czytelnicy?

JM: Próba przeczytania "Pieces" i zrozumienia całej opowieści na pewno nie będzie łatwa - widać tu różnice pomiędzy poszczególnymi artystami, o których mówiłaś. Jednak jeszcze raz zaznaczę: projekt "Pieces" miał być eksperymentem, czymś, czego jeszcze nie było. I patrząc na to pod tym kątem, jestem bardzo zadowolony z ostatecznego rezultatu.

Otrzymywałem bardzo pozytywne opinie. Większość z nich mogłem poznać poprzez napływające zgłoszenia. Być może, gdyby strona internetowa www.piecesbooks.com umożliwiała pozostawianie komentarzy, poznałbym również tę "ciemną stronę".

Czasami zdarzało się, że sami artyści nie byli zadowoleni z rozwoju historii. Jest to jednak rzecz zrozumiała. Tworząc swój kadr, każdy miał pewną wizję tego "co powinno się wydarzyć później". Jeśli następna osoba wybierała zupełnie inną drogę, mogło to wzbudzać mieszane uczucia. Na tym miał jednak polegać "Pieces" - jesteśmy odpowiedzialni tylko za jeden element układanki.

Patricio Oliver - kadr 71 - strona 25
Patricio Oliver
- kadr 71 - strona 25

AT: Zdarzyło się, że nadesłany, kolejny puzzel nie został przyjęty do układanki? W "Pieces" doskonale widać, jak szalone, niekiedy, wizje podpowiada nieskrępowana wyobraźnia...

JM: Jak wspomniałem, często sami zapraszaliśmy do udziału kolejnych artystów. W takiej sytuacji mieliśmy pewien komfort psychiczny - znając dokonania twórcy, wiedzieliśmy, czego mniej więcej możemy się spodziewać. Oczywiście chodzi tu wyłącznie o stronę graficzną kadru. Głównym założeniem "Pieces" miał być brak ingerencji w fabułę/ "scenariusz"... Taka nieskrępowana wolność okazywała się jednak czasami niefortunnym posunięciem. Czytając naszą historię, można zauważyć, kto poradził sobie zarówno z wizualizacją, jak i z samym pomysłem na kontynuację.

Z tego, co mi wiadomo, jest to pierwsze przedsięwzięcie tego typu na świecie. Eksperymentalny charakter i chaos, jaki wkradł się w samą historię, składają się na jego urok i niepowtarzalność.

Wracając do pytania - owszem, zdarzyło się, że przygotowany kadr nie trafił do ostatecznej wersji lub był przerabiany.

Według "regulaminu", jeden artysta tworzył tylko jeden kadr. Praca Marty Semkowicz (kadr 12), musiała być poprawiona - w pierwszej wersji dwa człony rysunku były przedzielone białą ramką. Taka sytuacja mogła wzbudzić negatywne komentarze innych uczestników, którzy również mieli ochotę na nieco więcej, niż jeden obrazek.

Michał Matoszko (kadr 14) przygotował  rysunek w zupełnie innej technice. Początkowo pojawił się  on na stronie, ale po jakimś czasie został zmieniony - na prośbę autora. Ostatecznie, zarówno ja, jak i sam artysta, jesteśmy zadowoleni z takiego posunięcia.

Przemek Paliwoda (kadr 24) rozpoczął pracę zbyt wcześnie, tworząc kadr, który był już zarezerwowany dla kogoś innego. Zmuszeni byliśmy poprosić Przemka o drugie podejście i stworzenie jeszcze jednej pracy.

Rafi Piatkiewicz przygotował  bardzo nietypowy "kadr", malując kontynuację na ścianie budynku. Niestety, jakość zdjęcia spowodowała, że nie nadawało się ono do użycia. Rafi będzie zaproszony do udziału w drugiej edycji Projektu (o tym później).

Francesca Boyd-Barett z Anglii (kadr 65), narysowała psa, zamiast żółwia, którego zobaczyć możemy w ostatecznej wersji kadru. Biorąc pod uwagę duże zamieszanie w fabule w tamtym momencie, poprosiłem o zmianę postaci, tak aby dało się to racjonalnie połączyć z poprzednimi kadrami.

Patricio Oliver z Argentyny (kadr 71) zachęcony został przeze mnie do rozbudowania swojego rysunku, który w początkowej wersji przedstawiał jedynie nogi głównego bohatera.

Malachi Ward z USA (kadr 75), przygotował  serię czterech rysunków, które na pewno poprowadziłyby historię  w ciekawym kierunku. Założeniem było jednak: jeden artysta - jeden kadr. W związku z tym, zmuszeni byliśmy przedstawić tylko pierwszy element wspomnianej serii.

Adam Lowe z Anglii (kadr 83), również  przerabiał swój kadr. Podobnie jak w przypadku Marty Semkowicz, chodziło o usunięcie białych ramek, dzielących rysunek na trzy części. W finale artysta zdecydował się jednak przerobić pracę i zamieścić wszystkie elementy w jednym kadrze.

strona 15: kadr 43 - Janek Koza, kadr 44 - Aleksandra Kopff, kadr 45 - Marcin Gręźlikowski
strona 15:
kadr 43 - Janek Koza, kadr 44 - Aleksandra Kopff, kadr 45 - Marcin Gręźlikowski

AT: Jak dziś oceniasz efekt artystyczny tych 31 plansz?

JM: "Pieces" został oficjalnie zakończony w sobotę 21 marca, o godzinie 23:00 czasu polskiego. Zdecydowałem, że jest to idealny moment na takie posunięcie - historia zaczynała iść w dość dobrym kierunku i bałem się, że ktoś może ponownie wprowadzić wielkie zamieszanie. Kadr Tomka Leśniaka (twórcy Jeża Jerzego) dał mi sygnał, że zbliżamy się do czegoś wielkiego... A chwilę później Paweł Zych uraczył nas spektakularną eksplozją. Nie pozostało nic innego, jak zamknąć dotychczasową opowieść.

Udało mi się nawiązać  kontakt z mistrzem polskiego komiksu, Tadeuszem Baranowskim (autorem takich albumów jak: Skąd się bierze woda sodowa i nie tylko, Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa, Antresolka profesorka Nerwosolka, Orient Man). Byłem zachwycony, kiedy zgodził się przyjąć moje zaproszenie i stworzyć finał naszej historii. Już teraz mogę powiedzieć, że nie tylko ja cieszę się z takiego posunięcia. Jest to dla nas, uczestników projektu, wielki zaszczyt. Ja cieszę się tym bardziej, że w ostatnim kadrze ponownie pojawia się mój różowy balon. A myślałem, że już go więcej nie zobaczę! To również świadczy o wielkiej nieprzewidywalności Projektu.

Jeśli chodzi o efekt artystyczny - uważam, że jest powalający. Oczywiście są kadry lepsze i gorsze, jednak wszystkie tworzą niepowtarzalną mozaikę - obraz współczesnego komiksu i sztuki samej w sobie.

Jestem bardzo zadowolony, że część  artystów nawiązywała "kontakt" z poprzednikami - dostosowywała się zarówno pod względem rozwoju historii, jak i klimatu poszczególnych plansz (np. strona nr 15).     

AT: Jakie będą dalsze losy projektu? Wiem, że planujesz wydać czterdziestoplanszowy album "PIECES", ale nie narzekasz też na brak innych pomysłów, które umożliwiłyby młodym twórcom dotarcie do szerszej grupy odbiorców...

JM: Zwieńczeniem Projektu "Pieces" ma być wydawnictwo i wystawa - jedna lub cała ich seria. W chwili obecnej zaczynamy przygotowania do realizacji tych założeń. Mam nadzieję, że już niedługo będziemy mogli udzielić konkretnych informacji. Wszystkie aktualności dotyczące Projektu pojawiać się będą na stronach Galerii IY, Projektu "Pieces". Warto zostać również fanem "Pieces" w serwisie społecznościowym Facebook (Pieces Project fan site).

Jak sama nazwa wskazuje (Pieces Project - Book 01), była to księga pierwsza. Pozytywny odzew ze strony twórców i wciąż napływające zgłoszenia, dają nadzieję na stworzenie kolejnej, drugiej edycji. Także w bliżej niesprecyzowanej przyszłości należy spodziewać się międzynarodowego zamieszania w świecie opowieści graficznych. Czytelników obawiających się terminu "sequel" chcę jednak uspokoić: ta opowieść jest już zamknięta.

Z najbliższych planów: w dniu wczorajszym pojawił się pomysł przedstawienia "Pieces" podczas Biennale Sydney, które odbędzie się w maju.

W zeszłym roku stworzyłem Grupę  IllustrateYourLIFE. Strona internetowa przedstawia wszystkie najważniejsze projekty, nad którymi pracuję. Obecnie są to:

  • Galeria IllustrateYourself.com - jest to największa w Polsce galeria ilustracji, rysunku, malarstwa. Prezentujemy prace blisko dwustu wyselekcjonowanych artystów z kraju i z zagranicy. Galeria IY to również informator kulturalno-artystyczny - prezentujemy informacje o ciekawych wydarzeniach, wystawach naszych twórców, etc.
  • Studio Ilustracji / Studio Komiksu - międzynarodowa agencja komiksu i ilustracji. Strony te mają charakter typowo komercyjny i skierowane są do klientów poszukujących ciekawych rozwiązań graficznych. Wszystkie zlecenia realizowane są przez artystów Galerii IY.
  • Projekt "PIECES" - o którym już chyba wszystko wiadomo.
  • Papu - to niespodzianka, która, mam nadzieję, ujrzy światło dzienne przed końcem tego roku.
  • Sticky - jest częścią Galerii IY (link na stronie głównej Galerii). Projekt ten zakłada oklejanie różnych miejsc na całym świecie autorskimi rysunkami promocyjnymi IY. Nasi artyści przygotowali serię nalepek, które można pobrać bezpośrednio ze strony, wydrukować na papierze samoprzylepnym i gotowe! Zachęcamy wszystkich do przesyłania zdjęć, które z przyjemnością publikujemy. Nalepki znalazły się już w wielu ciekawych miejscach.

strona 18: kadr 51 - Emil Cegielski, kadr 52 - Paweł "Szaweł" Płóciennik, kadr 53 - Adam Pękalski
strona 18:
kadr 51 - Emil Cegielski, kadr 52 - Paweł "Szaweł" Płóciennik, kadr 53 - Adam Pękalski

AT: Jak oceniasz polski rynek komiksu z perspektywy animatora społeczności IllustrateYourself, a przede wszystkim - z perspektywy twórcy komiksowego?

JM: Nie czuję się do końca twórcą komiksowym. Rysuję komiksy, ale również maluję, ukończyłem projektowanie mody na Akademii Sztuk Pięknych, szkołę marketingu...

Kolejnym utrudnieniem jest fakt, że od dłuższego czasu mieszkam w Australii. Oczywiście docierają do mnie informacje o nowych albumach i wydarzeniach. Są to jednak wieści bezpośrednio od artystów (związanych głównie z Galerią IY) - także według nich sytuacja wygląda bardzo dobrze. Marek Oleksicki rysuje dla Amerykanów, "Jeż Jerzy" wchodzi na kinowe ekrany, Przemek Surma wydał świetnie przyjęty album, Bartosz Sztybor bez przerwy pisze scenariusze, Kultura Gniewu wydaje świetne pozycje, a Festiwal Komiksu w Łodzi, z którym wiele razy współpracowałem, już teraz szykuje się na wielkie uderzenie w październiku!

Tomasz Lesniak - kadr 91 - strona 31
Tomasz Lesniak
- kadr 91 - strona 31

Galeria Popkultury

     Tam, gdzie "artystę" zastępuje "producent", a "odbiorcę dzieła" - "konsument", nie ma prawa zaistnieć sztuka - oburzali się konserwatyści, dostrzegając szereg gwałtownych i zagrażających ich wizji świata, zmian społecznych, które wywołała kultura masowa. Lamentowano o, niedopuszczalnych w kulturze, ilości i standaryzacji oraz wytworzeniu się swoiście korporacyjnych zasad w środowiskach artystycznych. W tym czasie komiks został uznany za medium dla analfabetów, a socjologiczne rozważania SF ignorowano na równi z bełkotliwą pulpą i groszowym romansidłem.

     Dziś  wszystko to wygląda inaczej. Tradycję zwrócono społeczeństwom, kulturę - jednostce. Fantastyka wychodzi poza ramy konwencji i okazuje się zarówno zaangażowanym, jak i wartkim nurtem literackim. Kolumny kulturalne w codziennej prasie niemalże bez wyjątku umieszczane są tuż obok treści naukowych, najświeższych doniesień z cyberprzestrzeni, analiz giełdowych i teorii marketingu. Internet - kolejny kluczowy krok naprzód w technologii komunikacyjnej - zdeterminował nadejście nowej, informacyjnej ery. Kultura nie zniknęła, jak przepowiadano, a jedynie spotkania z nią uległy bezwzględnym i nieodwracalnym zmianom. W swej nowej postaci edytowana, aktualizowana, tłumaczona, podłączona pod sieć hiperlinków, znajduje odbiorcę zawsze i wszędzie.

     Ta rewolucja jest najważniejszym z powodów, dla których powstaje Galeria Popkultury. W kolejnych odcinkach przyjrzymy się nowym zjawiskom kulturalnym i niecodziennym projektom literackim, filmowym lub komiksowym, z kraju i z zagranicy. Częścią Galerii będą również prezentacje graficzne, wywiady i retrospekcje.

Wywiad pochodzi ze strony kwartalnika fantastyczno-kryminalnego Qfant.pl

Pieces - 1




blog comments powered by Disqus