Śledź w konserwie - recenzja "Zeszytów Komiksowych" #14

Autor: Tomasz Nowak
26 kwietnia 2013

Czternasty numer "Zeszytów Komiksowych" jest jednym z najlepszych w dotychczasowych dziejach tego zasłużonego periodyku. Nie dosyć, że odważnie stanowi hołd dla twórczości jednego z najlepszych (o ile nie najlepszego) obecnie komiksiarza w Polsce, to jeszcze jest opracowaniem nader wszechstronnym. A to za sprawą niezwykle szerokiego spektrum autorów i ich ujęcia tematu - Śledź na swojsko i na kultowo, Śledź w sosie naukowym i historycznym. No, a przede wszystkim Śledź na komiksowo.

Nie da się ukryć, że Śledziu jako twórca już zapewnił sobie poczesne miejsce w dziejach polskiego komiksu. Tworzy niespiesznie, nie za dużo i dobrze. Bo przynajmniej nie wpływa to ujemnie na jakość kolejnych publikacji. Przeciwnie, zdaje się posiadać zasoby wyobraźni niewyczerpane. Oby tylko po takiej laurce ZK nr 14 nie ustał w wysiłkach!

W ponad dwudziestu zgromadzonych tu tekstach udało się uchwycić niezwykle obszerne ujęcie biograficzno-twórcze. Analizy poszczególnych prac przeplatają rozmaite wyimki z życia prywatnego Śledzia. No, przynajmniej te, o których "się mówi", gdyż są też i takie, co przewijają się gdzieś między wierszami np. w bardzo literackich (a jakże!) wspomnieniach Sztybora, KRLa czy też... mamy Śledzia.

Część druga to próba zgłębienia wpływu jakie jego dokonania wywarły na rodzimych twórców, którzy za sprawą "Produktu" postanowili wyjść nieco z ukrycia fanzinowego światka i zetrzeć się (niekiedy boleśnie) z komercyjną rzeczywistością rynku. Na koniec tego bloku zamieszczono parę tekstów typowo krytycznych, pokazujących głębszą naturę śledziowych komiksów, niż tylko standardowe: "ale zajebiście to rzucił". Ten obszerny blok monograficzny dzielą stworzone "w hołdzie" krótkie komiksy inspirowane twórczością Śledzia.

Większość rozważań na temat twórczości kręci się wokół rzeczonego "Produktu" i Osiedla Swoboda. Ale to oczywiste, bo to dziś już przecież tytuł kanoniczny. W komiksie póki co jedyny mogący uchodzić za łącznik pomiędzy epokami sprzed i po 1989 roku. No może jeszcze Na szybko spisane... Wszak to też Śledziu, oczywiście.

Jedyny przytyk, jaki zresztą stale pojawia się przy kolejnych monograficznych numerach ZK, to brak informacji o sprzedaży komiksów Śledzia. Nie chodzi o to, żeby rozliczać kto ile kasy trzepie na komiksach (choć to byłaby także informacja ciekawa...). Bardziej, aby ocenić jaki jest rzeczywisty zasięg poszczególnych tytułów, do jakiego czytelnika one trafiają, w jaki sposób docierają i jak są odbierane, zwłaszcza poza duszącym się we własnym sosie gronem permanentnych zjadaczy komiksu. Tym bardziej, że to właśnie Śledziu pod koniec XX wieku "ruszył z posad bryłę świata". Przynajmniej świata polskiego komiksu.

Takie liczbowe resume mogłoby być jednoczenie swoistym podsumowaniem dotychczasowego dorobku, bo tego trochę w ZK 14 zabrakło. Mamy zatem konserwę - zatrzymane w kadrze ujęcie na dziś, do którego pewnie za dziesiąt lat będziemy powracać z ciekawością. Zwłaszcza, jeśli Śledziu będzie tworzyć i zaskakiwać nas dalej tak jak dotąd.

Niewątpliwie błyskotliwy i interesujący temat przewodni zepchnął trochę na margines pozostałą cześć numeru ZK - artykuł Przemysława Zawrotnego, polemizujący z książką Wyjscie z getta Sebastiana Frąckiewicza czy bieżące uwagi o straconych dla komiksu sportowych szansach autorstwa Tomka Marciniaka. No i rzecz jasna kilka recenzji... Też godnych uwagi, choć przyćmionych "pomnikiem Śledzia".

"Dzięki Śledziowi" - kończy notę zapowiadającą ZK 14 wydawca. I słusznie.

Zeszyty Komiksowe - 14 - (październik 2012) Michał "Śledziu" Śledziński

Okładka: Michał Śledziński
Wydawnictwo: Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu, Centrala
Rok wydania polskiego: 10/2012
Liczba stron: 130
Format: 240x250 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
Wydanie: I
Cena z okładki: 19,90 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus