Wywiad z Karolem "KRLem" Kalinowskim - "Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość..."

Autor: Kingpin
25 marca 2007

Karol "KRL" Kalinowski należał do najbardziej rozchwytywanych gości tegorocznych Warszawskich Spotkań Komiksowych. Na szczęście udało mi się oderwać go na chwilę od podpisywania komiksów i rysowania ludzików z dużymi oczami i zapytać o przeszłość, teraźniejszość i przyszłość...

Gildia Komiksu: Jakie są Twoje wrażenia z tegorocznych Warszawskich Spotkań Komiksowych?

KRL: O wrażeniach będę mógł mówić jutro rano, bo najciekawsza część i największe atrakcje będą dopiero w nocy (śmiech). Giełda i wszystkie panele dyskusyjne, gdzie jedna osoba mówi a reszta milczy, wszystkie stoiska z nowościami wyglądają co roku tak samo... Muszę jednak przyznać, że nie jestem stałym bywalcem "konwentów", jeżdżę na takie spotkania dopiero od 4 lat. Generalnie wszystko wygląda tak samo. Dopiero w nocy się okaże, czy to była dobra impreza, czy zła.

Kaerelki - i inne takieGK: W zeszłym roku byłeś na WSK z "KaeReLkami", które znikły w oka mgnieniu...

KRL: ...nieoficjalny rekord sprzedaży - 3 godziny! (śmiech)

GK: No właśnie! Gdybym wiedział, kupiłbym połowę nakładu i później gruby szmal na tym zrobił!

KRL: Jak bym wiedział, to bym nie rozdawał! Dostałem od wydawcy 10 sztuk, 10 kupiłem, porozdawałem, został mi jeden i nawet nic nie mogę na Allegro wystawić! (śmiech)

GK: Może jest w takim razie szansa na dodruk?

KRL: Nie rozmawiałem o tym, ale "kątem ucha" usłyszałem, jak Daniel Gizicki (wydawca KaeReLków - przypis NG), czy to może Asu był... nie pamiętam, że coś takiego jest bardzo możliwe... Wyszłoby to pewnie z jakimiś dodatkowymi bajerami, wszystko jest możliwe! Tyle, że ja to znam tylko z plotek! (śmiech)

GK: No a w tym roku jest jeszcze mocniejsze uderzenie, pod szyldem większego wydawnictwa - Taurus Media, wyszedł długo oczekiwany "Yoel". Spodziewasz się takiego samego sukcesu, jaki odniosły KaeReLki?

KRL: Podobno też się dobrze sprzedaje, ale raczej nakładu w 3 godziny nie sprzedamy! Proporcjonalnie do wysokości nakładu, nie jest najgorzej. Jeszcze się ludziom nie może podobać, bo przecież nie zdążyli przeczytać, ale patrząc jak "Yoel" znikał ze stolika, to jest nie najgorzej.

GK: Z tego, co widziałem, to kolejka do Ciebie była dość długa, do podpisów, do rysunków... Czy takie dowody sympatii ze strony czytelników są przyjemne, czy też czujesz się zmęczony, że kolejny rysunek musisz robić?

KRL: Przyjemne! To się zdarza raz na pół roku i wtedy nie ma czegoś takiego, jak ból ręki, bo rysownik z takim doświadczeniem jak ja (mrugnięcie okiem), albo jak Marek, który siedzi tu obok nas (Marek Lachowicz - przypis NG), no po prostu każdy z nas potwierdzi, że coś takiego jak zmęczenie wtedy n-i-e ist-nie-je! Jak się siedzi do czwartej rano i ciska komiks, to takie trzy godziny podpisywania, to rozgrzewka! (śmiech). Marku, potwierdzisz?

Marek Lachowicz: Ja mogę powiedzieć, że dla mnie to jest bardzo duża przyjemność. Naprawdę! Przede wszystkim jest wtedy kontakt z czytelnikiem, jest okazja wymienić kilka zdań, są pytania. A z tych pytań, to ja sobie mogę wywnioskować, co się ludziom podoba w moich komiksach, czego oczekują. Dzięki temu robiąc kolejne rzeczy, mogę to wszystko uwzględnić.

GK: Wypadałoby zapytać o "Yoela". Co to jest za historia, komu się spodoba, a komu nie?

KRL: To jest tak: historia jest jak najbardziej rozrywkowa, z motywami fantastycznymi i religijnymi. Historia na pewno nie spodoba się komuś, kto oczekuje komiksu realistycznego, pleców konia na lokomotywie, ale też może się nie spodobać, tym którzy przyzwyczaili się do mojej kreski i ludzików z dużymi oczami. Jestem świadomy, że może jest to podkładanie sobie noża pod gardło, ale z drugiej strony jest to na tyle inne, że może spodoba się wszystkim. Czas pokaże. Czekam na opinie, recenzje, głosy na forum...

Yoel - 1 - Święty Smok i JerzyGK: Takie opinie mają na Ciebie wpływ?

KRL: Nie, nie. To nie o opinie chodzi, tylko o moją głowę... Krytyka jest potrzebna. W sumie nawet jak ktoś napisze jedno zdanie, że komiks jest do dupy, to też OK. Choć oczywiście lepiej, jak to będzie dłuższa wypowiedź, uzasadniona i może bez takiego słownictwa (śmiech).

GK: Wiem, że w tym roku będzie ważne wydarzenie w Twoim życiu - zmienisz stan cywilny. Czy sądzisz, że wpłynie to jakoś na Twoją pracę, Twoje pomysły? Może jakiś komiks obyczajowy?

KRL: A widzisz, komiks obyczajowy się szykuje, ale nie w związku z tym! Osoba z którą wchodzę w "odmienny stan cywilny", zamieszkuje ze mną już od czterech lat i jedyne, co się zmieni to to, że będę miał GPSa na palcu (śmiech)... Jakbyś się zapytał, co będzie, jak się dziecko pojawi!

GK: A co będzie jak się dziecko pojawi? Taki mały KaeReLeK?

KRL: Nie mam pojęcia! Coś się na pewno pokręci, ale nie wiem w którą stronę... Nie wiem kiedy, ale KaeReLKi będą!

GK: Przejdźmy do tematu - rzeki: współpraca ze Śledziem. Padły pewne deklaracje, plany...

KRL: To, co Śledziu dzisiaj powiedział na spotkaniu, to prawda - gadamy ze sobą dzień w dzień. Zwykle zaczyna się o 23, kończy o 4 nad ranem... oczywiście nie gadamy tylko o planach komiksowych! On ma ze mną tylko jeden dół: ja nie jestem grający! A jak już się wymienimy linkami do wszystkich stron erotycznych i śmiesznych filmików, to zaczynamy rozmyślać o współpracy... Właściwie niektóre rzeczy zaczęliśmy już robić, ale nie mogę powiedzieć, bo by mnie Śledziu zabił! Powiem tylko, że pierwszy krok już jest zrobiony i wiem, że tego nie odpuścimy.

Liga Obrońców Planety Ziemia - 1 - Mroczna wizjaGK: Lepiej się czujesz jako scenarzysta, czy jako rysownik?

KRL: Ja już sam nie wiem. Kiedyś myślałem, że nie jestem rysownikiem, tylko scenarzystą, ale przecież więcej rysuję do cudzych scenariuszy, niż piszę dla kogoś... Zaraz, właściwie to chyba nigdy się nie zdarzyło, żeby ktoś narysował coś do mojego scenariusza. W ten oto sposób ktoś, kto uważa się za scenarzystę i nie umie rysować, ciągle rysuje do cudzych scenariuszy. Ale ja się zawsze będę uważał za scenarzystę!

GK: Co szykujesz na najbliższe MFK w Łodzi?

KRL: Jest pewien plan! Muszę tylko jeszcze dogadać to z Kamilem Śmiałkowskim. Chodzi o zbiór wszystkich moich rzeczy z "Chichotu" i "Premier" plus premiery. W sensie "Premiery" magazyn i premiery - nowości. Na MFK powinno to być. Może też New Kids On The Blok wyjdzie w kulturze gniewu, ale klątwa wisi nad kolorystami tej serii... w sumie dobrze, że tylko rezygnują, a nie giną... Szykuję też większy projekt, może nie w 100% obyczajowy, ale blisko. Bez kolorysty, gruby, czarno-biały komiks, obyczajowy, ale nie do końca autobiograficzny... ale to jeszcze długo, chciałbym spokojnie nad tym posiedzieć. Tylko po tej rozmowie zapominamy, że to powiedziałem!

GK: Dziękuję za rozmowę.

KRL: Ja również.

Yoel - 1 - Święty Smok i Jerzy

Scenariusz: Karol "KRL" Kalinowski
Rysunek: Karol "KRL" Kalinowski
Kolor: Bartosz Świątecki
Wydawnictwo: Taurus Media
Rok wydania polskiego: 3/2007
Liczba stron: 112
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60298-22-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 33,30 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus