"Niekoniecznie trzeba iść do szkoły, żeby nauczyć się rysowania" - wywiad z Salvadorem Sanzem

Autor: Przemysław J. Olszewski
Tłumacz: Aleksandra Czerniawska
27 maja 2016

Z Salvadorem Sanzem, autorem komiksu Szkielet, rozmawiamy o pracy twórczej, argentyńskim rynku komiksów i wegetarianach w postapokaliptycznym świecie.


Przemysław J. Olszewski: Na początek zapytam o to, o co inni pytają na koniec: odrywam cię na chwilę od pracy twórczej. Nad czym teraz pracujesz?

Salvador Sanz: Rysuję nowy komiks z bohaterami Szkieletu, będzie nazywać się Koniec wszelkich gatunków. Jednocześnie zaczynam ilustrować kolejne opowiadanie Lovecrafta zatytułowane Duch ciemności.

Komiks Szkielet jest pierwszym pełnometrażowym komiksem twojego autorstwa, jaki ukazuje się na polskim rynku. Zresztą w miesiąc po premierze w Argentynie. Czy komiks ten określiłbyś jako typowy pod względem narracji i sposobu wykonania, czy też różni się czymś od poprzednich twoich dokonań, tj. np. Nocturno czy Legion?

Myślę, że jest inny. Pod względem wizualnym jest mniej wyidealizowany, raczej jest to estetyka punk, która ma stworzyć postapokaliptyczny klimat. Sama historia znacznie się różni. Początkowo Szkielet zrodził się jako komiks akcji z horrorem w tle, ale przekształcił się w coś znacznie bardziej złożonego. Pierwszy tom to zamknięta fabularnie prezentacja realiów, w jakich funkcjonują bohaterowie. W drugim, będę pogłębiać historie samych bohaterów, stanie się bardziej ezoteryczny i jednocześnie będzie wyraźniej ukazywać podobieństwo do innych moich prac.

W Szkielecie widzimy epizod z życia ostatnich wegetarian w postapokaliptycznym Buenos Aires. Czy tworząc ten komiks chciałeś pokazać przygodową historię grupki bohaterów ściganych przez zmutowanych mięsożerców, czy też chciałeś zabrać głos w debacie wokół tematu wegetarianizmu, przewrotnie nawoływać  do ekologicznego stylu życia i etycznego traktowania zwierząt? A może nadinterpretuję?

To komiks fantastyczny. Starałem się stworzyć oryginalną opowieść, ale temat wegetarianizmu jest w dzisiejszych czasach bardzo ważny i chciałbym, aby ludzie myśleli o tym. Zależy mi na pobudzeniu czytelnika do refleksji.

Jesteś wegetarianinem?

Nie, nie jestem.

Twoje komiksy często zawierają odważne sceny, np. metamorfoz i mutacji ludzkiego ciała, przeistaczania się jednych istot w inne. Przypominają mi czasami prace Geigera. Skąd czerpiesz inspiracje do kreowania swoich mrocznych światów?

Czytałem dużo komiksów europejskich, argentyńskich, interesowałem się również mangą, ale to muzyka i kino są moimi głównymi źródłami inspiracji. Giger? Owszem, wywarł na mnie ogromny wpływ! Również bardzo mi się podoba styl polskiego malarza, Beksińskiego.

Jak mi się zdaje dokonałem właściwego wyboru zlecając ci narysowanie epizodu do Dziupla do antologii Praga Gada. O pokoju.  Pamiętam, że zaraz po przesłaniu rysunków nie byłem zadowolony z wyglądu postaci szatana. Teraz po ponad roku od wydania tej publikacji nie zamieniłbym go na żadnego innego. Jak wspominasz pracę nad tym szortem? Coś sprawiło ci trudność, poza moim grymaszeniem?

Hahaha! Tak! Pamiętam te dyskusje na temat wizerunku szatana. Cieszę się, że ostatecznie nie rozczarowałeś się. Czasem moje szkice nie są zbyt klarowne, ale końcowy rezultat jest całkowicie odmienny. Było to dla mnie wspaniałe doświadczenie! W dodatku mogłem zrobić komiks w kolorze, a ostatni raz miałem taką możliwość przy pracy nad Legionem.

Jak wygląda scena komiksowa w Argentynie? Czy jest wielu rysowników i wydawców?

Mniej więcej 10 lat temu zaczęła się dosyć mocno rozrastać. Powstało wiele, małych, niezależnych wydawnictw, które mają swoich autorów. Nie jest to najważniejsza gałąź wydawnicza, ale ciągle istnieje, a w dodatku powstaje sporo dobrych prac.

W Polsce ciągle pokutuje przekonanie że komiks to medium dla osób niedojrzałych, dla dzieci. Paradoksem tej sytuacji jest zresztą fakt, że komiksy dla dzieci kiepsko się sprzedają. Jak jest w Argentynie? Czy w kraju w którym żyje ponad 41 mln ludzi jest wielu czytelników komiksu?

Tutaj dobrze sprzedaje się humor graficzny. Rynek komiksu jest raczej małym gettem. Nakłady przeciętnie to 2000 egzemplarzy, niektóre ukazują się w większym nakładzie, inne w mniejszym. Bardzo popularne są komiksy z USA.

Ile czasu zajmuje ci wykonanie planszy do komiksu? Szkielet jest narysowany niezwykle precyzyjnie, a jedna z plansz jest nawet rozłożona na 2 stronice. Wygląda jak dzieło XIX wiecznego mistrza suchej igły.

Namalowanie jednej strony zajmuje średnio 3 dni, czasem więcej, jak na przykład ta plansza, o której wspominasz. Czasem dużo czasu zabiera rozrysowanie głównej idei, często nakreślam mnóstwo odmiennych szkiców.

Jak to się stało, że zostałeś rysownikiem. Od początku wiedziałeś, że chcesz iść tą drogą? Czy rodzice wspierali cię w tym postanowieniu?

Moi rodzice zauważyli moje umiejętności manualne i nie sprzeciwiali się studiom na Akademii Sztuk Pięknych. Od zawsze maluję, a komiks stał się najlepszym sposobem na przekazanie moich pomysłów i ujawnienie mojego osobistego świata.

Jakie miałbyś praktyczne wskazówki dla tych, którzy dopiero zaczynają tworzyć komiksy i często towarzyszy im frustracja, że ręka, twarz, czy perspektywa nie wygląda jak by tego oczekiwali?

Muszą mieć swoich mistrzów i od nich się uczyć, a także codziennie, przez wiele godzin, szkicować. Jeśli perspektywa nie wychodzi tak jak to sobie zaplanowali, to trzeba się z tym zmierzyć i malować cały czas tła aż w końcu samo wyjdzie.  Niekoniecznie trzeba iść do szkoły, żeby nauczyć się rysowania.


Salvador Sanz urodził się w Buenos Aires w 1975 roku. W swoim rodzinnym mieście ukończył Akademię Sztuk Pięknych z tytułem magistra rysunku. Następnie został wykładowcą malarstwa w Akademii Prilidiano Pueyrredón. Studiował też w szkole komiksu i szkole filmowej. W 1994 roku, jako autor i redaktor, uczestniczył przy tworzeniu magazynu Catzole. Zajmował się animacją przy produkcji filmów animowanych, m.in. Marsjanina Mercano. Za Gorgonas otrzymał liczne nagrody, m.in. za najlepszy film krótkometrażowy na festiwalu Comic-Con 06 w Stanach Zjednoczonych. W 2006 roku zadebiutował komiksem Legión, opublikowanym w Argentynie, Hiszpanii i Stanach Zjednoczonych. W latach 2007-2010 jego dwie obszerne powieści graficzne: Nocturno i Angela Della Morte ukazały się w Argentynie, Brazylli oraz we Włoszech. Od 2012 roku pracuje nad komiksami REC:0, ilustracjami do Zewu Cthulhu Howarda Phillipsa Lovecrafta oraz do Solomona Kane’a Roberta Howarda. Jego najnowsza powieść graficzna Szkielet zostanie wydana w 2016 roku równocześnie w Argentynie i w Polsce. Sanz prowadzi też warsztaty z rysunku komiksowego, tworzy scenorysy na potrzeby kina i reklamy. Polscy czytelnicy znali go dotychczas z brawurowej noweli graficznej Dziupla, której scenariusz jest oparty na autentycznych relacjach mieszkańców warszawskiej Pragi. Nowela ta pochodzi ze zbioru Praga Gada. O pokoju Wydawnictwa Fundacji Animacja.

Szkielet

Scenariusz: Salvador Sanz
Rysunek: Salvador Sanz
Tłumaczenie: Aleksandra Czerniawska
Wydawnictwo: Znakomite
Rok wydania polskiego: 5/2016
Tytuł oryginalny: El Esqueleto
Wydawca oryginalny: OVNI Press
Rok wydania oryginału: 2016
Liczba stron: 80
Format: A4
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-942600-5-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 50 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus