Wywiad z Rafałem Kołsutem - "Papier przestaje być Mekką"

Autor: Maciej Pałka
3 marca 2009

Oto urodzony w 1990 r. (więc już dorosły, ale jeszcze nastoletni) scenarzysta wydawanego przez Dolną Półkę albumu Szrama - Istota legendy - Rafał Kołsut.

Rozpocznijmy wideoklipem podsumowującym wcześniejszą karierę Rafała. Zanim rozpoczął bowiem swoją przygodę w roli aspirującego scenarzysty, mój rozmówca wzorem gwiazd zza oceanu występujących w sławetnym klubie Myszki Kiszki (lub sięgając bliżej - Joasi Jabłczyńskiej z Tika-Taka albo Marysi Sadowskiej z Tęczowego Music Boxu) co niedziela gościł w polskich katolickich domach za sprawą telewizyjnego programu Ziarno.

A skoro ZIARNO, to nie pozostaje nic innego niż to ultrakwasowe wideo (nasz bohater - piąty od lewej):

Maciej Pałka: Znamy się mniej więcej od półtora roku. Napisałeś do mnie maila z prośbą o wyrażenie opinii i fachowe porady odnośnie Twoich scenariuszy. Odesłałem Cię wtedy do scenarzystów bardziej kompetentnych ode mnie w tej dziedzinie. Po pewnym czasie na digarcie pojawił się zalew ilustracji i komiksów nawiązujący do wymyślonego przez Ciebie Szramy. Co robiłeś w międzyczasie? Skąd się w ogóle wziąłeś w światku komiksowym?

Rafał Kołsut: Skąd się wziąłem? Przede wszystkim z marzenia o posiadaniu własnego komiksu. Akurat przeżywałem okres budzącego się po dość długiej hibernacji (rozpoczętej mniej więcej w trzeciej klasie podstawówki) zafascynowania opowieściami obrazkowymi. Po nieszczególnie udanej wprawce rysowniczej do cudzego scenariusza stwierdziłem, że piórko nie dla mnie przeznaczone, więc lepiej pozostać przy klawiaturze. I zaczęło się...

Na pewno jedną z inspiracji do wciskania się w komiksowy światek była grupa Netkolektyw, do której próbowałem się dostać. Nim jednak cokolwiek doszło do skutku, trafiłem na Pawła Wojciechowicza (alias Trreker), gotowego zilustrować jeden z moich scenariuszy. Paweł stwierdził jednak hardo, że on do Internetu nie robi - w grę wchodziłoby tylko wydanie papierowe. Dla mnie było to wtedy zjawisko tego samego kalibru jak znalezienie pod poduszką garnca złota albo co najmniej siódmego tomu Kaznodziei. Od słowa do słowa, od pomysłu, podpowiedzi, wątku, motywu narodził się Szrama i wtedy ruszyło z kopyta. Pierwsze kilka scenariuszy powstało w parę dni, niemal jeden po drugim. Marzenie stało się bardziej realne niż kiedykolwiek - zacząłem szukać rysowników, pisać nowe scenariusze, oglądać gotowe plansze komiksu, szukać nowych rysowników do nowych historii itd, itd.... Tym zajmowałem się przez cały tzw. "międzyczas".

Jak widać, do realizacji swojego planu podszedłeś z dużym entuzjazmem i zaangażowaniem. Wśród digartowej fali szramowych komiksów i pinupów oprócz debiutantów nie zabrakło również komiksowych wyjadaczy. Starczy wymienić Arka Klimka czy Pawła Sambora. Czy ciężko było przekonać rysowników, którzy bądź co bądź są bardziej doświadczeni od Ciebie do wzięcia udziału w wydawałoby się zupełnie amatorskim przedsięwzięciu? Pytam, bo chociaż ja też narysowałem krótki komiks o Szramie, to niestety dziwnym trafem zupełnie nie mogę sobie przypomnieć dlaczego to zrobiłem...

Początkowo (tzn. kiedy do szramowej ekipy należeli wyłącznie Grzegorz Pawlak, drugi po mnie ojciec nowej wersji Szramy i wspomniany już Paweł Wojciechowicz) zastanawialiśmy się nad zrobieniem zeszyciku, w którym wszyscy twórcy będą amatorami i debiutantami. Tak na zasadzie: "Popatrzcie, to nasz debiut, wszyscyśmy żółtodzioby, więc nie kopcie za mocno, ok?" Coś mnie jednak podkusiło i zagadałem do Marka Rudowskiego - byłem wtedy pod silnym wrażeniem jego kanciastych, ostrych postaci w Domu żałoby - i napisałem specjalnie dla niego kolejną szramową nowelkę. Zgodził się. Od tej pory stwierdziłem - nie ma co się kryć i chować za naszą amatorszczyzną. Efektem jest przemieszanie w albumie twórców nieopierzonych i szkolących się komiksiarzy z wyjadaczami i profesjonalistami. A co do niesamowitej wręcz ochoty, z jaką większość zaproszonych do projektu przystąpiła do rysowania kilkunastu tribute'ów, fan artów i samych nowelek, to pozostaje dla mnie ona niezmierzoną tajemnicą. Być może po prostu jest zapotrzebowanie na klimaty noir, długie płaszcze i stylowe kapelusze?

Mniej więcej rok zajęło Ci pokonanie etapu od webkomiksowych prób do wydania debiutanckiego albumu. Jaki jest Twój stosunek do środowiska webkomiksowego? Czy w kategoriach fandomu webkomiksowego jesteś uważany za człowieka sukcesu?

Nie przesadzajmy, pomiędzy webkomiksem Pan Nikt (start we wrześniu 2006) a albumem (marzec 2009) upłynęło trochę więcej niż rok. Mój stosunek do środowiska webkomiksiarzy najlepiej chyba wyraża samo wydawnictwo, które wzięło Szramę pod swoje skrzydła - Dolna Półka jest w końcu inicjatywą twórców komiksów internetowych. Znam się z większością grupy Netkolektyw i przyjaźnię się z paroma jej członkami. Ale to wszystko starsza gwardia (w kategoriach web), która rysuje do netu od zawsze (czyli dłużej niż rok). Tych nowych twórców nie znam, nie kojarzę, raczej rzadko kiedy zaglądam na ich strony. Swego czasu udzielałem się też na forum PCWK, ale to było dawno i nieprawda. Jednak webkomiksem interesuję się nadal - mam parę ulubionych tytułów, które regularnie czytuję.

Co do fandomu... hm. Ciężko określić kryteria takowego. Ale wydaje mi się, że "człowiek sukcesu" jest określeniem zdecydowanie za mocnym - w końcu Bele, godai, Skarża, Igor, Mc. Owiec i cała reszta kolektywistycznej zgrai (razem z Unką) na papierze już zaistnieli i dość regularnie nas nowymi tytułami raczą dzięki Dolnej Półce, Koko do pism a o grach ciska, AU niedawno wydał album (nomen omen) AUtorski... Z tych mniej znanych weźmy Slotshe z jej Wicked... Sporo tego. Mogę więc mówić o sukcesie, ale nie w kategorii samego wydania na papierze, tylko grona współpracowników zaproszonych do szramowego projektu. A zresztą, nie dzielmy skóry na niedźwiedziu, tylko poczekajmy jak czytelnicy ocenią album - wtedy porozmawiamy o sukcesach i porażkach.

Czy wydanie albumu na papierze jest jakąś granicą?

Zacytuję wypowiedź Makowca z naszej prywatnej rozmowy: "Gdy już raz się wydasz, to papier przestaje być Mekką, a staje się kolejnym środkiem wyrazu" (wszystkie prawa zastrzeżone, copyright by Jan Mazur inc. 2008).

W celu promocji komiksu założyłeś bloga i regularnie go aktualizujesz. Twoim najbliższym komiksowym celem jest wydanie pierwszego albumu - zbiorku krótkich nowelek wprowadzających w Szramowe uniwersum. Jakie masz dalsze plany? Będziesz rozwijał temat, czy piszesz również scenariusze o innej tematyce?

Napisałem kilka scenariuszy o różnorakiej tematyce, jednak od paru miesięcy zajmuję się wyłącznie Szramą. W tym momencie rozpocząłem prace nad drugim albumem. Rysownicy pracują już nad poszczególnymi fragmentami historii. Poza tym, mam nadal kilka niewykorzystanych jeszcze (czyt. niezilustrowanych) szramowych nowelek i aktualnie pracuję nad pełnometrażową historią z uniwersum pana z blizną, która udzieli paru odpowiedzi na pytania, postawione w pierwszym albumie, połączy parę wątków, a parę skomplikuje. Ale o tym na razie sza! Mogę zdradzić jedynie, że drugi album pomyślany jest jako Christmas Special i prawdopodobnie będzie nosił tytuł Szrama: Grudzień z racji na zawarte w nim dwie historie - jedną z 24, a drugą z 31 grudnia (Szrama: 31 grudnia można przeczytać w Ziniolu #3).

Do tej pory opublikowałeś dwa epizody w Kolektywie i Ziniolu. Czy Szrama pojawi się jeszcze w innych zinach?

Obydwie publikacje były bardzo spontaniczne, a fakt, że przygotowywane na ogół parę dni przed deadlinem historie znalazły się w zinach, był dla nas obu (mnie i GiPa, autora rysunków w obydwu nowelkach) wielką niespodzianką. Nie potrafię więc odpowiedzieć na to pytanie konkretnie - może tak, może nie, zależy od terminów. I oczywiście objętości, bo jak wpomniałem, skłaniamy się w stronę coraz dłuższych historii...

Jacy autorzy wystąpią gościnnie w pierwszym zbiorku i kogo zwebowałeś do kontynuacji? Wspominałeś o Trreku, GiPie i Rudowskim. Kto jeszcze jest zaangażowany w ten projekt?

Pierwszy album to istna mieszanka - jak mówiłem, jest paru amatorów i początkujących (ze mną na czele), jest paru zawodowców. W projekt zaangażowali się, oprócz wspomnianych przez Ciebie, tacy graficy jak Michał Zieliński czy znany skądinąd Maciej Pałka, zaś Ireneusz Mazurek popełnił sympatyczne opowiadanie w szramowych klimatach, które w przewrotny sposób łączy w jednym uniwersum zarówno moich, jak i jego bohaterów z historii Lulu Blue (znana z Hardkorporacji #3), nad którą to Spajder pracuje wraz z GiPem... Niewykluczone, że kiedyś może pokusimy się o pełnometrażowy crossover obydwu postaci. Poza historiami parę tributów w galerii - Pawła Sambora, Igora Wolskiego czy OFFa. No i oczywiście okładka Grzegorza Przybysia.

W drugi album na razie zaangażowany jest GiP i Sleepwalker, reszty grafików (dwóch) poszukuję.

Rozumiem, że drugi album również będzie zbiorem nowelek z tym, że dłuższych? Czy poszczególne szorty będą do siebie nawiązywały bardziej niż tylko osobą głównego bohatera?

Zgadza się, dopiero opowieść, nad którą w tym momencie pracuję, będzie w pełnym metrażu. A poszczególne szorty z czasem ułożą się w zwartą (oczywiście, z kilkoma dygresjami) historię. Gdy zakończyliśmy prace nad pierwszym albumem i skonfrontowałem efekt z nowymi pomysłami, które narodziły się podczas realizacji, stwierdziłem, że Szrama: Istota Legendy prezentuje bohatera pod koniec pewnego rozdziału w jego życiu, a zamykający album tytułowy epizod jest swoistym, krótkim podsumowaniem. Teraz będę po kolei odkrywał karty - co zaszło w jego życiu, że jest taki, jaki jest, jakich dokonał wyborów, do jakich decyzji zmusił go los w przeszłości. Jak kształtował się jego świat. Jak zdobył przyjaciół, jak narobił sobie wrogów. Nie tyle origin, co raczej układanka - to czytelnik będzie musiał poskładać szorty w odpowiedniej kolejności, aby wyłoniła się z nich postać, którą spotykamy w albumie pierwszym.

Pośrednio miałeś związek z komiksami i to już zawodowo. Jako dziecięcy aktor dubbingowałeś między innymi w animowanym Batmanie przyszłości. Czy aktorską karierę masz już za sobą?

Wręcz przeciwnie - dopiero przed sobą. I mam nadzieję, że jeszcze parę pośrednich związków z komiksami się w niej pojawi. Póki co, jestem na etapie przygotowań do egzaminów wstępnych w akademii teatralnej.

Jakie są Twoje twórcze plany w dziedzinie komiksu? Gdzie widzisz się jako twórca za 5 lat?

Myślę, że mniej więcej wtedy nastąpi zakończenie historii Szramy. Po drodze będę oczywiście łapał inne pomysły, jakie się nawiną... Może narodzi się jakaś nowa postać albo zapoczątkuję nową serię? Ale przede wszystkim chcę pokazać koniec Szramy - z takim zresztą zamysłem brałem się za ten komiks na samym początku. Rysować raczej nie zacznę, a na pewno nie będę ilustrował własnych scenariuszy - współpraca z prawdziwymi wymiataczami uświadomiła mi parę rzeczy, między innymi to, że jestem wciąż w przedszkolu, jeśli o machanie ołówkiem idzie.

W jaki sposób masz zamiar zrealizować swój plan publikacji serii? Obecnie rynek komiksowy nie sprzyja wydawaniu serii. Zwłaszcza przy hobbystycznym podejściu do tworzenia i publikowania własnym sumptem. Nawet najbardziej komercyjne przedsięwzięcie tego typu czyli serialowe Osiedle Swoboda ciągnęło się bardzo długo. Podobnie rzecz się ma ze zmierzającym do finału z olbrzymimi opóźnieniami Domem Żałoby. Paronomazja w ogóle nie doczekała się kontynuacji. Dampc powstaje w bólach z częstotliwością albumu na kilka lat. Czy myślisz, że podołasz tak ambitnemu zadaniu, jakim jest cykl o Szramie?

Całym smaczkiem cyklu jest jego pokawałkowanie: na pewno wiesz o co mi chodzi, w końcu sam to praktykujesz w Najwydestyluchniejszym, tylko w nieco inny sposób, niż ja zamierzam to zrobić. Historię trzeba będzie pozbierać. Trochę tutaj, trochę tam. Zresztą, jak mówię - Szrama nie jest pomyślany jako długa i wielotomowa epicka historia. To jeszcze jeden pełnometrażowy album, parę nowelek, wspomniany wcześniej crossover z Lulu Blue i zakończenie. Myślę, że się uda - tak samo jak wtedy, gdy zasiadałem do pisania pierwszego scenariusza o gościu z blizną. Bez tego nie ma szans na jakiekolwiek działanie, a po co snuć plany, jeśli nie wierzy się w ich powodzenie?

To bardzo podobnie jak w innej niedokończonej polskiej serii czyli Krainie Herzoga. Wyszedł pierwszy album, fragmenty pojawiały się w zinach a kontynuacji jednak ciągle jeszcze nie ma. Ty planujesz w dodatku crossover, którego pomysł mógłby w sumie być punktem wyjścia do serii Irka Mazurka. Wydaje mi się, że koordynacja prac nad tym projektem nawet pod samym względem organizacyjnym będzie prawdziwym wyzwaniem.

Crossover przeobraził się z prostego pomysłu "Hej, ja piszę o płatnym mordercy, ty piszesz o najemniczce, zróbmy komiks z ich wspólnymi przygodami" w dość ważny element historii szramowego uniwersum. Nie tak, jak spotkania Batmana z Predatorami czy Supermana z Pustym Kubkiem po Jogurcie, że fajnie fajnie, wspólny wróg, musimy nauczyć się działać razem pomimo dzielących nas różnic, wielka walka, buuum, pożegnanie, a wątki w serii lecą sobie mimo tego, jakby nigdy nie zaszło podobne spotkanie. U nas będzie nieco inaczej. Owszem, pewien schemat musi być zachowany, ale jednak ta interakcja będzie miała duży wpływ na dalsze losy Szramy i nie tylko.

A co do koordynacji i wyzwań: miałem kiedyś marzenie jako dzieciak, by wdrapać się na hałdę gruzu na moim podwórku - miejsce mi niedostępne i groźne. Podziwiałem starszych kolegów, którzy włazili tam, niepewnie i powoli, ale włazili. Do dziś na kolanach mam blizny po pozdzieranej na tych nieszczęsnych kamieniach skórze. Ale gdy wreszcie wdrapałem się na hałdę i zobaczyłem całe podwórko z góry, czułem się zwycięzcą, mimo że była to tylko zabawa. I teraz znów stoję przy kupie gruzu - próbuję, już parę razy noga mi się omsknęła... Ale idę. I inni "szramowcy" także.

Jakie masz oczekiwania i nadzieje (ewentualnie obawy) tuż przed wydaniem swojego pierwszego albumu?

Oczekiwania mam takie, że wreszcie spotkam się ze wszystkimi, z którymi wspólnie tworzyliśmy Szramę przez ostatni rok z kawałkiem i razem pójdziemy świętować wydanie albumu. Nadzieje - oczywiście, że się sprzeda i spodoba. A obawy - że się nie sprzeda i nie spodoba. Odpukać.

Amen.

Szrama - 1 - Istota legendy

Scenariusz: Rafał Kołsut, Ireneusz Mazurek
Rysunek: Grzegorz Pawlak (II), Maciej Pałka, Marek Rudowski, Paweł Wojciechowicz, Michał Zieliński
Okładka: Grzegorz Przybyś
Wydawnictwo: Dolna Półka
Rok wydania polskiego: 3/2009
Liczba stron: 68
Format: B5
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 12 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus