Recenzja wystawy "Czas na komiks"

Autor: Tomasz Nowak
27 października 2010

Tylko dajcie mu czas...

W polskim komiksie dzieje się ostatnimi laty bardzo wiele. Niestety często to, o czym mówi się szerzej, bywa często pretensjonalne i tymczasowe. A jednak to nie wszystko na szczęście. Jak bowiem dowodzi wystawa w jeleniogórskim BWA pod kuratelą Piotra Machłajewskiego, w polskim komiksie dzieje się również bardzo wiele dobrego.

Komiks dojrzały

Sprawcami całego zamieszania, a więc twórcami komiksów, które wydeptały sobie drogę do galerii sztuki - jest pokolenie rysowników wciąż młodych, ale już dojrzałych. To grono głównie 30-40-latków, absolwentów uczelni artystycznych, traktujących sztukę komiksu, jako przestrzeń do formalnych poszukiwań - nieoderwaną w pełni od realizmu, a jednocześnie bardzo pojemną i wciąż słabo zagospodarowaną. Zaprezentowane w Jeleniej Górze ponad dwieście pięćdziesiąt prac/plansz dziesięciu autorów potwierdza to w pełni i udowadnia, że polski "komiks artystyczny", a więc głównie polska grafika komiksowa, ma się znakomicie.

Jako że komiksy stanowią zwykle hobby, poza codzienną pracą zawodową autorów, ci bez wahania wyżywają się w nich twórczo. Stąd też wystawa ukazuje szerokie spektrum stylów, treści i technik - od bezpośrednich nawiązań do klasycznych konstrukcji plansz - rysunków realistycznych i "głoszonych" przez nie dymków - po rozmaite eksperymenty formalne, które rzeczywiście zdają się prezentować niekiedy lepiej na ścianach galerii, aniżeli w albumach. Czy to jednak nowa forma "komiksu galeryjnego" czy raczej ukłon autorów w stronę sztuk stricte plastycznych, pozbawionych narracji literackiej? Jeśli tak, to czy nadal mamy do czynienia z komiksem?

W zawieszeniu pomiędzy typową narracją komiksową, domagającą się następstwa akcji, a klasyczną formą planszy podzielonej na kadry czy okienka znalazły się dyplomowe prace Olafa Ciszaka. Prezentowane w pełnych, pierwotnych rozmiarach tchną duchem undergroundowych plakatów rodem z anarchistycznych skłotów. Kontrastują przy tym zadziwiająco z ukazanymi tuż obok urojonymi, lecz bardzo dosłownymi "projektami okładek", jakie Ciszak stworzył do komiksów z serii o Batmanie i Cat Woman.

Odczucie takiej dwubiegunowości w podejściu do materii komiksu pogłębia jeszcze bardziej obcowanie z pracami dwóch autorów: malarskim cyklem Jakuba Rebelki Zakonnice Zombie i pracami najlepszego obecnie w naszym kraju i najbardziej utytułowanego komiksowego realisty - Krzysztofa Gawronkiewicza. Z jednej strony mamy tu dokładnie przemyślane i precyzyjnie wycyzelowane graficzne cudeńka rodem z Romantyzmu czy Achtung Zelig!, a z drugiej kolorystyczną orgię wyglądającą tęsknie w stronę abstrakcji.

Rozległe pola komiksu

Wydaje się przy tym, że prace Gawronkiewicza i Rebelki zestawione zostały obok siebie nieprzypadkowo. Wyznaczają one jakby ramy, tworzą nawias, w którym tak naprawdę zamyka się esencja komiksu. I nie jest to bynajmniej żadną miarą nawias wąski - to ogromny obszar, po którym, jak widać tuż obok, swobodnie "hasają" pozostali autorzy. Jest tu miejsce dla stawiającej sobie za cel "odkrywanie szokujących prawd" Aleksandry Spanowicz (Dekameron) oraz opowiadających historie z puentą Jacka Frąsia (Autobiografia) i Adriana Madeja (DNA, Adi). Tak samo bez problemów odnajduje się w nim tworzący opowieści obrazkowe o metafizycznym zacięciu Maciej Sieńczyk (Wrzątkun, Włochate kolosy), jak i krytycznie komentujący otaczającą rzeczywistość Krzysztof Ostrowski (Plastelina).

Obecność w polskim komiksie to jednak nie tylko dylemat artystyczny, ale również ekonomiczny i ideowy, które prowadzą niekiedy do radykalnych wyborów, co znakomicie ilustruje dorobek dwóch ostatnich twórców prezentowanych na wystawie - niegdyś aktywnie, a teraz już praktycznie nieobecnego z nowymi pracami, "zapomnianego" dla komiksu Benedykta Szneidera (jego "stary" Diefenbach z 2002 roku) i wciąż powracającego z pasją, tyle że jakby z różnych stron do komiksowej materii Przemysława Truścińskiego (Piekło, Wiedźmin, Z przyczyn społecznych). Zwłaszcza "pielgrzymkowa" lektura prac tego ostatniego, wymagająca przemieszczania się od jednej planszy-ramy do drugiej, wiszącej obok, uświadamia szeroki zakres komiksowej samoświadomości. Pozwala docenić różnorodność, ale także profesjonalizm detali plansz przygotowanych przecież z myślą o przedrukach w wyraźnie mniejszym zwykle formacie. To odczucie fantastyczne, ale i problematyczne zarazem.

Sztuka czy komiks

Niewątpliwe ukazywanie komiksu w galerii, ma wymiar nobilitujący, jednakże faworyzuje wyraźnie jego wymiar graficzny, skłaniając od odejścia od wzorca i źródła zarazem - istnienia akcji, ciągu przyczynowo-skutkowego wydarzeń i nierozerwalnej korelacji pomiędzy słowem a obrazem. A przecież i już bez kuszącej presji ze strony galerii na styku tych dwóch elementów rodzą się napięcia, z którym nasi twórcy muszą zmagać się w codziennej pracy komiksowej. Przesunięcie scenarzysty i narracji na plan dalszy, przenosi, a więc redukuje komiks do wymiaru czysto plastycznego, a komiks to w równym stopniu historie, opowieści, przypowieści - wszelkiej maści narracje - im bardziej spojone nierozerwalnie z grafiką - i na odwrót - tym bliższe pierwotnego ducha tego medium.

We wstępie do towarzyszącego wystawie znakomitego graficznie, choć niepozbawionego błędów merytorycznych katalogu, wykładowca wrocławskiej ASP Paweł Jarodzki pisze, iż dziś dyskusja o to, czy komiksowi należy się miano sztuki stała się bezprzedmiotowa - to oczywiste. Co za tym idzie, domaga się od jego twórców, zwłaszcza rysowników w pełni profesjonalnego warsztatu oraz nieustannych poszukiwań artystycznych i, zmierzając tym tropem dalej, chwali bardzo autorów i ich prace zebrane na wystawie.

Co jednak ciekawe, wdając się w zawiłe miazmaty wyskoartystycznych rozważań, Jarodzki bez krępacji stosuje brzytwę Ockhama w stosunku do osiemdziesięciu z górą procent komiksowych produkcji, nazywając je "infantylnymi historyjkami dla młodzieży". Jest wręcz z tego dumny, pisząc: "Komiks w Polsce nigdy nie był tanią literaturą dla półanalfabetów". Podkreśla przy tym fakt, że wychodząc z undergroundowego "niebytu" lat 90. zawędrował od razu na "salony", gdzie cyzeluje się "wysoką sztukę". Hm...

Nie sposób takiego oglądu nijak połączyć z artykułem wstępnym Piotra Machłajewskiego, traktującym o dziejach komiksu polskiego właśnie w jego wymiarze jak najbardziej popularnym. Jego zdaniem, jako kuratora wystawy, w komiksie chodzi bowiem o coś dokładnie odwrotnego - przemycanie treści artystycznych do medium przeznaczonego dla masowego odbiorcy.

Patrząc z tej perspektywy, a więc z punktu widzenia istoty komiksu, diagnoza Jarodzkiego podpowiada wprost odpowiedź na pytanie: dlaczego polski komiks nie może przełamać impasu i stać się medium popularnym? Ano, celując w "salony" nie ma szans trafić "pod strzechy". Z diagnozy tej płynie jednakowoż inny pożytek - u kogoś, kto kocha komiks pod każdą postacią, wzbudzi ona złość, która szczególnie wyostrzy jego zmysły, nakazując wypatrywać wszelkich niedoskonałości na prezentowanych dalej pracach. I tu okaże się, że przyglądając się im nawet bardzo szeroko otwartym okiem, niedostatków jest zdumiewająco mało. Nasi twórcy są naprawdę dobrzy!

Przed nimi wszak dalsza droga pełna nieustannych wyborów - czy pójść na coraz bardziej snobistyczne, przeintelektualizowane i wyludnione salony czy oddać się w ręce oczekujących solidnej, ale nie artystowskiej osnowy rzeszy "półanlfabetów", liczonych w tysiącach? Cóż życie to misterium trudnych wyborów. I każdy ma swój czas.

Póki co cieszmy się jednak, że komiks w przestrzeni publicznej znajduje coraz więcej miejsca i uznania. Wszak ekspozycja w Biurze Wystaw Artystycznych, niezależnie od poglądów na artyzm i istotę komiksu, to zawsze jest COŚ.

 

Wystawa: Czas na komiks
Autorzy prac: Olaf Ciszak, Jacek Frąś, Krzysztof Gawronkiewicz, Adrian Madej, Krzysztof Ostrowski, Maciej Sieńczyk, Aleksandra Spanowicz, Benedykt Szneider, Jakub Rebelka, Przemysław Truściński
Kurator wystawy: Piotr Machłajewski

miejsce: BWA Jelenia Góra
wernisaż: 06 sierpnia 2010 roku
czas trwania: 06-31 sierpnia 2010 roku

http://galeria-bwa.karkonosze.com




blog comments powered by Disqus