Recenzja magazynu "Kolektyw" #5

Autor: Tomasz Nowak
19 września 2010

Kolektywnie, znaczy - lepiej

Było jasne, że oczekiwania rozbudzone Kolektywem #4 zaspokoić będzie niełatwo. No, ale z "piątką" miały łączyć się jakieś formalne rewolucje. I faktycznie - takowe się pojawiły. Wzrosła też objętość zbioru. A jednak całość pozostawia uczucie niespełnienia.

Tym razem motyw przewodni stanowi szeroko pojęty temat "Gra". Toteż nawiązują do niego otwarcie już pierwsze trzy komiksy stanowiące, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, "zaczątki dłuższych cykli", zwanych szumnie "serialami".

Serie

Generalnie cykle i stali bohaterowi są wręcz niezbędni komiksowemu światkowi. Niemniej, trudno oprzeć się wrażeniu, że komiksowe seriale w formie proponowanej przez współczesnych twórców, nie różnią się bardzo poziomem od swych telewizyjnych odpowiedników - trafiają do ludzi "lubiących melodie, które już słyszeli". Tym bardziej wyzwanie rzucone przez wydawcę Kolektywu samemu sobie wydało mi się intrygujące.

Otwierający zbiorek Recours (Sienicki/Okólski) to faktycznie początek jakiejś większej całości - historia przyjaciół zawiadujących kosmiczną firmą transportową, wplątujących się w kłopoty, stwarza wiele możliwości. Tutaj widać od razu, że autorzy podeszli do serialowego wyzwania poważnie i na początek wybrnęli z niego całkiem nieźle, zwłaszcza, gdy chodzi o rysunek, bowiem "długodystansowa" akcja i dialogi nieco kuleją.

Następujący potem Najwydestyluchniejszy (Pałka/Sztybor) jest może nieco bardziej zrozumiały, niż odcinki znane wcześniej, ale strasznie naiwny. No, chyba, że odkrycie, iż "rewolwer może wystrzelić", uznamy za przejaw współczesnego intelektualizmu... No i otwarta pozostaje kwestia czy to już koniec epizodu z serii, czy będzie on miał ciąg dalszy?

Dwa odcinki Miski owoców (Jebski/Wolski) to opowiastki zabawne i sprawnie narysowane, których kontynuacja, przynajmniej na tym samym poziomie będzie dla autorów nie lada wyzwaniem.

Generalnie - jest nieźle, ale równie ważne jest tu pytanie: co dalej? Ano, zobaczymy.

Szorty

I oto, hop! - znaleźliśmy się już prawie w połowie zbiorku. Resztę wypełniają tradycyjne szorty, które, niestety wobec nawet tak ogólnie zarysowanego tematu, wyraźnie rysują jego dość płaskie pojmowanie wciśnięte przez autorów w ograniczone ramy mentalne. Pojmują oni grę, zwykle sensu stricte, praktycznie wyłącznie jako stały element życia - opcję ucieczki od świata realnego.

Wobec faktu, że grafika Kolektywu #5 stoi generalnie na bardzo przyzwoitym poziomie, winę za ogólne słabowanie trzeba znów zwalić na scenariusze. Początkowo intrygujące Morowe melodie Bartosiaka, rozmywają się pod koniec w niejasnym przesłaniu. Niektóre historie bywają po prostu banalne, naiwne i ograne (Papi Witerscheim; Dwa razy do rzeki Wróbla czy Gra Berlaka). Po prostych jedno- i dwuplanszówkach (zdecydowanie słabszy B.O.G., Szymkiewicz/Łazowski i zdecydowanie lepszy Kapitan Sheer, Wyrzykowski/Podolec) widać przynajmniej wprost, że autorzy nie roszczą sobie jakichś większych pretensji do miana "wielkiej sztuki". Niezłą zabawę stanowiłaby może Królewska gra (Mazur, Sienicki, Wolski), gdyby twórcy popracowali trochę staranniej nad spójnością fabuły i stroną graficzną, tworzoną wyraźnie w pośpiechu. A to przecież jeden z najdłuższych komiksów "piątki"! Finałem zaskakują Martwi Okońskiego, ale chyba najoryginalniejszym z zebranych tu epizodów jest porywający się bardzo udatnie na tematykę mitologiczną Pojedynek spojrzeń (Grządziela). Zbiór zamyka adekwatny do tematu 01010011 01101101 01101001 01110100 01101000 (Chmielewski i Szymkiewicz). Choć znakomicie zilustrowany to jednak nie można nazwać go w pełni komiksem, a to za sprawą tekstów, umieszczonych obok grafik, stanowiących raczej formę osobnej, wręcz alternatywnej narracji.

I tak oto Kolektyw #5 znów unosi się dość swobodnie ponad fanzinową przeciętnością. Tyle, że po szumnych zapowiedziach oczekiwania były zdecydowanie większe. No cóż, pozostaje cieszyć się tym, co mamy i czekać na ciąg dalszy. Poprzeczka wciąż idzie w górę.

Kolektyw - 5 - (2/2009) Gra

Okładka: Artur Sadłos
Wydawnictwo: Dolna Półka
Rok wydania polskiego: 10/2009
Liczba stron: 80
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: sklepy specjalistyczne, własna
Wydanie: I
Cena z okładki: 15 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus