Wywiad z Jakubem "Dem" Dębskim i Michałem "Vigorem" Dzitkowskim
Gordon: Jak rozpoczęła się wasza współpraca?
Dem: Straszne to było przyczajanie się, jako iż pewien nie byłem swoich umiejętności, a Vigor niesamowite robił rzeczy, wymykające się wszelkim schematom. W końcu on zaproponował, coś tam napisałem i żeśmy wrzucili to na konkurs paskowy, który drzewiej na wrak.pl był, a potem na Gildii, a teraz nie wiem, czy to jeszcze żyje i nie bardzo mi się chce sprawdzać (żyje, co można tu sprawdzić - przyp. red.). No i dostaliśmy więcej punktów niż zazwyczaj dostawał solo w tym konkursie. Dlatego nie bałem się tego kontynuować i nie czułem, że będę go w dół ciągnął. Fajnie nam się ułożyło podsumowując.
Vigor: Kooperację po raz pierwszy zaczeliśmy z Demem na forum wraka, gdzie odbywał się konkurs paskowy. ja wystawiałem tam różne paski, z początku bez żadnego powiązania, później postanowiłem, że motywem będą dwie postacie: jedna z rogami a druga bez. Nazwałem ich Bossi i Bosso. Równolegle na konkursie obserwowałem solowe poczynania Dema. Już dokładnie nie pamiętam który z nas wyszedł z inicjatywa, ale połączyliśmy siły w ramach eksperymentu w zasadzie. Ja dałem postacie, Dem dał im życie i tak to się zaczęło.
Dem: Dokładnie wszystkim. Przede wszystkim czerpię z osób. Z niewieloma się zadawałem, ale każda z nich miała konkretny styl mówienia i myślenia. A tak to wiadomo - filmy, książka, muzyka. Te rzeczy, co wszyscy. Nudne, nie?
Vigor: Kłopotliwe pytanie. Nie mam mistrza rysunku, na którego patrzę z podziwem. Szanuję każdego kto z zaangażowaniem i świadomością realizuje swoją pracę. Inspirują mnie prace w których ludzie dużo z siebie dają i robią to odważnie. Nie ważne czy chodzi o komiks, książkę, film, muzykę czy gry video.
W jaki sposób zainteresowaliście się komiksami?
Dem: Nie interesuję się komiksami i nie interesowałem. Nie widziałem ani jednej strony Piaskowego Ludzika, a Kaznodziei to tyle, ile poprzerabiałem, tzn. wstawiłem swoje teksty i tam Kaznodzieja był Żydem i to jest offensive. Zresztą, dajcie spokój, komiksy są drogie, a ja muszę dzieciom narkotyki kupować. Lubię popisać, a komiks jest mniej biedną formą od książek. Co prawda wolałbym filmy animowane pisać, ale z braku laku i kit dobry. A tworzyć zacząłem w wieku 6 lat. Robiłem komiksy jako ozdoby wokół obrazków Jezusków i reszty ferajny w zeszycie do religii.
Vigor: Tak naprawdę nie interesuję się komiksami poważniej, jako dziedziną. Z dzieciństwa pamiętam parę polskich komiksów, ale to w zasadzie pozycje, które wszyscy znają, w stylu Thorgali czy Tytusa. Czytać książek nie lubiłem bo były dla mnie synonimem nudy. Komiksy wchłaniało się przystępniej, ale nie mogę powiedzieć, że była to pasja czy nawet hobby. Po prostu były.
Może jednak macie jakieś ulubione pozycje? Lub jacyś twórcy zrobili na was największe wrażenie?
Dem: NIE DOTYCZY. Chociaż nie, w Internecie coś tam poczytałem. SUPERMEGA, xkcd, a wcześniej white ninja i 1/0. A o twórcach mogę powiedzieć najwyżej niekomiksowych. Andy Kaufman. Obejrzyjcie sobie Man on the Moon, bo nie będę n-ty raz tłumaczył jaki to wyśmienity człowiek. Odmienił moje życie, chociaż nie wpłynął bezpośrednio na moją komiksową twórczość. Raczej na osobowość moją.
Vigor: Nie wiem, naprawdę nie ogarniałem systematycznie dziedziny komiksu. Dylana Doga mam jednego, dobry jest.
Mam wrażenie, że unikając kontaktu z komiksami papierowymi tracicie jako twórcy. Nie uważacie, że brakuje wam doświadczenia i pewnych technik stosowanych w tradycyjnym komiksie?
Dem: Czy ja wiem? Poczytałem parę komiksów polskich twórców i bardzo niewiele mi podeszło. Jeśli chodzi o "pewne techniki", łatwo je wyłapuję po przeczytaniu nawet jednego komiksu, bo bardzo zwracam uwagę na sposób przedstawiania wydarzeń i potęgowania humoru. Różnie z ich wykorzystywaniem, jako, że nie jestem zbyt dobry w opisywaniu rzeczy sprzed oczu duszy mojej, a rysować sam nie potrafię.
Vigor: Komiks, jak każda inna dziedzina/forma ma jakieś swoje zasady, starczy przestrzegać minimum takich zasad i jest się w grze. trzeba mieć do pokazania jakieś obrazy i jakąś treść, i trzeba mieć warsztat na dopuszczalnym poziomie żeby móc się tym ładunkiem podzielić z odbiorcą. Kiedy pojmie się podstawowe zasady i zrozumie się, że ostatecznych ograniczeń nie ma to drogą eksperymentów zwiększa się swoje umiejętności. Ja tak na to patrzę i dlatego nie martwię się, że zajmuję się komiksami, a jednocześnie sam komiksów posiadam skromną ilość. Jednocześnie nie można powiedzieć, że świadomie i z premedytacją unikam kontaktu z komiksami, powoli zaczynam jednak czuć konieczność zapoznania się z kluczowymi pozycjami tej dziedziny.
Czy planujecie kolejne pełnometrażowe odcinki Bossi & Bosso? A może macie ochotę zrobić coś z zupełnie innej beczki?
Dem: Ostatnio zyskałem coś bardzo ciekawego, tzw. Życie. Od tej pory, znaczy od 2 miesięcy nie tworzę już za bardzo, chociaż wrócę do tego, bo lubię to. Ale sądzę, że Bossi & Bosso pozostaną w przeszłości. Jako bardzo fajny epizod, w którym mocno podniosłem swoją komiksową świadomość, czy coś w tym stylu. Album był ładnym zwieńczeniem pracy.
Vigor: Jeśli pojawiłyby się odpowiednie okoliczności, to chętnie użyczyłbym swoich umiejętności Demowi. Wspomniane okoliczności jednak raczej się nie nadarzą, więc jakby nie ma tematu.
Opiszcie, proszę jak wygląda praca nad paskami komiksowymi / dłuższymi historiami.
Dem: Siadam i piszę. Od razu historię, sama się układa. Zwłaszcza po skończeniu mojej części pracy nad albumem Bossi & Bosso stwierdziłem nagle, że wszystko ładnie się zmieściło i pozamykałem wszystkie wątki, które zacząłem. Nie weszła tylko opcjonalna scena walki. Tak samo, gdy rysuję te swoje bazgrołki, nawet paski. Wszystko robi się samo. I z tym mi dobrze, nie będę rezygnował z tego strumienia.
Vigor: Taka praca wygląda rożnie. Ogólnie komiks składa się z treści i rysunków, a powstają one w rożnej kolejności i proporcjach. Jasne, że podstawowa metoda to pisanie scenariusza, robienie szkiców, kompozycji plansz i kadrów, rysunek ołówkiem, tuszowanie i obróbka na komputerze, ale to nie jest niezmienne. Czasem nabiera się pojęcia o rysunkach przez pisanie, czasem trzeba coś narysować, bo nie można zacząć pisać. Jestem początkującym twórcą i nie mam tu wiele więcej do powiedzenia.
Zamierzacie kontynuować przygodę z komiksem internetowym? A może skoncentrujecie się tylko na komiksach "papierowych"?
Dem: A nie wiem, jak już wrócę, to pewnie do netu. Najlepiej czuję się tworząc sam te swoje patyczaki. Jeśli ktoś będzie chciał wydać jakieś patyki, to ja chętnie, polecam się. Mam sporo patyków na zbyciu. Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że sir Szyłak pożyczył ode mnie kiedyś długopis i po dziś dzień nie oddał. Dlatego apeluję o jego zwrot.
Vigor: Na razie mam mocne braki finansowe i staram się na nich skupić. Jak to trochę ogarnę to na pewno kupię sobie nowy serwer i wrócę do internetu z czymś solowym, pewnie będą to rożnej maści krótsze formy. O papierze myślę spokojnie, wychodzę z założenia, że jeśli coś się robi konsekwentnie i solidnie to jest coraz lepiej. Więc papier to jakby kwestia czasu, że tak sobie na arogancję pozwolę.
Bossi i Bosso - O jedną umowę za daleko
Rysunek: Michał Dzitkowski
Wydawnictwo: Dolna Półka
Rok wydania polskiego: 3/2008
Liczba stron: 32
Format: B5
Oprawa: miękka
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
Wydanie: I
Cena z okładki: 8 zł
Sklep
Forum













